Czy to co można zbudować euklidesowo
może być pseudoeuklidesowe?
„Nigdy nie jestem zadowolony dopóki nie
potrafię wyobrazić sobie modelu mechanicznego: jeżeli potrafię, rozumiem;
jeżeli nie potrafię, nie
rozumiem". Lord Kelvin.
Ale
najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza jeśli wystarczy
udowodnić tak by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzi się w
fizyce współczesnej.
A JA STW EINSTEINA
ZBUDOWAŁEM EUKLIDESOWO -
WYOBRAŻALNIE -
Pasja, to największe szczęście.
I najcięższa praca.
Trzy obiekty czyli dlaczego światło nie transformuje po galileuszowsku
Uważa się, że transformacja przeprowadza jeden i ten sam obiekt do innego układu współrzędnych. Ale gdy tę zasadę zastosowano do światła, uważając że transformacja przeprowadza jeden i ten sam foton c z układu t,x do układu t',x' okazało się, że transformacje Galileusza nie zachowują elektromagnetycznych wzorów Maxwella. I zauważono, że wzory te są niezmiennicze w transformacjach Lorentza. Uznano więc że one sprawę załatwiają, czyli problemu już nie ma. - I tak powstała fizyka współczesna, pełna nowych problemów. Bo aby fizyka ta miała jakiś sens, nawet "jakiś zupełnie inny", trzeba przyjąć że transformacje Lorentza, owszem, przeprowadzają jeden i ten sam foton - absolutny! - do innego układu, ale pod warunkiem że ten układ jest w jakimś innym świecie, w którym panuje zupełnie inny czas i zupełnie inna przestrzeń. - W ten sposób nasz świat zwariował.
Ale ja sprawę rozwiązałem zupełnie inaczej, w zwykłym sensie, bo w jednym i tym samym świecie, i to nie w relatywistycznym ale w klasycznym, czyli euklidesowym. - Opisałem to na stronie Fizyka dla współczesnych Pań, i więcej nie chce mi się o tym pisać.
Czyli - transformacje czy bitransformacje ?
O czym to jest
Najlepiej bo krótko wyjaśniają to moje reklamki, czyli króciutkie blogi w bloog.pl w blogspot.com w blog.pl w blog.onet.pl. Krótkie, bo książek nie chce mi się już pisać, choćby takich jak Czy radar źle mierzy lub Fizyki galileuszowskie. Zresztą i to nie są książki a tylko nie publikowane artykuły, które rozpowszechniałem w pojedynczych kserokopiach. Teraz wiem więcej i napisałbym to lepiej, ale już nie ma siły która by mnie do tego zmusiła, to znaczy zachęciła - nie ma już we mnie aż tyle złośliwości. Uważam że wystarczy to co napisałem, a nawet to co napisałem w Internecie. - Książki też by nikt nie przeczytał. A nawet tym bardziej. Bo to byłaby książka o fizyce. - Nic nie może konkurować z księgami świętymi, czyli z ortodoksją. Ortodoksje z trudem padają.
W jednej notce napisałem: W fizyce współczesnej jest za dużo hymnów, zachwytów, zadowolenia. Fizycy szczycą się tym, że fizyka jest już aż tak trudna, że nikt jej nie rozumie. Bo dotarli do granicy poznania. Znów do ostatecznej. I dlatego fizycy tak często mlaskają. Fizyka współczesna przypomina popkulturę - sama radość. Z pseudoeuklidesowych diagramów Minkowskiego nic nie wynika - to tylko takie święte obrazki, z których żadnego wzoru nie wyprowadzisz. Czyli to nie model.
A ja :
szczególną teorię względności zbudowałem euklidesowo (a nawet więcej).
pokazałem że samolot naddźwiękowy słyszysz także jako antysamolot (tak powstaje antymateria).
moje rozwinięcie i interpretacja wzoru E=mc2 są piękniejsze od rozwinięcia Einsteina. - Patrz niżej.
Ale współcześni fizycy i filozofowie uważają że tak nie może być, aż tak prosto, bo to by ich za bardzo ośmieszało.
PS.- Po pojawieniu się komentarza Czasprozniowy'ego nie mogłem się powstrzymać by nie przypomnieć tego co niżej, mimo że może to nie na temat. Mianowicie że częstotliwość charakteryzuje nie tylko fale ale każde drganie, na co zwrócił uwagę doc. Gryziński. A nawet w ruchach Browna - molekuły ośrodka („eteru”) też bombardują zawiesinę (zanurzony w nim obiekt) z jakąś częstością. - Ja w tym dopatruję się „fali de Broglie'a”. A jej prędkość, fazowa, to prędkość tych lokalnych drgań gdy ich środek porusza się z prędkością grupową (raczej nie ...). - Może w analizie tego pomogłaby alegoria prof. Eine ze sztachetami dwóch wzajemnie przesuwających się płotów, i o muarach (w blogu prof. Jadczyka - w notce Nadświetlna w pigułce). Zajrzyj też do czasprozniowy.blox.
A dlaczego w nawiasie napisałem „raczej nie ....”. - Bo w spoczynku, czyli gdy Vg= 0 , prędkość de Broglie'a Vf jest nieskończenie wielka. A to z tymi sztachetami chyba by się nie zgadzało. - Chociaż - fala materii spoczywającej cząstki jest nieskończenie długa, cząstka jest wszędzie, a coś, a na pewno cząstka, punkt, jednocześnie jest wszędzie tylko gdy porusza się nieskończenie szybko. A jak sprawy by się miały gdy cząstka tylko prawie spoczywa ... Czy ona jest prawie wszędzie? Fali de Broglie'a obecnie nie uważa się za falę materii ale za falę prawdopodobieństwa, a to pozwala na jeszcze swobodniejsze fantazje, z jeszcze mniejszą odpowiedzialnością. Ale u mnie szybkość de Broglie'a pojawiła się bez fali i bez innych drgań - pojawiła się podczas jednej echolokalizacji eR (sygnałami i wzorami Einsteina), pojedynczego punktowego tachionu, jako jego szybkość (nadsygnalna, bo K2 jest wtedy ujemne). - Echolokalizacja jednym pojedynczym punktowym sygnałem, gdy już znana jest wartość współczynnika K2.
Jeśli jesteś tu pierwszy raz to przeczytaj W S T Ę P.
Fizycy wiedzą już wszystko i twierdzą, że tylko głupcy chcą wiedzieć więcej.
A czy wiesz kto zbudował euklidesową teorię względności? - Zobacz. - Zobacz także jakie pojawiły się w niej nowe definicje. - I piękny klasyczny wzór na relatywistyczną energię Einsteina - słynne E=mc2
Teraz ten wzór jest ikoną mojej fizyki.
Ponieważ ten blog jest już bardzo zabałaganiony, założyłem kilka nowych, raczej reklamek, ale nie wzbudziły one większego zainteresowania. Mówiąc szczerze, prawie żadnego. Wobec tego i ja nie będę się już nimi interesował. - Także blogiem zbit.salon24.pl bo z Salonu mnie wygnano - blog jest, ale nie mogę go kontynuować. Ani komentować w żadnym salonowym blogu. Czyli nadal będę pisał tylko tutaj i w zbit.blox - o tym co jest w mojej witrynie WWW. Czyli o tym, że:
obiekty nadsygnalne (tachiony) są - muszą być! - spostrzegane także jako ich antyobiekty;
istnieje radar echolokalizujący wartości spoczynkowe obiektów względem niego ruchomych.
- Pierwsze staje się oczywiste gdy uważnie przyjrzysz się rysunkowi pokazanemu w notce Nadal-są-ludzie-którzy-nie-wiedzą-że-słyszą antysamoloty a szczegóły znajdzież w mojej teorii minichron. A drugie pozwoliło w sposób euklidesowy zbudować nieeuklidesową teorię względności Einsteina, wykorzystując fakt że miarą relatywistycznych paradoksów jest stosunek wartości relatywistycznych i spoczynkowych. Ale teraz bardziej interesuje mnie próżnia. - Może o niej dowiem się czegoś nowego z witryny Ryszarda Walo.
MODEL 31 - to link do witryny Ryszarda Walo, o której jest w komentarzach. - Im dokładniej ją oglądam, tym bardziej mnie interesuje. To naprawdę może być ciekawe. - Może gdy dla fizyków to za trudne, niech zainteresują się tym chemicy - samymi wynikami Modelu 31, bez zagłębiania się w jego fizykę. Gdy wyniki okażą się wiarygodne, wtedy będzie czas na fizykę - wtedy stanie się ona bardzo atrakcyjna.
Pisząc o części chemicznej mam na myśli proponowany przez Walo na stronie 47 układ okresowy pierwiastków - czy jest on możliwy do przyjęcia. Czy jest on lepszy od obecnie obowiązującego, czyli od tego. No i nie wszystkie fragmenty tego modelu są dla mnie jednakowo interesujące. Nie wszystkie wydają mi się wystarczająco konkretne - niektóre wydają mi się dopiero pomysłem. Może dobrym. Poza tym martwi mnie to, że Walo nie wie nic o antysamolotach. A przecież nie można nie słyszeć antysamolotu słuchając samolotu wyprzedzającego dźwięk. - Bo naprawdę niepotrzebna jest antymateria - materia czasem ją udaje. Gdy przekroczy barierę c.
Fizycy z coraz większą beztroską brną w nieznane jak ćmy w ogień. Już wyłącznie po "operatorach". - Jest gorzej niż przewidział Schrödinger, bo fizycy już nawet między sobą nie rozmawiają o fizyce, opętani matematycznym amokiem. Niestety, jako przykład proponuję blog czasprozniowy.blox. - Wybacz Autorze, bo podejrzewam że jesteś bardzo dobrym matematykiem. I w ogóle. - Nie obrażaj się. - Dziękuję Ci za okazane zainteresowanie moją teorią. - Gdybyś jeszcze zgodził się z tym, że można bez takiej matematyki ... Że transformacje Lorentza nie muszą być grupą przekształceń a jego czynnik nie wiadomo czym. - Po co zaraz macierze a nawet czterotensory w abstrakcyjnych geometriach. A wybrałem Ciebie jako negatywny, według mnie, przykład, bo Ty rzecz ujmujesz najkrócej, bez owijania "w popularyzację". I nie ma u Ciebie tłumu interdyscyplinarnych komentatorów, którzy nawet najszlachetniejszy trunek w wodę zamienią. Co ma miejsce na przykład w popularyzatorskich blogach profesorów Eine i Jadczyka.
Czy nie niepokoi cię to że STW Einsteina zbudowałem Euklidesowo ?
Przecież jesteś mądrym człowiekiem (ja mam Cię za takiego). - Właśnie ktoś taki jak Ty powinien się tym zająć. Bo jeśli nie, to sam się tym zajmę. Zamiast LaTeX-em.
A może nie wierzysz w to, że w nieznany nikomu sposób, z euklidesowego diagramu wyprowadziłem wszystkie wzory Eisteina szczególnej teorii względności, w tym wzory na transformacje i czynnik Lorentza. I że w sposób wyobrażalny wyjaśniłem czym są relatywistyczne paradoksy Einsteina. A także nowe, mu nie znane. Podałem też definicje najważniejszych wielkości, przez nikogo dotychczas nie zdefiniowanych, zdzierając z nich relatywistyczną tajemnicę. - Zobacz co sądzą o tym inni, na przykład Czaspróżniowy i Eine - nawet on w mojej ! „euklidesowej teorii względności A.Staruszkiewicza” dopatrzył się wiele ciekawego. A wszystko to zrobiłem elementarną matematyką, zdaje się że ze szkoły podstawowej. Wzory Lorentza i Einsteina ... Bez kwaternionów (czy jakoś tak).
Zajrzyj pod powyższe linki a przekonasz się także, że wzory pisane w Equation są wystarczająco ładne.
PS. - Prawdę mówiąc, tę notkę napisałem do kogoś innego. Ale może i Ty jesteś mądra/mądry. Mam nawet nadzieję, że jesteś mądrzejsza/mądrzejszy od niego.
To znaczy, wiedziałem mniej niż teraz. - Zauważyłem to podczas przepisywania na dysk mojej papierowej pracy "Czy radar źle mierzy?" - Zobacz co mam na myśli.
Znalazłem tam także taki dialog:
Einstein. - Światło dociera do nas zawsze z tą samą szybkością c. Ja. - Tak, ale moje światło nie musi być twoim światłem.
Powiedziałem w tym więcej niż większości się zdaje. - Powyższe też może być mottem mojej fizyki. Ale z tego wynika także to, że w 1986 roku też wiedziałem dużo. To znaczy, że wtedy dużo się dowiedziałem.
Do problemu zasygnalizowanego powyższym linkiem podchodziłem wielokrotnie, czego ślady są i w tym blogu, na przykład w notce, i nie chodziło mi tylko o bezwładność ale i o antymaterię. O ogólniejsze zdefiniowanie tachionu. To znaczy o uniwersalniejsze i precyzyjniejsze. Bo na przykład w Einsteina eR tachionem jest obiekt nadświetlny (ogólnie - nadsygnalny), ale na przykład w eT ... - Może też, ale wobec tego nie każdy tachion oddziaływuje jako antymateria (i materia?!). Gdybym miał mniej do myślenia, może znów bym coś wymyślił. Ale znów tylko dla siebie ... - Może przez to się nie chce?
To kolejny szkic, ku mojej pamięci. Ma mi przypominać o tym, że problem istnieje, a nawet kilka, i że może warto się nimi zająć. By chociaż dokładniej je określić. Ale może i taki szkic kogoś zainspiruje. - Każdą myślą warto się podzielić. Nawet najgłupszą. Ludzie na to zasługują. Może nawet tylko na to.
PS. - Dotyczy komentarza Czasupróżniowego o średniej geometrycznej t1,t2. Jeśli dobrze pamiętam, to ta średnia jest równa średniej t1A i t2BA oraz średniej tB0 i tB2 (Z1.rys.2) i jest równa niezmiennikowi Lorentza, czyli chwili tCB. Ale nie wiem już czy zawsze, czy tylko w przypadku jednorodnym. - Właśnie on jest na tym rysunku a rysunek jest wykonany w skali, czyli można sprawdzić liniką.. - Pamiętam że coś takiego było, ale nie pamiętam czy gdzieś na czysto o tym napisałem. Pojawił się tam także drugi niezmiennik Lorentza, nowy, nieznany. - Może później to przeliczę, bo domyślam się o co chodzi. Ale teraz idę po emeryturę i kilka kart świątecznych wysłać, i kilka dokupić, A potem może będę senny, bo znów mam deficyt.
W komentarzu do poprzedniej notki Czaspróżniowy napisał:
Sądzę iż niezwartość grupy Lorentza jest natychmiastową konsekwencją pseudoeuklidesowej metryki czasoprzestrzeni. Równania 5.36a) i 5.37a) w rozdziale FG5A sugerują istnienie swoistego odpowiednika transformacji cechowania która przekształca podwojoną macierz właściwej transformacji Lorentza w jądro homomorfizmu dwuwymiarowych przestrzeni liniowych nad ciałem liczb rzeczywistych. W jednej monografii Weyla poświęconej symetrii znajdujemy iż w przestrzeni złożonej ze skończonej liczby punktów, STW jest tożsama z teorią grup Galois. Wydaje się że Twoja teoria pozwala potwierdzić tę obserwację.
Zaś jeśli chodzi o tę przestrzeń złożoną ze skończonej liczby punktów, to uważam że w niej strzała Zenona doleci do celu - bo w analogowej na pewno nie. W przestrzeni analogowej paradoksy Zenona nie byłyby paradoksami, ale smutną prawdą (która w naszym świecie się nie spełnia). - O czym pisałem na przykład w Dodatkach. A to o dwuwymiarowych przestrzeniach liniowych wzięło się może stąd, że ja rozpatruję wyłącznie echolokalizacje w dwuwymiarowych czasoprzestrzeniach t,x (bo ich diagramy najłatwiej rysować na dwuwymiarowej kartce). A liniowość wzięła się może stąd, że ona może wystarczy w analogowej kinematyce - bo nie ma w niej oddziaływań; nic nie zniekształca próżni (w krzywienie, skracanie i wydłużanie pustej czasoprzestrzeni, czyli pustki, raczej nie wierzę - to są paradoksy, błędy niewłaściwej echolokalizacji). - Przypuszczam że także z pierwszego z tych powodów, niżej, w komentarzu 1, Czaspróżniowy napisał "dla czasu i jednej składowej przestrzennej" (czyli dla t,x).
PS. - Czaspróżniowy, nie gniewaj się za to że bez pytania o zgodę tak Cię eksponuję, ale Twoje komentarze świadczą o tym że Ty naprawdę rozumiesz moją fg, i że przez to Tobie szczególne miejsce u mnie się należy. Nawet oddzielna kategoria. Bo wierzę w to, że Twoje komentarze nie ustaną. Teraz wpadło mi do głowy, że jesteś najlepszym interpretatorem mojej fg, i nie dlatego, że jeszcze jedynym. Wybacz jeśli uważasz, że to za mało. Zresztą ja wiem, że robisz duuużo więcej.
Przypominam wcześniejsze komentarze wpisane przez Czasprozniowy, bo jak dotąd są one najlepszą reklamą mojej teorii:
Tutaj w notce z 20 listopada 2006 - Zacznijmy od początku, czyli jak Einstein zbudował STW. Transformaje Lorentza wyłożone w Pańskim 'Zeszycie2' są przykładem przeskalowania dla tensora g(ii)=x+1 dla i=j, g(ij)=x-1 dla i≠j ; i,j=1,2. Jeśli dokonamy podstawienia (x-1)/(x+1)≡β wówczas g/{(detg)^1/2} jest macierzą transformacji przesunięć lorentzowskich dla czasu i jednej składowej przestrzennej. To bardzo elegancki i oryginalny sposób.
Tutaj w notce z 1 sierpnia 2007 - Dwie szkoły myślenia. W zeszycie Fizyki Galileuszowskie sprawdziłem rozdział 'Galileuszowskie kinematyki radarowe'. Wszystkie równania są poprawne, natomiast sposób ujęcia transformacji Lorentza w Zeszycie 2 uważam za najbardziej odkrywczy.
W zbit.blox w notce z 20 lipca 2008 - Chyba wam coś odbiło. Wydaje się iż poruszone w Zeszycie 2 zagadnienia są dobrą ilustracją faktu iż macierze Lorentza tworzą grupę, a więc wskazują na związek pomiędzy niezmienniczością relatywistyczną i niezmienniczością względem grupy przekształceń. Można to ująć w formie twierdzenia: Jeśli homomorfizm M(K)=U spełnia relację -(1/2)detM=x(U)y(U)/((x(K))^2-(y(K))^2)=((c+v)/(c-v))^(1/2)=const wówczas istnieją w przestrzeni K tensory : metryczny KerM, obrotu (KerM)/(M^2) i transformacji Lorentza -(KerM)/detM.
Tutaj w notce z 24 marca 2009 - W 1986 roku nie wiedziałem wszystkiego. Przejrzałem Zeszyt 1. Obfituje w bardzo zgrabne przekształcenia. Odnośnie dylatacji czasu występujący tam współczynnik k wydaje się być elementem grupy homologii tak iż jego kwadrat jest wyrażony ogólną formułą t2/t1=exp(2u). Jeśli wówczas tgh(u)=v/c to transformacja czasu przeprowadza średnią harmoniczną współrzędnych t1 i t2 w ich średnią geometryczną.
Tutaj w notce z 10 maja 2009 - Prędkość-w-układzie-obiektu-A-i-względem-obiektu-A
Minichrony są interesujące. W szczególności przypadek V=c sprowadza zagadnienie do czysto geometrycznego. Równanie z iloczynem wektorowym wektorów na płaszczyźnie ma wówczas przejrzystą postać |ab|=|a(a-b+r)| przy czym koniec wektora a pokrywa się z początkiem wektora r. Modułom tym można przyporządkować pary współrzędnych tak aby formuła określała atraktor Henona.
I jego komentarz nie związany z moją teorią, ale z tym o co powinna być ona rozszerzona - 30 listopada 2007 zacytowałem go w zbit.blox w notce Fluktuacje w próżni kwantowej:
Badania próżni mają długą historię na gruncie teorii kwantowej, ale zawsze ściśle wiążą się z zagadnieniem renormalizacji, w wyniku której przyczynki pochodzące od stanu próżni znoszą się wzajemnie. Procesy takie nie mają więc znaczenia w teorii pomiaru i wyłączane są z równań przy pomocy transformacji kanonicznych (Heitler ''Kwantowa teoria promieniowania''). Z drugiej strony procedura renormalizacyjna dla stanów niepróżniowych, gdy ją oprzeć o formalizm Hamiltonowski, prowadzi do istotnych problemów teorii pola (znikająca liczba renormalizacyjna, rozbieżne szeregi perturbacyjne). Zumino i inni badali teorię fluktuacji pola bez wprowadzania Lagrange'ianu. Metoda ta dała dobre rezultaty. Jeśli chodzi o teorię chaosu to myślę że można polecić dowolne monografie z teorii fluktuacji oraz np. ''Granice chaosu. Fraktale'' Peitgen, Jurgens, Saupe. Dobrze też zaglądać na stronę arxiv.org/archive/nlin.
Po latach milczenia, bo 13 października 2011, Czaspróżniowy napisał taki oto komentarz:
Tutaj w notce z 5 lipca 2011 - Dlaczego u Einsteina wszystko się zgadza. Zagadnienia poruszone w pracy Fizyki galileuszowskie wskazują, iż kinematyki radarowe są generowane na dowolnym produkcie włóknistym stanowiącym obraz rodziny morfizmów V/c-E , gdzie E jest funkcją signum. Dziedziną diagramu są uogólnione czynniki Lorentza pomniejszone o E-tą potęgę obiektu K. A zatem jeśli czynniki te są określone z dokładnością do addytywnych elementów K pewnej grupy, to diagram rzutuje je na te same czynniki określone z dokładnością do multiplikatywnych elementów g. Wtedy elementy g są odpowiednikami wielkości V/c w teorii eQ.
Teoria eQ to, jeśli dobrze pamiętam, wzory ogólne wspomnianej mojej teorii Fizyki galileuszowskie - przedstawiam je tam w paragrafie F1 - Galileuszowskie kinematyki radarowe. - Pracę tę napisałem na przełomie lat 1987/88. - Teraz zamiast symbolu eQ napisałbym eW bo W oznacza wind, wiatr ośrodka unoszącego sygnały pędzące w nim z jakąś szybkością c. Dowolny wiatr W, o dowolnych szybkościach w (w1,w2) a nie tylko o szczególnych prędkościach rozróżnianych literami P, R, S, T. - Zobacz Sygnały. A ja w re-komentarzu do powyższego napisałem, że domyślam się, że to bardzo ważne uwagi, nawet że najistotniejsze, przeznaczone dla fizyków współczesnych, bo oni mają prawo mnie nie rozumieć, bo ja posługuję się najprostszą matematyką, a Twoja, Czasupróżniowego, jest w sam raz dla nich. Dla najmądrzejszych z nich.
Niech te komentarze służą nie tylko mnie.
Ale nie wiem czy Czaspróżniowy odróżnia pustkę i próżnię. - Według mnie w pustce nie ma czasu - czas jest tylko w próżni, tylko próżniowy. Materię też nazywam próżnią - bo przecież ona jest prawie "pusta" (próżna). Materią są fluktuacje próżni.
Z pustego w próżne nie przelejesz, ale z próżnego w puste tak.