___ bo fizyka współczesna coraz lepiej liczy, ale nadal nie wiadomo co
Zakładki:
To nie jest nowa fizyka - tutaj o niej tylko opowiadam.
- Nowa fizyka jest
w witrynie
A o wszystkim, także o fizyce, piszę w
 

Einsteina szczególna teoria względności jest teorią tylko części relatywistycznych paradoksów i tylko jednej echolokacji.



Fizyka nie może
być stekiem formuł
nie do pojęcia,
algorytmami
dla liczydeł.

Fizyk, póki nie wie o czym mówi, jest tylko matematykiem.

===============


Translate
into English

Translate into
other languages
- Select Language


Czy to co można zbudować euklidesowo może być pseudoeuklidesowe?

Markiza

„Nigdy nie jestem zadowolony dopóki nie potrafię wyobrazić sobie modelu mechanicznego: jeżeli potrafię, rozumiem; jeżeli nie potrafię, nie rozumiem".
       Lord Kelvin.

Ale najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza jeśli wystarczy udowodnić tak by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzi się w fizyce współczesnej.


A JA STW EINSTEINA ZBUDOWAŁEM EUKLIDESOWO - WYOBRAŻALNIE -

Pasja, to największe szczęście.
I najcięższa praca.


Skopiuj CSS

Wpisy z tagiem: historia fg

poniedziałek, 27 września 2010
Czy sygnałami o skończnonej szybkości spostrzegamy prawdę

   I nie chodzi mi o taką oczywistą nieprawdę jak ta, że właśnie jakaś supernowa teraz wybucha, bo gdy teraz widzisz jej wybuch to jej już dawno nie ma. Już kilka lat a nawet kilka miliardów lat, bo naprawdę ona wtedy wybuchła i znikła.
   Albo lecący samolot - jednocześnie go widzisz i słyszysz. - Który obraz jest prawdziwy - optyczny czy akustyczny? A raczej który jest bliższy prawdy?

   Na stronie tytułowej mojej pracy o minichronach (1985 rok) jest takie stwierdzenie: W świecie sygnałów o skończonej i niezmienniczej szybkości układy inercjalne nie istnieją. - A chodziło mi o to, że obserwator S obserwujący takimi sygnałami jednostajny ruch po odległej prostej, widzi (spostrzega) że on nie jest jednostajny. - Zdaje się, że po to wymyśliłem minichrony, by to zbadać. - A może jednak po to by "stworzyć" antymaterię? - Czy ona istnieje obiektywnie? Czy nią jest jej obiektywny obraz? - Przecież on istnieje, fizycznie - akustyczny antyobraz przelatującego samolotu naddźwiękowego też wybija szyby w oknach. - A może robi to obraz kreacji pary samolot-antysamolot, bo to on dociera do S jako fononowy grzmot Macha w akustycznej barierze c.


CDN. - Awaria serwera gazeta.blox. - Dostęp sporadyczny.
    Poza tym teraz mam głowę zajętą innymi sprawami. - Dokończę to później. - Teraz przeczytaj co w moim blogu zbit.Salon24.pl napisał Asadow po przeczytaniu strony fizyka klasyczna - o teorii docenta Michała Gryzińskiego.

    Nie, naprawdę pisanie teraz nie ma sensu - co tu napiszę, znika. - Admini bloxowiska prawdopodobnie zmagają się z jakąś awarią. Powiem więc tylko jedno - nie osiągnie ważnego wyniku ten, kto zatrzyma się przed barierą c. I będzie przed nią dreptał. Wymyślając nowe filozofie. Albo matematyki.
    Doc. Gryziński prawdopodobnie też nie przekroczył tej granicy. Ale na pewno szukał nowej fizyki. I to tam gdzie ja - w starej. W klasycznej. Tam szukając wyobrażalnej interpretacji wyników osiąganych przez fizykę współczesną. A taka interpretacja jest niczym innym, tylko, tak jak u mnie, nową fizyką. A skromniej, jej początkiem - podstawą.

    Nie tylko mnie można izolować jako oszołoma, ale także zawodowego, wybitnego fizyka. - Zobacz jego wykłady.

    Fizyka współczesna jest tylko techniką.

niedziela, 26 września 2010
Minichrony - pierwszy mój sukces

   To znaczy były pojedyncze oderwane odkrycia, na przykład moja oryginalna interpretacja stałej grawitacji, czy ponowne zbudowanie układu jednostek Plancka, ale minichrony to moja pierwsza ważna teoria w fizyce. - Nie będę teraz o niej tu pisał, bo w całości jest ona w mojej witrynie WWW - zobacz - ale podam kilka wskazówek jak zbudować minichronę brojlowską. To znaczy minichronę obiektu oddziaływującego z obserwatorem S nie niezmienniczymi sygnałami c  ale brojlowskimi sygnałami o zmiennej szybkości cB=c2/Vr  gdzie Vr (także Vroo)  nie jest szybkością V obiektu na odległym od S torze, ale jej zmieniającą się w każdym punkcie toru składową skierowaną do S. - Na razie niech ci pomoże rysunek z poprzedniej notki - ale on pokazuje minichronę „stałosygnalną”.
    O takiej minichronie wspomniałem w zbit.blox - także o tym, że wszystkie materiały na jej temat prawdopodobnie wyrzuciłem (od wielu lat nic o niej nie wpadło mi do rąk). - A przypominam sobie, że z tej dziwnej minichrony wynikał niezwykły wniosek - że wszystkie sygnały, wygenerowane we wszystkich punktach toru, nawet nieskończenie długiego, docierają do S w jednej chwili, jednocześnie. Tak jakby obserwatorowi S nagle błysła cała, nawet nieskończenie długa, świetlówka.
    Teraz nie chce mi się w to wierzyć. Wydaje mi się to nieprawdopodobne! Ale kto chce, niech sprawdzi. 
    - Może tak jest chociaż dla jednostajnego ruchu po torze, czyli ze stałą szybkością V. - Nawet gdy odpowiedź potrafisz sobie wyobrazić, bez liczenia, to nie zaszkodzi gdy rachunkami to sprawdzisz. - Oczywiście najpierw musisz wyprowadzić wzory opisujące to zjawisko, czyli zbudować jego teorię. - Nie ukrywam, że to zadanie dla myślących.


PS. - Ponieważ składowa Vr skierowana z punku = 0  (l z kwadracikiem) jest zerowa, to po promieniu r z kwadracikiem biegnie do S sygnał nieskończenie szybki, natychmiastowy.
     A ta jednoczesność dotarcia sygnałów brojlowskich dotyczy może tylko połówki toru, po której obiekt zbliża się do S.

czwartek, 19 sierpnia 2010
Znów pojawił się problem K2=K2

    W latach 80-tych ubiegłego wieku zauważyłem, że K2 występujące na przykład w Einsteina wzorze na szybkość to nie jest zwykłe K·K  ale  k1·k2  czyli iloczyn obu współczynników Dopplera - w tę i z powrotem. I napisałem:

Współczynnik K2  fizycy piszą jako potęgę K2,  czym sugerują że jest to zawsze dodatni iloczyn dwóch jednakowych wartości K,  a tu wyjaśni się że jest to iloczyn obu, w ogólności różnych, współczynników Dopplera k1,k2 .  I z tego powodu K2  bywa też ujemny. - Jednak nie grozi to żadnymi urojonościami.

I postanowiłem rozróżniać oba te przypadki, pisząc K= k1·k2  oraz  K= K·K  ale ze względów rachunkowych musiałem przyjąć tożsamość  K≡ K2  która mi pomaga ale przysparza matematycznych a może i fizycznych wątpliwości. Na przykład w poprzedniej notce. - A K2 to najważniejsza wielkość w mojej teorii echolokalizacji galileuszowskich, najważniejszy jej niezmiennik. Nazwałem go nawet współczynnikiem echa (albo echolokalizacji). Ale ostatnio próbowałem zrezygnować z tej równoważności, całkowicie odrzucając jej składnik K= K·K. - Jednak podczas dowodzenia tożsamości poniższych wzorów (one z poprzedniej notki)

(2).

energia relatywistyczna - klasycznie

(3).

energia relatywistyczna - znany wzór Einsteina

tożsamość  K≡ K2  okazała się niezbędna. Bo po drodze pojawiło się takie oto wyrażenie

  Nie wiem dlaczego, ale zdawało mi się, że zamienienia dolnych indeksów na wykładniki potęg trudno to wydobyć spod pierwiastka. W tym bez zamiany  na zwykłe K4.

   - A to przecież zwyczajny czynnik Lorentza.

UWAGA. - W kwietniu 2012 przypadkiem zrozumiałem, że   nie jest tożsame K4  bo  = (K2)= (k1·k2)2  zaś  K co nie zawsze znaczy  K4k1·k2k3·k4.  Bo owe K są pierwiastkami, nawet różnymi, na przykład 
= (K4)1/4 = (k1·k2·k3·k4)1/4 - przecież ogólnie  = (Kn)1/n = (k1·k2·...·k
n)1/n.
     To wyjaśnia przynajmniej część moich wątpliwości rozważanych tutaj i w notkach poprzednich i następnych. Czyli te notki powinienem przejrzeć i ewentualnie skorygować. Także dalszy ciąg tej notki, czyli to co niżej. - Gdy nie zapomnę, to tak uczynię.


PS. - Następnego dnia zauważyłem że   czyli normalka - to każdy potrafi spierwiastkować. - Gorzej z mianownikiem 4K2. - Dlatego będzie o tym w następnej notce.


     Dostrzeżenie równości  K= k1·k2  to ogromny krok na drodze do zrozumienia STW Einsteina. Niemniejszy niż dostrzeżenie, że w STW Einsteina istnieją dwa różne czynniki Lorentza - wewnętrzny i zewnętrzny, czyli jedno i dwuindeksowy. Nieznajomność tego faktu też utrudnia euklidesowe wejrzenie w głąb pseudoeuklidesowej STW Einsteina. A było jeszcze kilka takich przełomowych kroków.
     Ale pierwszy krok, który pozwolił ruszyć mi z miejsca, to było dostrzeżenie faktu, że radar mierzy tylko chwile wysłania i odbioru sygnałów a wszystko inne z tych chwil liczy - jakimiś wzorami, a one zależą od tego w jakie światło kto wierzy. To umocniło mnie w przekonaniu, że i Einstein może liczyć niewłaściwymi wzorami - że jego wzory dla światła są niewłaściwe. I uświadomiłem sobie, że najważniejsze eksperymenty już też nie mierzą ale tak liczą, jakimiś wzorami, także niewłaściwymi, i już niczego nie rozstrzygają. - Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że w ten sposób usunąłem relatywistyczny szlaban. Że tak usunąłem pomniki którymi fizyka współczesna zatarasowała dalszą drogę.