Czy to co można zbudować euklidesowo
może być pseudoeuklidesowe?
„Nigdy nie jestem zadowolony dopóki nie
potrafię wyobrazić sobie modelu mechanicznego: jeżeli potrafię, rozumiem;
jeżeli nie potrafię, nie
rozumiem". Lord Kelvin.
Ale
najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza jeśli wystarczy
udowodnić tak by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzi się w
fizyce współczesnej.
A JA STW EINSTEINA
ZBUDOWAŁEM EUKLIDESOWO -
WYOBRAŻALNIE -
Pasja, to największe szczęście.
I najcięższa praca.
Jeszcze o masie i energii, bo to temat coraz bliższy próżni, a ona coraz ważniejsza
Czy masa zależy od prędkości
Bo że zależy energia, nikt nie ma wątpliwości. - Ale masa to nie energia - bo gdyby była, to byśmy masy od energii nie odróżniali. Byśmy kupowali chleb nie w kilogramach, ale w dżulach. - Ja wolę mówić, że energia masy zależy od szybkości. Póki dokładniej nie wiem o czym mówię, bo nie wiadomo co jest czym.
Fizycy klasyczni mówili, że energia masy się zmienia, ale sama masa nie, a fizycy relatywistyczni mówią, że zmienia się energia i masa. A może nawet, że tylko dlatego energia się zmienia, bo zmienia się masa. A zmieniają się według tego samego współczynnika, którym jest czynnik Lorentza γ. Ale czym on jest, nie wiadomo* - jaka jego mechanika, czy fizyka. - Dlatego mój wzór jest lepszy od wzoru Einsteina. A dokładniej, moje klasyczne rozwinięcie znanego wzoru E=mc2 jest lepsze od relatywistycznego rozwinięcia Einsteina. - Przypominam, że ja rozwijam względem klasycznej szybkości VT a Einstein względem relatywistycznej szybkości VR. I w wyniku tego ja otrzymuję wzór
gdzieK = 1+βT
a Einstein otrzymuje albo
- I okazuje się, że wzorów Einsteina nie można zapisać w postaci E = E0+Ek czyli w postaci algebraicznej sumy energii spoczynkowej i kinetycznej. Zaś mój wzór jest tą sumą. I, co najważniejsze, w moim wzorze współczynnikiem sprzężenia masy (substancji?) z próżnią nie jest już czynnik Lorentza γ ale współczynnik Dopplera K czyli współczynnik o doskonale od dawna znanym znaczeniu fizycznym.
O energii piszę także w mojej witrynie WWW ale tam jest już trochę przestarzały tekst, i pora go uaktualnić. A w Salon24.pl i w tym fizyka.bloxw notkach Czym jest energia przedstawiam moje inne, jeszcze nie dopracowane pomysły w temacie energii.
A mój klasyczny wzór jest tak klasycznie piękny, że nie może być nieprawdziwy. - A liczy tę samą wartość energii co wzór Einsteina. Bo to jest inna jego postać - postać „spoczynkowa”, która pojawiła się w mojej uklidesowej STW, czyli w STW Einsteina zbudowanej w sposób klasyczny, wyobrażalny.
__________________________________________ * Przypominam, że sens fizyczny czynnika Lorentza też jest już mi znany - jest to stosunek współczynników Dopplera (w tę i z powrotem). - Zobacz nowe definicje.
W tej notce nie poruszyłem spraw najważniejszych, bo byłoby to za dużo na raz. Na przykład że może tylko masę spoczynkową warto uznać za substancję (za miarę jej ilości). - Naprawdę, próżnia to nowy świat. Istotna część naszego świata. I do jego opisania będą potrzebne nowe pojęcia. Które, gdy się z nimi oswoimy, gruntownie zmienią nasze pojmowanie całego świata.
Czy wiesz, że w realnym świecie ruch jednostajny nie jest ruchem inercjalnym?
W realnym świecie ruchem inercjalnym (bezwładnym) jest ruch po geodezyjnej.
Dr Kazimierz Turzyniecki też nie zgadza się z Einsteinem
Od dłuższego czasu einsteinowskiej STW przeciwstawia swoją teorię emisyjną. Niestety nie mogę jej znaleźć. - Bo moja teoria jest dokładnie i kompletnie wyłożona w zeszytach CZY RADAR ŹLE MIERZY (1986) i w FIZYKI GALILEUSZOWSKIE (1987) - W pierwszej z tych prac pseudoeuklidesową STW Einsteina zbudowałem euklidesowo, dzieląc wzory eR przez wzory eT, a w drugiej zbudowałem ogólniejszą euklidesową teorię echolokalizacji galileuszowskich, jeszcze bardziej podważając pseudoeuklidesowość, czyli relatywistyczność, einsteinowskiej STW - uważam, że to co można zbudować euklidesowo, nie może być nieeuklidesowe. - W szczególności omówiłem w niej echolokalizacje eP, eR, eS i eT. A później zrozumiałem, że eS jest, według powszechnie przyjętej nomenklatury, teorią emisyjną a eT absorpcyjną - bo eS zachowuje stałość szybkości c względem nadajników a eT względem odbiorników. Czyli sygnał eS wybiega z nadajnika zawsze z szybkością c a sygnał eT z szybkością c zawsze uderza w odbiornik, co w układzie radaru zapisuję tak: c VS-c oraz VT+c -c. Przy czym szybkości VS i VT w ogólności są różne. To znaczy, że radar dra Turzynieckiego powinien liczyć szybkość βS = 1/K - inną od βT = K-1 którą liczy radar eT i oczywiście inną niż liczy Einsteina wzór βR = (K2-1)/(K2+1). - Tak jest w zakresie szybkości rozpatrywanych w STW Einsteina, czyli dla tardionów. - Ale nie wiem czy dr Turzyniecki tą sprawą, czyli echolokalizacjami, się zajmuje. A nawet czy jeśli się zajmuje, to czy także czysto kinematycznie.
Wiem, kto nie zna mojej FG, nic z tego nie zrozumiał. Ale ja piszę to dla tych co moją teorię znają, lub ją poznają. - Ja postaram się zapoznać z kinematyką teorii dra Turzynieckiego - jeśli jest taka. Bo interesuje mnie przede wszystkim to czy dr Turzyniecki także liczy współczynnik Dopplera K i współrzędną czasową tS=tT. - Potrzebne wzory znajdziesz w FG w Tabeli 3.1. A ich nowsze wersje znajdziesz na innych stronach owej witryny http://www.fg2002.orangespace.pl/ - niestety, ta nowsza wersja wydaje mi się mniej kompletna (bo już nie chce mi się jej uzupełniać).
PS. - W [21] są 2 artykuły dra Turzynieckiego (i Jarosława Kukowskiego), ale zdaje mi się że w nich nie znajdę odpowiedzi na powyższe pytania. Odnoszę wrażenie, że dr Turzyniecki nie prezentuje w nich swojej teorii a tylko o niej opowiada i o płynących z niej pożytkach. - Gdzie wobec tego jest jego teoria? - Czy nie ma jej w Internecie? Poza tym ja dopuszczam taką możliwość, że foton rzeczywiście opuszcza źródło z szybkością c ale nie on jest fotonem odbiornika - fotonem odbiornika jest sygnał eT a nie eR. I dlatego w Einsteina wzorze na energię pojawia się współczynnik Dopplera, sprzęgający te dwa fotony. Zmieniający sprzężenie energetyczne oddziaływujących obiektów, czyli częstotliwość (częstość) wymiany bozonów (a dokładniej może kwantów h).
Jest to klasyczna postać słynnego relatywistycznego wzoru E=mc2. Współczynnik K zmienia może częstotliwość także we wzorze Plancka E=hν - może tędy droga do integracji. I może w różnych cyklotronach ...
Teoria dra Turzynieckiego interesuje mnie także z tego względu, że podobno jest ona dynamiczna, prawdopodobnie elektrodynamiczna, a moja jest czysto kinematyczna - dynamiki dopiero szukam, w próżni, dynamiki absolutnie nowej. Szukam modelu próżni pozwalającego wywieść dynamikę z mikroświata, w którym może jeszcze nie ma masy, energii, sił, ... Może jego fizyka odkryje mechanizm działający zgodnie z powyższym wzorem i zdradzi tajemnice związków wspomnianych w notce Słynny-Einsteinowski-wzór-na-stosunek-energii-do masy.
I zapamiętaj raz na zawsze: We wzorach einsteinowskiej STW, także we wzorze na jego szybkość, nie ma „współczynnika” K2 - jest tam współczynnik echa K2. A K nie jest pierwiastkiem z potęgi K2 ale ze współczynnika echa K2 czyli K jest zawsze średnim (geometrycznie) współczynnikiem Dopplera (który nie w każdej echolokalizacji jest współczynnikiem Dopplera). - O czym jest w notce poprzedniej.
Te wzory liczą energię jako sumę energii spoczynkowej i kinetycznej
(1).
klasyczny
(2).
relatywistyczny klasycznie
(3).
relatywistyczny
W ostatnim wzorze pR = mVR = m0γRVR - to znany relatywistyczny pęd. - Indeks R oznacza tu, że to relatywistyczne - także relatywistyczna prędkość i czynnik Lorentza, występujące w Einsteina STW. A dwa ostatnie wzory liczą tę samą wartość Einsteina relatywistycznej energii ER. Ale we wzorze (2) występuje moja „spoczynkowa” (klasyczna) szybkość VT zaś K = 1+ßT = [(1+ßR)/(1-ßR)]½ jest moim i Einsteina współczynnikiem Dopplera. Ale uwaga: Współczynnik K posiada tę samą wartość we wszystkich echolokalizacjach i paraecholokalizacjach (różnymi sygnałami), ale nie we wszystkich jest współczynnikiem Dopplera.
Jak widać, energia klasyczna i relatywistyczna klasycznie są algebraiczną sumą energii spoczynkowej i kinetycznej, a energia relatywistyczna jest ich sumą "wektorową" (pierwiastek z sumy kwadratów). - Ale wzór (2) przekształca ją do postaci algebraicznej klasycznie. Dodam jeszcze, że wzór (1) interpretowano tak: Wraz ze zmianą szybkości masy zmienia się jej energia - masa pozostaje bez zmian. - A na podstawie wzoru (3) relatywiści mówią: Wraz ze zmianą prędkości masy zmienia się masa i jej energia.Ale nie wiem dlaczego - według mnie wzór (2) zwalnia z takiej interpretacji.
Wskazówka praktyczna Prędkość najlepiej obliczyć radarowo. To znaczy najpierw trzeba obliczyć współczynnik echa K2 a potem, zależnie od tego w jakie światło kto wierzy, obliczy prędkość - klasyczną wzorem ßT=K-1 albo relatywistyczną Einsteina wzorem ßR= (K2-1)/(K2+1). - Gdy pierwszą wstawisz do wzoru (2) a drugą do wzoru (3), to otrzymasz ten sam wzór, czyli udowodnisz że wzory (2) i (3) są tożsame. Dlatego zawsze liczą tę samą Einsteina relatywistyczną energię ER=mc2. Ale podczas przekształcania wzoru (3) do (2) znów pojawił się problem K2. To znaczy czy K2 Ξ K2. - Zobacz w następnej notce (ale bez znajomości mojej fg może nadal trudno będzie go zrozumieć).
Uwaga. - Tę notkę piszę z ogromnym trudem, bo trudny mam dostęp do bloxów i do blogów w Salon24 - jest aż tak źle, że mogę powiedzieć że nie mam dostępu. I to już drugi dzień. I dlatego tę notkę jeszcze piszę.
„Jednak dopiero po eksperymentalnym potwierdzeniu zależności masy od jego [elektronu] prędkości i jej [masy] gwałtownego wzrostu przy prędkościach elektronu zbliżających się do prędkości światła, przed teoretykami fizyki stanęło prawdziwe wyzwanie by to zjawisko opisać i wyjaśnić teoretycznie.” - napisali J.Kukowski i K.Turzyniecki w [21/114].
To powinno mnie załamać. - Ale zamiast tego spytam jak „mierzono” ten wzrost masy elektronu i jego prędkość. A nawet o to czy na pewno to zmierzono - może jednak to obliczono, jakimiś wzorami. Jeśli tak, to jakimi i z czego (co naprawdę mierzono w tych eksperymentach). Bo radar (każda echosonda) mierzy tylko chwilę wysłania i powrotu sygnałów. I to tylko chwilę wysłania swego sygnału, przez siebie wysłanego, przez swój nadajnik (źródło), i chwilę odebrania, przez swój odbiornik, jakiegoś sygnału, o którym tylko domniemywujemy że jest on odpowiedzią na sygnał przez niego wysłany, i że na konkretny sygnał. Bez tych domniemywań (założeń) fizyka byłaby niemożliwa, a z tymi założeniami jest możliwa ale niepewna, jej wyniki należy też traktować jako mniemane.
A więc jakimi wzorami. Bo nawet gdyby prędkość „zmierzono” (obliczono) bezpośrednio ze „zmierzonej” drogi Δx i „zmierzonego” czasu Δt w którym tę drogę przebył rozpędzony do prędkości okołoświetlnej elektron, czyli gdyby ją obliczono wzorem V=Δx/Δt, to jakim wzorem obliczono masę?
Temat to żmudny i nudny, więc kto chce niech sam się nad tym zastanowi. Co wart jest eksperyment dotyczący niewidzialnego mikroobiektu pędzącego z szybkością okołoświetlną po niewidzialnej drodze. Co takim eksperymentem można udowodnić. - Według mnie, wszystko. Co kto zechce. - Naprawdę szkoda pieniędzy na akceleratory.
Właśnie, stosunek E/m. - Bo słynny wzór E=mc2 to już usypiający banał, nie prowokujący do myślenia. - Czyli wydłużam o ten stosunek tajemniczą równość
kryjącą jakąś fundamentalną tajemnicę próżni. - Po raz pierwszy dowiedziałem się o niej z książki [17/30] - tam prof. Arkadiusz Piekara pokazał wzór (1.9)
a ja, na pierwszej kartce, zaraz za okładką wspomnianej książki [17] powtórzyłem go i dopisałem, że WZÓR TEN LEŻY U PODSTAW BUDOWY WSZECHŚWIATA. - Może to nie moje słowa, może gdzieś dalej napisał je Profesor. - I od tego czasu tych słów nie zapomniałem. Czasem innym je przypominam. I to, że εo oraz μo są bezwzględnymi przenikalnościami, elektryczną i magnetyczną, próżni. I że ich iloczyn jest kwadratem odwrotności szybkości (w którymś układzie jednostek każda z tych przenikalności ma wymiar szybkości). Kiedyś przypomniałem o tym trochę w notce Fale-de-Broglie'a w blogu zbit.blox - i trochę tam od siebie dodałem. A teraz zauważyłem, że w związku z powyższym istnieją inspirujące wzory na energię spoczynkową:
Uwaga.- Ostatni człon pierwszej równości już zrozumiałem. I dlatego zamiast Vg·Vf = c2 piszę teraz . - Zobacz dlaczego. - Ale może nie tylko o to w tym chodzi, na pewno chodzi o coś więcej.
Stała Boltzmanna pozwala mierzyć energię temperaturą a stała c masą.
Pierwszą część tego zdania napisałem w [15/133] a drugą teraz. I pytam, czy stała Boltzmanna oznacza równoważność energii i temperatury? Tak jak stała c oznacza równoważność energii i masy? Bo chyba nie aż taką jak „stała Joule'a” (równoważnik mechaniczny ciepła), oznaczający równoważność ciepła i energii? I czy energia kinetyczna jest równoważna energii potencjalnej, bo też przekształca się jedna w drugą? Jak masa w energię i odwrotnie.
A o tym dlaczego fizyka współczesna nie potrafi wyjaśnić dlaczego jest tak mało antysamolotów, napomykam w zbit.blox.
Energia jest intensywnością działania. Jego natężeniem - mocą działania.
Według mnie tak można interpretować Plancka wzór E = h·ν= h/T i uważać że mówi on ile kwantów działania h uderza w masę (w materię) w ciągu sekundy. Czyli z jaką energią próżnia więzi daną masę - z jaką energią masa oddziaływuje z próżnią, sprzęga się z nią. I ma bezwładność.
Kwant działania h jest najelementarniejszym elementem próżni. A może lepiej właściwością najelementarniejszego elementu próżni. A masę możemy traktować jako przekrój czynny cząstki bombardowanej kwantami h.
Zachęcam do podjęcia tego tematu. Uważam że jest to właściwy trop prowadzący do modelu próżni. Modelu, który fizykę ruszy z miejsca. Pozwoli zbudować naprawdę nową fizykę.
Zachęcam także do zapoznania się z moją stroną poświęconą innemu ważnemu wzorowi na energię, mianowicie słynnemu wzorowi Einsteina E = mc2. Oraz do zapoznania się z moją interpretacją kwantu działania, czyli z definicją h = μ·c·λ w którym μ jest masą elementu próżni, c jego (średnią?) szybkością między zderzeniami na (średniej?) drodze swobodnej λ zaś T jest średnim (?) czasem przebywania tej drogi, czyli czasem między zderzeniami. Tematowi temu, czyli modelowi próżni, poświęciłem już trochę uwagi, w minionym ćwierćwieczu sporządziłem kilka notatek, wspomniałem o nim trochę w blogach, także w tym, a teraz może warto to wszystko odnaleźć, uporządkować i zacząć łączyć w całość. Może to zrobię. A może ktoś inny.
A nieco inną definicję energii, może lepszą, podałem w notce 101, Czym-jest-energia w Salon24.pl.
Tylko przez sprzężenie z detektorem (z odbiornikiem, z przyrządem). - Potrafimy mierzyć tylko energię przez pocisk straconą w detektorze. Na przykład tylko część przekazaną przez pocisk kartce papieru podczas przenikania przez nią, dziurawienia jej. - Większą część swej energii pocisk straci podczas dziurawienia arkusza blachy. Tylko ją zmierzymy - o reszcie energi nie mamy najmniejszego pojęcia. - Całą energię pocisk przekaże blasze w której utknie, bo miał za małą energię by ją przedziurawić i lecieć dalej. A żadnej energii nie zauważymy gdy pocisk porusza się swobodnym ruchem jednostajnym, w ośrodku nie stawiającym temu ruchowi żadnego oporu, póki w nasz detektor nie uderzy. Czy chodzi tu tylko o energię kinetyczną?
Pocisk dziurawiący kartkę papieru na wylot, jest jej neutrinem, a pocisk który utkwił w blasze, jest jej fotonem. A prawdziwe neutrino tym bardziej sprzęga się z materią im jego szybkość jest bliższa szybkości światła. Mówimy że jest ono bardziej energetyczne.
Może od takiego myślenia trzeba myślenie zacząć. Intuicyjnymi analogiami.
A cząstki wirtualne? A nawet pary? - Minichrony ci je pokażą. Ich kreacje i anihilacje. Ich oddziaływujące obrazy.
Wartości mają te same, ale u Einsteina jest tak jakby wraz z szybkością rosła energia (i masa) spoczynkowa, bo jest ona mnożona przez współczynnik sprzężenia g (czynnik Lorentza), a u mnie energia (i masa) spoczynkowa w wyraźny sposób pozostaje w ruchu niezmienna a pojawia się tylko klasyczna energia (i masa) kinetyczna EK podzielona przez współczynnik Dopplera, jakby generowana przez jego odwrotność. Współczynnik Dopplera (lub jego odwrotność) u mnie można więc uznać za współczynnik sprzężenia energetycznego. Bo u mnie jest E = Eo + EK /K. - Dla tardionów. Tworząc moją fizykę (teorię echolokalizacji) zauważyłem wyjątkowe znaczenie współczynnika Dopplera. Dlatego nazwałem ją wtedy (1986) fizyką dopplerowską. - Obecnie za najważniejszy uważam współczynnik echa K2. Bo jest on prawie wielkością mierzoną (jest stosunkiem czasów mierzonych). Można powiedzieć, że jest on fundamentalnym niezmiennikiem w mojej euklidesowej teorii echolokalizacji galileuszowskich. - Poza tym jego znak rozstrzyga czym jest lokalizowany obiekt:
K2 > 0 tardion - tylko go liczą wzory Einsteina K2 = 0 lukson K2 < 0 tachion.
Więcej o energii zobacz w mojej WWW. - A czasy mierzone są różnicami chwil mierzonych.
Usunąłem tę notkę, bo za dużo było w niej błędów. - Przede wszystkim muszę przemyśleć symbolikę - może uda się ją uprościć. A potem zacznę może od takiego równania
Na szczęście to równanie bardzo się uprości gdy przyjmiemy że c'= c"= c czyli że obie echolokalizacje (primowaną i bisowaną) wykonano w jednakowym stanie dopplerowskim, to znaczy że w obu echosonda i echolokalizowany przez nią obiekt albo wzajemnie się oddalały albo zbliżały, czyli by ich wzajemna prędkość dopplerowska była dodatnia albo ujemna (czyli gdy ich współczynnik Dopplera jest albo większy od 1 albo mniejszy). - To spełnia ową równość co do znaku, ale równość ta oznacza także równość wartości (modułu |c|) wszystkich szybkości c , która zachodzi gdy wszystkie sygnały, wysłane i odbite, pędzą w tym samym ośrodku, np. wszystkie w wodzie, w powietrzu lub w eterze - w ośrodkach o tych samych szybkościach c propagacji tych sygnałów. - Wtedy, i po uporządkowaniu go względem VT powyższe równanie uprości się do postaci
znaki górne dla tardionu, zaś
Teraz rozwiążę je względem VT czyli obliczę z niego owo VT. Ale to jeszcze trzeba przemyśleć. Potrzebna naprawdę tego wnikliwa analiza. Bo tu jeszcze wszystkich problemów nie rozpatrzyłem. Nawet nie zauważyłem - ciągle coś nowego wpada mi do głowy. Na przykład czy dwuznaki nie powinny być także przy szybkościach "małe c", czyli przy szybkościach sygnałów w ośrodkach - bo może wzbudzona cząstka (a przynajmniej mikrocząstka) nie zawsze "odbija" wzbudzający ją sygnał, ale może emituje go przez siebie, jakby sygnał ją przeniknął. - Może tak światło przepuszcza szyba? - Nie każda fala, o każdej długości, potrafi szybę zecholokalizować - bo szyba nie każdy foton odbije. Także to pytanie trzeba rozpatrzyć, czy ono ma sens. Gdyby takich przenikających wzbudzeń nie było, to tachionów prawdopodobnie nie można by echolokalizować - może nawet sonarem naddźwiękowych samolotów. Czy znak K2 i małego c1 są niezależne - jeśli nie, to czy ich zdublowanie, dwukrotne użycie we wzorze, nie zadziała jak podwójne przeczenie i nie zfałszuje wyniku?
Powyższe równania wykombinowałem na podstawie bardzo pogmatwanego brudnopisu, który właśnie, wreszcie, udało mi się znaleźć. - Pogmatwany, bo liczyłem w nim od razu VT dla K2 dodatniego i ujemnego, a właśnie to bardzo gmatwa rachunki, narażając na pomyłki. - Później wyprowadzę osobno te wzory. - Z tego brudnopisu domyślam się, że wyszło mi
dla plusa, czyli dla tardionów
dla minusa, czyli dla tachionów
I już widać, że dla tachionów pierwiastek K nie występuje, czyli że gdy Δt2 (a więc i K2) jest ujemne, to urojoności nie ma. Dla tachionów. Ale to może nie ma znaczenia, bo przecież chodzi o to by masa i energia tachionów nie była urojona, a z tym nie jest tak dobrze. - Zresztą wzoru na masę i energię ja nie wyprowadziłem, a tylko wzór Einsteina (czyli tardionowy) przekształciłem - pierwiastek K w nim pozostał ale rzeczywisty!
Ale ten wątek może pozostawmy na zaś, bo tyle lat się nim nie zajmowałem, że go zapomniałem, więc najpierw musiałbym go sobie przypomnieć. - Ale zamieszać zawsze wolno. ;)) Ale wzoru na masę (i energię) Einstein też nie wyprowadził na serio, bo on go wywnioskował ze swojej kinematyki, paradoksalnej, a to to już niewątpliwa satyra. Z tego powodu jego dynamika może też jest kinematycznym paradoksem, czyli może też jest obarczona kinematycznie relatywistycznym błędem. Tym razem chodzi mi tylko o to by wyprowadzić wszystkie kinematyczne wzory dla tachionów, z tych samych wzorów ogólnych z których wyprowadziłem wzory dla tardionów, bo mi się teraz zdaje że tego nie zrobiłem. A warto by i tym wzorom się przyjrzeć, je zanalizować. Uwaga. - Spodziewam się, że wyprowadzając wzór na energię z moich tachionowych wzorów kinematycznych, czyli postępując nawet tak niepoważnie jak Einstein, uzyska się wzór bez pierwiastka K. - To każdy sprawdzić może, trochę lepiej, trochę gorzej. ;))
...
Do ewentualnego wykorzystania zostawiam w zasobach wzory które były w usuniętej notce. I z tego samego powodu oraz dla rozjaśnienia powyższego, pozostawiam tu niektóre fragmenty z owej notki - niektóre z nich warto zweryfikować.
Dwuznak ± przy |Δt2| a więc przy |K2| oznacza że dla danego czasu Δt0 należy rozpatrywać dwie przeciwne wartości czasu Δt2 czyli ±|Δt2|. Czyli ze względu na ten dwuznak, powyższy wzór (pierwszy od góry) to dwa wzory, bo inny dla K2 dodatniego i inny dla K2 ujemnego - pierwszy dla tardionów, drugi dla tachionów. - A wzięło się to stąd, że "światło" (punktowy sygnał) wysłane ze źródła z prędkością C1F (względem źródła) goni echolokalizowany tardion, a przez tachion jest gonione, czyli w tardion uderza ono swoim przodem w jego tył, a goniący tachion swym tyłem uderza w "światła" (fotonu) przód. - To wszystko jest prawdą, tylko podaną trochę żartobliwie - poważnie jest na diagramach, na przykład w mojej WWW. - Chodzi po prostu o to, że w echolokalizacji tardionowej (podsygnalnej) wysłane sygnały wracają, po odbiciu, w naturalnej kolejności, a w echolokalizacji tachionowej (nadsygnalnej), w kolejności odwróconej.
Ale jest jeszcze gorzej, bo gdy nawet wybierzesz jeden znak z tego dwuznaku, to nadal będą dwa wzory, bo tak naprawdę, a na pewno w eT, jest to równanie kwadratowe (równanie drugiego stopnia) o argumencie, czyli niewiadomej, VT. Więc gdy jego wyróżnik jest większy od zera to otrzymasz dwa różne wyniki rzeczywiste.
W roku 1986 uważałem, że tylko prędkość VT jest moją prędkością (dlatego ma indeks T) a wszystko inne było dla mnie wtedy relatywistyczne i miało literę R; nie wiedziałem wtedy, że wszystko jest moje, czyli prawdziwe, we właściwych warunkach, i że wszystko, także moja VT, w niewłaściwych warunkach jest jakoś "relatywistyczne", różnie, czyli liczy różne, sobie w danych niewłaściwych warunkach niewłaściwe wartości, czyli paradoksy. Ale znam wzory ogólniejsze, z indeksami F. W nich prędkość "duże C" zamiast C1T,C2T jest C1F,C2F a dokładniej odpowiednio C1T= c+VT oraz C2T= -c - są to "moje" sygnały eT.
Powyższe równanie jest uwikłane ze względu na interesującą nas zmienną VT (jest ona po obu jego stronach), i że aby otrzymać z niego wzór na VT należy je względem tego VT rozwiązać. Równość c'= c"= c oznacza, że obie echolokalizacje (primowaną i bisowaną) wykonano w jednakowym stanie dopplerowskim, to znaczy że w obu echosonda i echolokalizowany przez nią obiekt albo wzajemnie się oddalały albo zbliżały, czyli by ich prędkości dopplerowskie i były jednocześnie albo dodatnie albo ujemne (czyli gdy oba współczynniki Dopplera są albo większe od 1 albo mniejsze). - To spełnia ową równość co do znaku, ale równość ta oznacza także równość wartości (modułu |c|) wszystkich szybkości c , która zachodzi gdy wszystkie sygnały, wysłane i odbite, pędzą w tym samym ośrodku, np. wszystkie w wodzie, w powietrzu lub w eterze - w ośrodkach o tych samych szybkościach c propagacji tych sygnałów.
Zastanówmy się nad tym co znaczy wyrażenie ±|K2|. Przede wszystkim co znaczy samo |K2|. - Znaczy, że bez względu na to czy zecholokalizowano dodatni czy ujemny współczynnik K2 to |K2| jest zawsze dodatnie, a dodatniość i ujemność wyniku echolokalizacji zapisujemy tak:
wynik dodatni +|K2| > 0 tardion (znak + zwyczajowo pomijamy) wynik ujemny -|K2| < 0 tachion.
I od tej chwili zapomnij o tym, że w środku |K2| jest jakikolwiek znak - znak jest tylko na zewnątrz! - W ogóle nie myśl o tym jaki znak jest w środku, bo zwariujesz.
- A co znaczy znak VT ? ... Ruch w prawo lub w lewo. - Gdy echolokalizowany obiekt porusza się w układzie echosondy (do niej lub od niej) w prawo, to V > 0 w lewo V < 0 spoczywa V = 0 (spoczywa w układzie echosondy - i w swoim - w swoim zawsze każdy spoczywa).
To czy od niej czy do niej, czyli czy obiekt zbliża się do echosondy, czy się od niej oddala, a nawet tylko czy wzajemnie się zbliżają czy oddalają, nieważne czy (i które z nich) w lewo czy w prawo, określamy znakiem prędkości dopplerowskiej b + przed pierwiatkiem, to oddalanie, - (minus) to zbliżanie, a 0 jak zawsze.
A ponieważ V = bc to znak c określamy podobnie jak V ale że to kierunek sygnału w prawo lub w lewo, ale nie w układzie echosondy lecz w ośrodku ten sygnał przenoszącym (nie wiem czy sygnał w ośrodku może spoczywać, ale gdy okaże się to potrzebne, to proszę bardzo - wtedy będzie c = 0).
. . .
CDN. - Ale już zdradzę moją straszną tajemnicę:
Tardionową i tachionową szybkość relatywistyczną łączy piękny i od dawna znany związek czyli inaczej a u mnie nie mogę znaleźć czegoś tak pięknego. - Co prawda kiedyś wyszło mi jeszcze piękniej bo czyli także ale jak sobie przypominam, z elegantszego - z jeszcze sprytniejszego! - modelu niż konstruują moje postulaty. - Może to kiedyś pokażę, może komuś się przyda. - Ale może mi się pomyliło ... - Może nie było to ale , ale to truizm, bo K2 i (anty K2) różnią się tylko znakiem. - Nie pamiętam, bo to już dwadzieścia lat minęło. A postulaty Einsteina, moim zdaniem, niczego nie konstruują. Drugi postulat tylko pozwala na istnienie w fizyce "jakiegoś zupełnie innego sensu", czyli bezsensu.
PS. - Teraz sprawdziłem w FG88 (1987/88) i już wiem na pewno, że tam nic o antymaterii nie napisałem, czyli także o tachionowym współczynniku K2 czyli o jego dwuznaku ± O antymaterii pisałem już w 1985 roku, ale w minichronach, a to nie echolokalizacje (to obserwacje, bez sygnałów wysłanych - obserwator obserwuje a nie echolokalizuje).
Pisząc, że wszystkie wzory STW Einsteina wyprowadziłem euklidesowo, czyli z euklidesowego (z wyobrażalnego) modelu, mam na myśli wszystkie wzory eRT - także te, których Einstein nie wyprowadził. Na przykład wzór na relatywistyczny paradoks prędkości: *
- Ale on mi się nie podoba - bo miarę [wartości] relatywistycznego paradoksu zdefiniowałem jako stosunek relatywistycznej wartości (eR) danej wielkości (tu b) i jej wartości "spoczynkowej" (w echolokalizacji radarowej, czyli światłem, jest to wartość liczona wzorem eT). I teraz zauważyłem, że nie jest tak najlepiej, bo gdy bR = c to bT = ∞ a wtedy paradoks, czyli iloraz tych wartości, ma wartość zero. Jeszcze nie wiem co to znaczy - bo brak paradoksu jest wtedy, tak wynika z mojej definicji, gdy jego wartość równa się 1. Ale przyznam się że mało mnie to obchodzi, bo w ogóle mnie to już nie interesuje.
Dodam jeszcze, że gdyby fizycy rozróżniali te prędkości, prawdopodobnie znikłoby kilka cząstek elementarnych, na przykład mion, różniący się od elektronu tylko masą, a może tylko energią - może masa w ruchu się nie zmienia, może tylko jej szybkość jest inna niż się fizykom zdaje. - Ale ten pomysł powtarzam od dawna i aż do obrzydzenia.
___________________________________________ * Od teraz przyjmuję metodę jaką CZASPROZNIOWY zastosował w czasprozniowy.blox - by go zrozumieć, trzeba w sposób doskonały znać współczesną fizykę kwantową. - Aby zrozumieć to co ja teraz piszę o mojej fizyce, trzeba trochę znać moją teorię echolokalizacji, którą całościowo przedstawiłem w mojej stronie fg1987-88.htm - to co później napisałem i co piszę obecnie, to w większości tylko jej fragmentaryczne aktualizacje, głównie ładniejsze interpretacje. - To co teraz piszę, i napiszę w przyszłości, jest przeznaczone więc dla tych kilku osób, które moją fg rozumieją. Oznacza to, że rezygnuję z popularyzowania mojej fg (mojej fizyki galileuszowskiej) - piszę to już tylko po to, by upublicznić informację że ona już jest, od prawie ćwierć wieku.
"Składniki te zaliczamy do kategorii kwarków i kategorii leptonów. Są one różne, gdyż kwarki oddziałują poprzez siły jądrowe, a leptony nie. Są trzy pokolenia (generacje) zarówno kwarków, jak i leptonów. Składniki różnych generacji są prawie wzajemnymi klonami, wyjąwszy to, że w wyższych pokoleniach mają większe masy. Powszechnie znana materia, która nas otacza, zbudowana jest ze składników pierwszego pokolenia. Składniki generacji drugiej i trzeciej są niestabilne i nie występują w warunkach naturalnych w przyrodzie. Niedawne eksperymenty pokazują, że mało prawdopodobne jest istnienie więcej niż trzech pokoleń materii. Ale dlaczego trzech? Dlaczego potrzebna jest druga i trzecia generacja? Tego nikt naprawdę nie wie. Kiedy w 1936 roku odkryto mion, lepton drugiej generacji, o którym sądzono, że jest "niepotrzebny", było to tak zdumiewające, że I.I.Rabi natychmiast wykrzyczał swoją sławną uwagę: "Kto to uporządkował?". Dzisiaj, pięćdziesiąt lat później, nadal nie znamy odpowiedzi."
Prawie 20 lat temu powyższy tekst napisano na stronie 298 książki ZAPROSZENIE DO FIZYKI WSPÓŁCZESNEJ, czyli w [10/298].
Według mnie są to podstawowe pytania, na które fizyka współczesna nie zna odpowiedzi, na wiele takich pytań, a mimo to triumfuje. - To bardzo podejrzana sprawa, ta fizyka.
- Może mionem jest po prostu elektron o większej szybkości niż się fizykom zdaje? - Bo na przykład z większej energii nie należy liczyć większej masy ale większą szybkość?
Może w słynnym wzorze E=mc2 przez czynnik Lorentza należy mnożyć c zamiast m ? Może prościej by było gdyby było c = co·γ zamiast m = mo·γ ? Ja tylko pytam ... I szukam różnych odpowiedzi. - Niektóre są bardzo ciekawe. Ciekawsze nawet od powyższej.
Generacje fundamentalnych składników materii różnią się tylko masą a wartości i znaki ładunków zachowują. A antymateria odwrotnie - antycząstka zachowuje masę cząstki a nawet wartości ładunków, zmienia tylko ich znaki. Ale na pewno można inaczej ... Byle tylko „wszystko” (?) się "jakoś" zgadzało. Na przykład tak jak u mnie.
PS. - Przepraszam, ale okazuje się, że ja o tym fragmencie książki [10] już pisałem - zobacz.
Na to pytanie można odpowiedzieć wyłącznie echolokalizacjami. - Zakładam, że wszystkie echosondy, obiekty i sygnały są punktowe. I że wszystkie sygnały przez echosondę odebrane są odpowiedziami na sygnały przez nią wysłane, czyli są jej sygnałami odbitymi (od odległych obiektów).
Każda echosonda zna tylko chwile w których wysłała i odebrała sygnały - tylko te chwile potrafi zmierzyć, bezpośrednio, bo na swojej linii świata. Z tych chwil obliczy współrzędne odległych zdarzeń, czyli zdarzeń nie leżących na jej linii świata. Obliczy jakimiś wzorami. - Pytanie brzmi: Które wzory są właściwe, czyli liczą wartości "spoczynkowe", także w echolokalizacji ruchomych obiektów? - Oraz: W jakiej kolejności wracają sygnały odbite, czyli jaki znak ma współczynnik echa (zobacz)? Dopiero gdy odpowiemy na te pytania, przestaniemy mniemać. Gdy istnieją na te pytania odpowiedzi. W przeciwnym wypadku obliczone wyniki będą niepewne, mniemane. Ich prawdziwości nie potwierdzi żaden eksperyment.
Czy nie ma znaczenia to, że potrafię echolokalizować wartości spoczynkowe ruchomych obiektów? Że nie muszę echolokalizować najpierw wartości relatywistycznych a potem czynnikiem Lorentza przeliczać je w spoczynkowe. - Że na moich ortonormalnych diagramach czasoprzestrzennych wszystkie wyniki, także Einsteina (obliczone jego wzorami), sprawdzam bezpośrednio linijką, bez pochylania i kalibrowania osi? Że w echolokalizacji trzech obiektów, zainicjowanej w chwili t0, na moich diagramach w różnych chwilach t2 powraca kilka sygnałów odbitych (Rys.W.4), i że z każdej pary t0,t2; t0,t2'; t0,t2"; ... (na poleconym rysunku są one inaczej oznaczone) wzorami Einsteina obliczysz różne współrzędne na różnych liniach świata, o różnych prędkościach, a więc i energiach, masach, ... ? - Może w różnych eksperymentach mierzy się różne pary chwil zmierzonych i z jednej wychodzi elektron, z innej mion, z jeszcze innej taon? Albo ich anty - z tych par w których są ujemne współczynniki echa. - Na moim diagramie możesz także euklidesowo, czyli linijką, bez pochylania i kalibrowania, sprawdzić wyniki transformacji Lorentza, sume Einsteina, i niezmienik Lorentza - on okazał się zwyczajną chwilą "spoczynkową", czyli obliczoną moim wzorem liczącym czas (wzorem eT). - Czy nie dziwi to, że u mnie znikły wszystkie dziwności, niewyobrażalne relatywistyczne tajemnice? - W echolokalizacjach światłem (sygnałem MM), wzorami eT liczysz niezmienniki - przecież nimi są wartości "spoczynkowe", czyli klasyczne, obiektywne, absolutne. - Ten akapit dopisałem po pierwszym komentarzu Fizyka_wpolczesnego.
Zobacz co o mojej metodzie zakomentował Czasprozniowy w mojej notce Zacznijmy-od-początku. Może on prawde napisał. - Nie wiem, bo nie znam języków obcych.
A ja dalszego ciągu mojej fizyki zaniechałem jakieś 20 lat temu. Gdy już wiedziałem że nikt jej nie pojmuje.
Echolokalizacja właściwa liczy niezmienniki. - Einstein twierdzi, że radar echolokalizuje sygnałami c,-c a ja że c+VT,-c. - Naprawdę tego nie rozstrzygniesz żadnymi eksperymentami, wiedząc że pewne są tylko chwile zmierzone a reszta jest jakimiś wzorami liczona, nie wiadomo czy właściwymi. Właśnie to chcemy rozstrzygnąć. Niezmiennikami są wartości spoczynkowe.
Ja, gdybym uwierzył w cuda relatywistyczne, szukałbym odpowiedzi na pytanie jak je próżnia realizuje, mechanicznie. - We wszystko moge uwierzyć, ale nie w to, że świat jest z zasady niewyobrażalny. Nawet gdyby był. A póki co wierzę w to, że świat jest galileuszowski, czyli euklidesowy. Bo taki świat jest najprostszy. Wiarę tę uzasadnia moja fizyka. - Ale dobrze by było, gdyby ktoś moją fizyką klasycznie zdekonspirował relatywistyczne eksperymenty - odkrył ich samokorygujący się krąg relatywistycznych machlojek. Bo gdy mi się to chciało, nie miałem dostępu do eksperymentów. Zresztą teraz też nie mam a poza tym już mi się nie chce. Ja teraz tylko informuję o tym co zrobiłem.
Gdy nie potrafisz rozstrzygnąć jaki jest świat, wybierz najprostszy.
Głupoty najtrudniej zrozumieć, ale najłatwiej udowodnić.
pisane przez odkrywców, lub przez tych, którzy chcieli ich odkrycia jeszcze zrozumieć.
Bo odkrywcy uważają - mają nadzieję! - że jest tak jak im się zdaje, a ich późniejsi wielbiciele uważają że jest tak na pewno. - Tak jest i z fizyką współczesną. Mimo że wiadomo że każda teoria kiedyś upadnie, po jakimś czasie zastąpiona przez lepszą. Na tym polega postęp a nie na tępej wierze i psychopatycznym lęku przed przekraczaniem współczesnych barier. Oto jak w [11/14] ostrożnie pisał profesor Wojciech Rubinowicz, stary fizyk, czyli fizyk który jeszcze usiłował rozumieć, o zjawisku (o jego fragmencie) 30 lat po jego odkryciu przez Comptona (pogrubienia i wstawki moje):
"Wyrażenie to [wzór na niezerowy i skończony pęd fotonu] uważamy za słuszne, mimo że foton ma zerową masę spoczynkową. Jeśliby bowiem tak nie było [gdyby foton miał niezerową masę spoczynkową], to ze względu na to, że foton porusza się z prędkością światła c, masa jego, a więc i energia, byłaby nieskończona, a to jest sprzeczne z założeniem, że równa się ona hν."
A pod Rys.3 prof. Rubinowicz napisał: "Rysunek podaje konstrukcję graficzną wyniku zderzenia fotonu z elektronem w spoczynku przy założeniu, że dla danego pędu fotonu hν/c elektron zostaje odrzucony z pędem p."
Oto ile potrzeba założeń, by wzory i interpretacje Comptona uznać za słuszne. - Czytając taki tekst czujesz, że masz prawo do wątpliwości, taki tekst zachęca do myślenia. A fizycy współcześni, zwłaszcza młodzi ... - Najpewniejsi są ci, którzy wiedzą najmniej. Którzy już niczego nie usiłują zrozumieć. Bo współczesnym epistemologicznym dogmatem, że świat jest z zasady niewyobrażalny, zwolniono ich z "nieprzyjemności" (z trudu) wyobrażania.
PS. - Głupota, im większa, tym więcej argumentów wymyśla na swoją obronę. Nawet że nasze mózgi są ewolucyjnie upośledzone - że nie potrafią wyobrazić sobie tego czego nie widać. Że nie ewoluuje ich zdolność do abstrakcyjnego myślenia. Nawet gdyby tak było, należy mieć nadzieje, że wyobraźnia rozwija się szybciej niż degeneracja mózgu. Bo bez tego nigdy nie pogodzimy się z tym, że ludzie na antypodach na codzień chodzą do góry nogami.
Reszte tej notki usunąłem, bo wymaga dopracowania. Bo to o czym już było, trzeba przypominać inaczej, ciekawiej. Na przykład to Dlaczego-równania-Maxwella-nie-transformują-po-galileuszowsku, czy To-że-wiatr-nie-wieje-nie-znaczy-że-powietrza-nie ma. Lub że Bezwladność to uwięzienie masy w próżni - przez te jej elementy, które w masę uderzają izotropowo z szybkością światła, czyli przez światło, przez fotony, może przez tej masy fotony promieniowania reliktowego. - Może to izotropowe uwięzienie jest masą spoczynkową, a każda próba zmiany tego własnego, spoczynkowego promieniowania danej masy, jej własnego eteru elektromagnetycznego (?), czyli każde jej przyspieszanie, psuje ową izotropową równowagę sił i pojawia się bezwładność - przewaga sił z przodu, sprzeciwiająca się zmianie ruchu, usiłująca zachować spoczynkową równowagę. To dopiero domysły, program. Nie to zrobiłem - ja tylko STW Einsteina zbudowałem euklidesowo. I to jest pewne. I kinematyczne minichrony. O reszcie piszę jako o tym co jeszcze trzeba zrobić. - Energia spoczynkowa to tylko to co więzi masę w jej eterze własnym, który tę masę spoczynkowo, bezwietrznie, bez oporu - inercyjnie - unosi. - To oznacza równoważność masy i energii. - Coraz bardziej tak mi się zdaje i co nieco to już widzę. Energia spoczynkowa to te makroskopowo nie dostrzegane izotropowe siły więziące masę - ona je wyraża. To tylko pomysły. Lepsze od braku pomysłu. Brak pomysłu nikogo nie zainspiruje. Niczemu nie służy.
Ale później znalazłem co o energii i masie napisał Robert Gilmore w książce ALICJA W KRAINIE KWANTÓW, w rozdziale Bank Heisenberga. - Musze to znów przeczytać. - Jest tam na przykład o tym, że cząstki wirtualne mają za mało energii by zaistnieć.
"Siły przekazywane są poprzez cząstki wymienne. Masa m tych cząstek określa zasięg R, a spin charakter przekazywanych sił. Na odległościach małych w stosunku do R wszystkie siły spełniają prawo odwrotnego kwadratu. Jeśli nie występuje uwięzienie, to na odległościach dużych w porównaniu z R intensywność sił maleje raczej ostro. W przeciwnych przypadkach siły nie zależą od odległości." To z [10/318].
Poraża mnie ogrom zawartej tu informacji, rozpala wyobraźnie. - Za moich czasów (lata 1970-80) o tym nie pisano - wtedy nawet kwarki były mało ważną hipotezą. A książkę [10] napisano zaledwie kilka lat później, bo w 1991 roku (w Polsce wydano ją w 1995). Zajmę się tym tematem. Ale teraz tylko zasygnalizuję mój pierwszy pomysł, który mi właśnie zaświtał, bo wydaje mi się obiecującym tropem. Że siła w elektrostatycznym prawie Coulomba i w grawitacyjnym prawie Newtona maleje z kwadratem odległości, bo prawa te opisują gęstość bozonów na sferze, w ich chmurze, a wzory opisujące oddziaływania jądrowe (silne i słabe) dotyczą może pojedynczego bozonu, "uwięzionego" w jądrze między jego ciasno upakowanymi nukleonami. Przepraszam, jeśli to wydaje się wam niepoważne. Na razie się przy tym nie upieram a wkrótce może się z tego wycofam, gdy poznam więcej faktów. A to może nastąpić dowolnie późno, bo mnie już do fizyki niespieszno.
Pojedynczy bozon znika po dotarciu do nukleonu. Który w odpowiedzi produkuje nowe bozony. A swobodnego kwarka dotąd nie zaobserwowano, bo może kwark oswobodzony z więziącego (?) go nukleonu, przestaje być kwarkiem - może oddziaływuje inaczej. - W tej książce, zdaje się, piszą, że siła oddziaływania kwarka nie zależy od odległości - dla mnie to absolutna nowość i aż mam chęć ją poznać. Ale na razie tylko ją sygnalizuję, z nadzieją że kogoś ona zainteresuje, jakiegoś młodego człowieka - tak jak kiedyś mnie takie wiadomości zainteresowywały.
Przydałaby mi się nowsza taka opisowa książka, zalecana, jak [10], jako lektura pomocnicza dla studentów fizyki. - Może zna ktoś taką? - To będzie już naprawdę ostatnia książka którą kupie. I prawdopodobnie nie przeczytam. Może są jeszcze tacy autorzy. Jacyś starzy fizycy.
"Siły nie zależą od odległości." - To pasuje do pojedynczego bozonu. Bo wtedy gęstość nie maleje wraz z odległością. Bo wtedy nie ma gęstości. Gęstości siły czyli oddziaływania. Jego natężenia. Są tylko pojedyncze kwanty. - Prawo odwrotnego kwadratu jest wyłącznie makroskopowe, w danym poziomie Bohma.
PS. - Na stronie 313 wyjaśniono, że charakter sił to przyciąganie albo odpychanie. Że to zależy od spinu cząstki pośredniczącej w danym oddziaływaniu, a dokładnie od tego czy wymieniany w nim bozon posiada spin (całkowity) parzysty czy nieparzysty. - Zrozumienie tego jak to się dzieje, jak to się w próżni "mechanicznie" realizuje, jest jednym z lepszych kluczy do zrozumienia kolejnej ważnej zagadki świata.
"Siły nie zależą od odległości." - Może to oznaczać, że sygnał w locie z niczym nie oddziaływuje, na całej swej drodze niesie tę samą energię. Dopiero gdy uderzy w fermion, przekazuje mu swą energię. Taką samą bez względu na to kiedy i gdzie to nastąpi. - Może lepiej uważać, że bozon jest sygnałem? Ale czy coś nim nie jest? Na przykład ta na Słońce spadająca góra? Ona może dla niego jest tylko cząstką sygnału.
"Są trzy pokolenia (generacje) zarówno kwarków, jak i leptonów. Składniki różnych generacji są prawie wzajemnymi klonami, wyjąwszy to, że w wyższych pokoleniach mają większe masy. Powszechnie znana materia, która nas otacza, zbudowana jest ze składników pierwszego pokolenia. Składniki generacji drugiej i trzeciej są niestabilne i nie występują w warunkach naturalnych w przyrodzie. Niedawne eksperymenty pokazują, że mało prawdopodobne jest istnienie więcej niż trzech pokoleń materii. Ale dlaczego trzech? Dlaczego potrzebna jest druga i trzecia generacja. Tego nikt naprawde nie wie."
Nikt nie wie także do czego światu potrzebny jest mion, lepton drugiej generacji, "o którym sądzono, że jest „niepotrzebny”". - Może dalej się wyjaśni dlaczego obecnie się tak nie sądzi - czy już udowodniono że świat bez mionu nie może się obejść. Może to znajdę, ale teraz przepraszam, bo Małysz skacze. - Na razie powiem tylko, że mi się zdaje, że wymienione tu tajemnice są ogromnie destrukcyjną dziurą w fizyce współczesnej. Dziurą, w której zaczyna się najkrótsza droga do glinianych nóg relatywistycznego kolosa. I że od dawna ją podpowiadam. Na przykład w notce Fizyka-subkwantowa-jest-ukryta-w-próżni napisałem, że może niektóre cząstki są błędami współczesnej fizyki. Bo może mion to elektron o wadliwie obliczonej masie spoczynkowej - może pojawia się tylko w obserwacjach i eksperymentach, w których niechcąco "zmierzono" (obliczono!) prawdziwą szybkość i podstawiono ją do wzoru Einsteina zamiast szybkości relatywistycznej? Na przykład "zmierzono" klasyczną szybkość VT = 0,9c i wstawiono ją zamiast odpowiadającej jej relatywistycznej szybkości VR ≈ 0566c. Ale nie tylko ja mam takie pomysły. Ktoś znany, ale nie pamiętam kto, wyraził je przypuszczeniem, że wiele rzekomo różnych cząstek elementarnych (w tym rezonansów), to może jedna i ta sama cząstka ale w różnych stanach kwantowych i innych.
Wikipedia przedstawia to tak:
Miony to nietrwałe cząstki elementarne należące do kategorii leptonów. Występują w dwóch stanach ładunkowych (będących wzajemnie antycząstkami) μ+ i μ–. Masa mionu wynosi 105,66 MeV/c², gdzie c - prędkość światła w próżni, okres połowicznego zaniku jest równy 1,5 mikrosekundy (średni czas życia τ=2,2×10–6 s). Rozpadają się najczęściej na elektron, antyneutrino elektronowe oraz neutrino mionowe (µ+ odpowiednio na pozyton, neutrino elektronowe i antyneutrino mionowe). Należą do drugiej generacji cząstek elementarnych i wykazują pokrewieństwo z elektronem, tzn. posiadają takie same własności co elektron, z wyjątkiem około 207 razy większej masy. A dalej: Fakt obserwacji na powierzchni ziemi silnego strumienia mionów, wytworzonych w górnych warstwach atmosfery, jest często cytowany jako dowód na istnienie przewidzianego przez szczególną teorię względności zjawiska dylatacji czasu. Bez dylatacji mion poruszający się z prędkością bliską prędkości światła powinien rozpadać się średnio po przebyciu drogi około 660 m. Tymczasem na Ziemi obserwujemy miony wyprodukowane na wysokości kilkudziesięciu kilometrów nad jej powierzchnią. Wynika to z relatywistycznego wydłużenia czasu życia szybko poruszającej się cząstki.
Mimo że mnie bawi taka karkołomna argumentacja relatywistyczna, że traktuję ją jako najprawdziwsze sajenszfikszen, polecam całość. Ale według mnie ta długa droga mionu jest dowodem na to, że mion jest elektronem o klasycznej szybkości VT, większej od relatywistycznej szybkości VR, a nie relatywistycznym "mionem". Bo ze wzorów wynika, że gdy na przykład Einstein liczy (echolokalizuje) swoimi relatywistycznymi wzorami eR że coś pędzi z prędkością 0,6c lub 0,8c, to naprawdę, klasycznie, pędzi odpowiednio z szybkością 1c lub 2c. A gdy Einstein liczy relatywistycznie nieosiągalną szybkość c, to klasycznie, ze wzoru eT, wychodzi, że jest to szybkość naprawdę nieosiągalna, bo nieskończenie wielka. I to w prosty (klasyczny) sposób wyjaśnia tajemnicę "nieskończenie wielkiej masy" relatywistycznej. Ale ja o tym już tyle razy pisałem, że za ten kolejny raz przepraszam. - Ale jeśli ktoś jeszcze o tym nie czytał ... Ale jeśli znajdzie się ktoś kto zechce to zrozumieć, musi zajrzeć do mojej witryny WWW, bo cudów nie ma. Ale i to może nie wystarczy do rozwiązania tego problemu.
W każdej chwili, np. w t1, elementy próżni bombardują każdą cząstke, np. B.
a. - Linie świata czterech elementów próżni docierających do cząstki B z różnych (z dwóch) kierunków, z różnymi prędkościami.
b. - Ale tylko elementy o szybkościach V±c dotrą do cząstki B z szybkościami ±c czyli wzbudzą ją elektromagnetycznie. Gdy w nią uderzą, staną sie jej fotonami.
c. - Elektromagnetycznie wzbudzona cząstka B wysyła sygnały o różnych szybkościach - pokazany tylko jeden sygnał -c bo on, w chwili t2, dotrze do cząstki A jako jej foton. Linią świata cząstki A jest oś ct.
Wszystkie szybkości są mierzone w układzie ct,x (ale powyższe diagramy nie są wykonane w skali).
Na tych diagramach wszystko dzieje sie w dwuwymiarowej czasoprzestrzeni t,x czyli w jednowymiarowej przestrzeni x - w osi x (stąd tylko dwa kierunki, a raczej skierowania). - Na diagramie b element o szybkości V+c goni obiekt B, a sygnał V-c jest przez ten obiekt goniony. Pierwszy więc uderzy cząstke z tyłu, czyli popchnie ją, przyspieszy, a drugi uderzy ją z przodu, czyli ją przyhamuje. Średnio więc, makroskopowo, elementy nie zmienią ruchu cząstki B. Inne elementy - o innych prędkościach - docierają do cząstki B z innymi szybkościami, nie są więc jej fotonami, czyli nie przekazują jej energii (są jej neutrinami). A więc, makroskopowo, też nie zaburzają jej ruchu.- Zresztą ich ewentualne działanie też uśrednia sie do zera - póki nie wystąpi jakaś fluktuacja.
Jest więc tak, jakby każdy układ miał swój elektromagnetyczny ośrodek - własny eter.
Światło Michelsona oznaczam skrótem eT. A elementy próżni o szybkości c względem danego (konkretnego!) odbiornika (detektora) nazywam jego eteronami - to one i tylko one, gdy uderzą w ten odbiornik, eksplodują w nim fotonem. Także fotonem jego promieniowania reliktowego.
Już Ernst Mach postulował, że bezwładność nie jest tylko indywidualną cechą ciała, ale jest skutkiem oddziaływania na to ciało całego kosmosu. Że cały kosmos więzi każde ciało materialne (masowe).
Macha zasada, zasada formułowana (1883) przez E. Macha w wyniku krytycznej analizy podstaw mechaniki newtonowskiej; głosi, że bezwładność jest skutkiem wzajemnego oddziaływania ciał we Wszechświecie; w abstrakcyjnej pustej przestrzeni nie ma bezwładności; zasada ta była brana pod uwagę przez Einsteina przy tworzeniu ogólnej teorii względności, która jednak zasady tej nie spełnia. Encyklopedia powszechna PWN.
A ja rozróżniam pustke (przestrzeń) i próżnie, i uważam że dokładniej chodzi o to, że pustka nie hamuje żadnego ruchu, zaś próżnia, a na pewno eter (elektromagnetyczny), nie hamuje tylko ruchu jednostajnego, a materia - każde medium - hamuje każdy ruch, także jednostajny.
Próżnie wyobrażam sobie jako chaos jej elementów, o różnych szybkościach, jak molekuły w ruchach Browna. Ale tylko te, które uderzą w zawiesine (w obiekt materialny, cząstke) z szybkością c = 300 tys. km/s są jej fotonami. Tylko jej. - To wystarczy by STW Einsteina zbudować w sposób euklidesowy, czyli by przestała ona być niewyobrażalna. - Gdy molekuła (cząstka) pędzi w przestrzeni jednowymiarowej, czyli w prostej x, z szybkością V, to jej fotony mają w niej prędkość V+c albo V-c, czyli jedną z prędkości V±c. Pokazałem to na poniższym rysunku. - Molekuły uderzające w cząstke z innymi szybkościami niż c nie sprzęgają sie z nią elektromagnetycznie, czyli przenikają ją niezauważenie, bezstratnie, może neutrinowo. Ciemna materia ...
Na tym diagramie w dwuwymiarowej czasoprzestrzeni t,x molekuły próżni (nazywam je eteronami) o prędkościach V±c w układzie ct,x uderzą w cząstke B o prędkości V w tym układzie, czyli uderzą ją z prędkościami ±c czyli sprzęgną sie z nią (wzbudzą ją) elektromagnetycznie - staną sie jej fotonami. Przy czym eteron V+c goni obiekt B, a eteron V-c jest przez ten obiekt goniony. Pierwszy więc uderzy cząstke z tyłu, czyli popchnie ją, przyspieszy, a drugi uderzy ją z przodu, czyli ją przyhamuje. Średnio więc, makroskopowo, fotony nie zmienią ruchu cząstki B. - Fotony te są fotonami promieniowania reliktowego tej cząstki. Inne eterony - o innych prędkościach - docierają do cząstki B z innymi szybkościami, nie są więc jej fotonami, czyli nie przekazują jej energii. A więc makroskopowo też nie zaburzają jej ruchu.- Zresztą ich ewentualne działanie też uśrednia sie do zera - póki nie wystąpi jakaś fluktuacja.
Eterony V±c
są fotonami cząstki B. Rysunek ten nie jest wykonany w skali.