Uważa się, że transformacja przeprowadza jeden i ten sam obiekt do innego układu współrzędnych. Ale gdy tę zasadę zastosowano do światła, uważając że transformacja przeprowadza jeden i ten sam foton c z układu t,x do układu t',x' okazało się, że transformacje Galileusza nie zachowują elektromagnetycznych wzorów Maxwella. I zauważono, że wzory te są niezmiennicze w transformacjach Lorentza. Uznano więc że one sprawę załatwiają, czyli problemu już nie ma. - I tak powstała fizyka współczesna, pełna nowych problemów. Bo aby fizyka ta miała jakiś sens, nawet "jakiś zupełnie inny", trzeba przyjąć że transformacje Lorentza, owszem, przeprowadzają jeden i ten sam foton - absolutny! - do innego układu, ale pod warunkiem że ten układ jest w jakimś innym świecie, w którym panuje zupełnie inny czas i zupełnie inna przestrzeń. - W ten sposób nasz świat zwariował.
Ale ja sprawę rozwiązałem zupełnie inaczej, w zwykłym sensie, bo w jednym i tym samym świecie, i to nie w relatywistycznym ale w klasycznym, czyli euklidesowym. - Opisałem to na stronie Fizyka dla współczesnych Pań, i więcej nie chce mi się o tym pisać.
Czyli - transformacje czy bitransformacje ?
O czym to jest
Najlepiej bo krótko wyjaśniają to moje reklamki, czyli króciutkie blogi w bloog.pl w blogspot.com w blog.pl w blog.onet.pl. Krótkie, bo książek nie chce mi się już pisać, choćby takich jak Czy radar źle mierzy lub Fizyki galileuszowskie. Zresztą i to nie są książki a tylko nie publikowane artykuły, które rozpowszechniałem w pojedynczych kserokopiach. Teraz wiem więcej i napisałbym to lepiej, ale już nie ma siły która by mnie do tego zmusiła, to znaczy zachęciła - nie ma już we mnie aż tyle złośliwości.
Uważam że wystarczy to co napisałem, a nawet to co napisałem w Internecie. - Książki też by nikt nie przeczytał. A nawet tym bardziej. Bo to byłaby książka o fizyce. - Nic nie może konkurować z księgami świętymi, czyli z ortodoksją. Ortodoksje z trudem padają.
W jednej notce napisałem: W fizyce współczesnej jest za dużo hymnów, zachwytów, zadowolenia. Fizycy szczycą się tym, że fizyka jest już aż tak trudna, że nikt jej nie rozumie. Bo dotarli do granicy poznania. Znów do ostatecznej. I dlatego fizycy tak często mlaskają.
Fizyka współczesna przypomina popkulturę - sama radość.
Z pseudoeuklidesowych diagramów Minkowskiego nic nie wynika - to tylko takie święte obrazki, z których żadnego wzoru nie wyprowadzisz. Czyli to nie model.
A ja :
- szczególną teorię względności zbudowałem euklidesowo (a nawet więcej).
- pokazałem że samolot naddźwiękowy słyszysz także jako antysamolot (tak powstaje antymateria).
- moje rozwinięcie i interpretacja wzoru E=mc2 są piękniejsze od rozwinięcia Einsteina. - Patrz niżej.
Ale współcześni fizycy i filozofowie uważają że tak nie może być, aż tak prosto, bo to by ich za bardzo ośmieszało.
PS. - Po pojawieniu się komentarza Czasprozniowy'ego nie mogłem się powstrzymać by nie przypomnieć tego co niżej, mimo że może to nie na temat. Mianowicie że częstotliwość charakteryzuje nie tylko fale ale każde drganie, na co zwrócił uwagę doc. Gryziński. A nawet w ruchach Browna - molekuły ośrodka („eteru”) też bombardują zawiesinę (zanurzony w nim obiekt) z jakąś częstością. - Ja w tym dopatruję się „fali de Broglie'a”. A jej prędkość, fazowa, to prędkość tych lokalnych drgań gdy ich środek porusza się z prędkością grupową (raczej nie ...). - Może w analizie tego pomogłaby alegoria prof. Eine ze sztachetami dwóch wzajemnie przesuwających się płotów, i o muarach (w blogu prof. Jadczyka - w notce Nadświetlna w pigułce).
Zajrzyj też do czasprozniowy.blox.
A dlaczego w nawiasie napisałem „raczej nie ....”. - Bo w spoczynku, czyli gdy Vg= 0 , prędkość de Broglie'a Vf jest nieskończenie wielka. A to z tymi sztachetami chyba by się nie zgadzało. - Chociaż - fala materii spoczywającej cząstki jest nieskończenie długa, cząstka jest wszędzie, a coś, a na pewno cząstka, punkt, jednocześnie jest wszędzie tylko gdy porusza się nieskończenie szybko.
A jak sprawy by się miały gdy cząstka tylko prawie spoczywa ... Czy ona jest prawie wszędzie?
Fali de Broglie'a obecnie nie uważa się za falę materii ale za falę prawdopodobieństwa, a to pozwala na jeszcze swobodniejsze fantazje, z jeszcze mniejszą odpowiedzialnością.
Ale u mnie szybkość de Broglie'a pojawiła się bez fali i bez innych drgań - pojawiła się podczas jednej echolokalizacji eR (sygnałami i wzorami Einsteina), pojedynczego punktowego tachionu, jako jego szybkość (nadsygnalna, bo K2 jest wtedy ujemne). - Echolokalizacja jednym pojedynczym punktowym sygnałem, gdy już znana jest wartość współczynnika K2.
Jeśli jesteś tu pierwszy raz to przeczytaj W S T Ę P.