___ bo fizyka współczesna coraz lepiej liczy, ale nadal nie wiadomo co
Zakładki:
To nie jest nowa fizyka - tutaj o niej tylko opowiadam.
- Nowa fizyka jest
w witrynie
A o wszystkim, także o fizyce, piszę w
 

Einsteina szczególna teoria względności jest teorią tylko części relatywistycznych paradoksów i tylko jednej echolokacji.



Fizyka nie może
być stekiem formuł
nie do pojęcia,
algorytmami
dla liczydeł.

Fizyk, póki nie wie o czym mówi, jest tylko matematykiem.

===============


Translate
into English

Translate into
other languages
- Select Language


Czy to co można zbudować euklidesowo może być pseudoeuklidesowe?

Markiza

„Nigdy nie jestem zadowolony dopóki nie potrafię wyobrazić sobie modelu mechanicznego: jeżeli potrafię, rozumiem; jeżeli nie potrafię, nie rozumiem".
       Lord Kelvin.

Ale najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza jeśli wystarczy udowodnić tak by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzi się w fizyce współczesnej.


A JA STW EINSTEINA ZBUDOWAŁEM EUKLIDESOWO - WYOBRAŻALNIE -

Pasja, to największe szczęście.
I najcięższa praca.


Skopiuj CSS

Wpisy z tagiem: k

poniedziałek, 05 lipca 2010
Czy Bondi wiedział czym jest współczynnik k

    Najpierw wyjaśnię, że nie czytam książki  Relatywity and Common Sense, którą Hermann Bondi napisał w 1964 roku, ani żadnego jej tłumaczenia - czytam książkę Szczególna teoria względności, którą W.A.Ugarow napisał w 1977 roku, a raczej jej polskie tłumaczenie z 1985 roku. A dokładnie, czytam tylko jego kawałek zawarty między stronami 87- 97, zatytułowany

      § 3.7.  Metoda współczynnika k (metoda radiolokacyjna).


    W pierwszym zdaniu tego paragrafu Ugarow wyjaśnia, że przedstawia elegancki sposób otrzymania podstawowych następstw postulatów Einsteina, co mnie bardzo rozczarowuje. Bo to znaczy, że nie należy spodziewać się rewelacji. Żadnej opozycji wobec obowiązującej religii, a to właśnie ona mnie denerwuje.
     Następnie Ugarow pisze:

Charakterystyczną cechą omawianej metody (włącznie z wyprowadzeniem przekształceń Lorentza) jest to, że w metodzie tej nie będziemy posługiwać się jawnie układami współrzędnych. Chociaż wykład jest ilustrowany graficznie i na rysunkach widoczne są układy współrzędnych, to rysunki te mają charakter pomocniczy i nie są w toku wykładu niezbędne. Przeznaczone są one dla czytelników dobrze zaznajomionymi z wykresami czasoprzestrzennymi.

    Z ostatnim zdaniem się zgadzam - i będę pisał tylko do takich czytelników - ale poprzednie zdania mnie przerażają. - Bo czy to znaczy że także wzorów nie będzie, a jeśli będą to będą one wyciągane z kapelusza? Logicznie wyczarowywane wyłącznie z postulatów Einsteina, które niczego konkretnego nie postulują, tylko jakiś inny sens - dopuszczają niewyobrażalność? W fizyce!
    Przecież z moich diagramów czasoprzestrzennych gotowe wzory same spadają, bo moje diagramy są modelami - wy-o-bra-żal-ny-mi! - a nie poglądowymi mnemotechnicznymi obrazkami, pozwalającymi na ich dowolną interpretację. Jeszcze bardziej niż znane diagramy Minkowskiego, które, jak wzory fizyki kwantowej, pokazują to co się chce, czyli jak się je "zrenormalizuje" (skalibruje).

    Nie ze mną takie numery.

    Naprawdę można powiedzieć, że Bondi współczynnik k przepisał od Einsteina, a wiadomo że Einstein nie wyprowadził go ze swego modelu - nim zdefiniował tylko swą jednoczesność i z niego wyprowadził swe połówkowe wzory na współrzędne, po mojemu oznaczane symbolami t1R,x1R  a współczynnik Dopplera musiał relatywistycznie wydedukować, bo z tego modelu nie można wyprowadzić jednego wspólczynnika Dopplera k ale dwa różne - inny w tę, i inny z powrotem. Mianowicie (w mojej symbolice)  k1R = K·γR  dla sygnału wysłanego od radaru do echolokalizowanego obiektu, oraz k2R = K/γR  dla sygnału odbitego od echolokalizowanego obiektu do radaru. γR  jest znanym Einsteina czynnikiem Lorentza. - Tak jest w Einsteina echolokalizacji, którą oznaczam symbolem eR.
    Co innego u mnie, w echolokalizacji eT - w niej wprost z moich współrzędnych t1T,x1T  i z definicji Dopplera, wychodzi od razu jeden współczynnik Dopplera k = k1T = k2T = K  będący pierwiaskiem mojego współczynnika echa K= k1R·k2R = k1T·k2T  - u mnie naprawdę spadło to wprost z mojego modelu (diagramu) eT. Bez dodatkowego „dedukowania”.

    Ale przeczytam ten paragraf, skonfrontuję metodę Bondiego z moją, w której współczynnik K, a raczej K2, a jeszcze lepiej K2, jest współczynnikiem echa. I w tej konfrontacji wyjaśnię czym jest Bondiego współczynnik k oraz jego kwadrat. Bo wydaje mi się, że czymś innym. - Uważam, że z mojej strony wystarczy to, co w Z1. CZY RADAR ŹLE MIERZY? napisałem o współczynnikach Dopplera i o współczynniku echa oraz jego pierwiastku K. - Ale że ten Z1 jest bardzo archaiczny (1986 rok), to chyba przydadzą się także moje nowsze prace.

PS. - Bardzo opornie idzie mi to czytanie ...

Uwaga. - Nie wiem jak Ugarow streścił książkę Bondiego - czy wiernie oddał jego myśl, czy tylko przedstawił swoją swobodną jej interpretację. Ale dalej będę pisał że Ugarow pisze, rozumiejąc że Bondi tak uważał. Przyjmuję że Ugarow jest tylko narratorem - za wszystko odpowiada Bondi.
    A moja ocena wartości metody Bondiego jest „średnia” - Bondi współczynnikiem k nie zbudował STW Einsteina a tylko ją przetłumaczył, na to samo inaczej. A ja STW Einsteina zbudowałem od podstaw, wyłącznie z moich postulatów. Moja metoda jest zupełnie inna, także dlatego, że jest euklidesowa, co nadal fizykom wydaje się niemożliwe. Jak fizykom czasów Galileusza, którzy przez jego lunetę widzieli plamy na Słońcu i Księżycu, a mimo to w nie nie wierzyli.

Bondi Hermann (1919-2005) - radiolokacyjna metoda budowy STW Einsteina, czyli metoda współczynnika k

    Notka ta pochodzi z mojego bloga fizgalnew.blox który teraz właśnie zlikwidowałem. Później przeniosę tutaj jeszcze kilka notek.


   W.A.Ugarow tak w [19/339] przedstawił dzieło Hermanna Bondi:

H. Bondi  Relatywity and Common Sense, New York 1964 (istnieje przekład rosyjski: Moskwa 1967).
    Książka Bondiego odznacza się oryginalnym ujęciem dydaktycznym STW. Autor słusznie podkreśla, że nauczanie STW z punktu widzenia idei fizyki XIX wieku jest obecnie anachronizmem. W związku z tym podano ocenę doświadczenia Michelsona z punktu widzenia współczesnej fizyki. Jednocześnie proponuje się nową metodę nauczania STW, której istotnym elementem jest zespół obserwatorów dysponujących identycznymi zegarami i radiolokatorami. W ten sposób eliminuje się z rozważań wszelkie przymiary, linijki itp. Metoda współczynnika k  pozwala otrzymać wszystkie podstawowe rezultaty kinematyczne STW wprost z postulatów Einsteina, z pominięciem przekształceń Lorentza. Taka metoda wykładu szeroko wykorzystuje schematy geometryczne. Ponadto autor ukazuje, w jaki sposób można powiązać metodę współczynnika z przekształceniami Lorentza i ze zwyczajnym ujęciem wykładu.

   A ja, nie wiedząc o tym, 20 lat później w podobny sposób STW Einsteina zbudowałem bez jego postulatów, bo z galileuszowskiej interpretacji wyniku eksperymentu Michelsona-Morleya. Sformułowałem ją w postaci moich dwóch postulatów:

 

 

- Niezmienniczość szybkości światła (względem odbiorników).

Materię (w próżni) wzbudzają elektromagnetycznie sygnały docierające do niej tylko z szybkością c = 2,99792.108 m/s.

- Uniwersalność źródeł.

Wzbudzona elektromagnetycznie materia wysyła (także w próżni) sygnały o różnych szybkościach.

 

   Postulaty te w zupełności wystarczają do zbudowania pseudoeuklidesowej STW Einsteina sposobem eukli­de­sowym, czyli w sposób absolutnie wyobrażalny. - Najpierw przedstawiłem to w dwóch zeszytach zatytułowanych CZY RADAR ŹLE MIERZY?.

czwartek, 24 czerwca 2010
Dlaczego przerwałem analizę mojej prędkości - aneks

     Bo mam wątpliwości jak pisać np. współczynnik K2 ? - Czy ±|K2|  czy po prostu K2 i dopowiadać, że mimo że to to samo co K2 czyli że K2 ≡ K ...

     Właśnie - czy słusznie upieram się przy tożsamości  K2 ≡ K2 
     - czy Bondi naprawdę uważał, że  K2=K·K
     - czy nie wiedział, że K2 to także  K2=k1·k2 = Δt2/Δt0 ?
     A może wiedział ale nie dostrzegał tego ogromnego znaczenia, przełomowego? Że to współczynnik echa, fundamentalna wielkość w teorii echolokalizacji? Jej najważniejszy niezmiennik.

     Gdybym to wiedział to może zrezygnowałbym z tej tożsamości i uznał, że Bondiego ujęcie STW Einsteina nie ma większej wartości, bo on współczynnik K2 (i jego pierwiastek K) uważał rzeczywiście tylko za wygodny współczynnik bez fizycznego znaczenia.
     Przypuszczam, że odpowiedź na to pytanie znajduje się w książce „Relativiti and Common Sense”, H.Bondi, New York 1964. Ale ja nie znam angielskiego ani nie posiadam tej książki, a W.A.Ugarow w książce „Szczególna teoria względności” (PWN 1985) napisał o Bondim za mało. - Wstyd się przyznać, ale ja książki Ugarowa nie przeczytałem - teraz przeczytam bardzo uważnie co na stronach 87-97 napisał on w § 3.7. Metoda współczynnika k (metoda radiolokacyjna). - Ale najpierw przytoczę opinię Ugarowa o pracy Bondiego, wyrażoną krótko w spisie Literatura na
stronie 339 i potem metodę Bondiego skonfrontuję z moją metodą. Może moja metoda przy tym też skorzysta. Może na przykład zamiast o echosondach będę mówił o echolokatorach, bo to wydaje mi się właściwszą nazwą.
     Ale zrobię to w fizgalnew.blox w kategorii Bondi, bo to będzie duża praca. Jeśli za szybko chęć mi nie przejdzie. (Zrobiłem ale potem fizgalnew.blox zlikwidowałem).
     No i zwracam uwagę na to, że tutaj istnieje notka Dlaczego-przerwałem-analizę-mojej-prędkości, do której aneksem jest notka niniejsza.
     Wydaje mi się także, że potem będę mógł wrócić do rozważań o akceleratorach, że łatwiej wyjaśnię wątpliwości które podczas tamtych rozważań się pojawiły, a które dotyczą właśnie współczynnika K - czy jest on pierwiastkiem z iloczynu K·K czy z k1·k2.  A dokładniej mówiąc, precyzyjniej rozróżnię obie te możliwości. I może ostatecznie rozstrzygnę który z czynników Lorentza występuje w Einsteina paradoksie masy - wewnętrzny czy zewnętrzny.

    Uwaga. - Już wydaje mi się, że Bondiego okresy („interwały”) T , kT  oraz k2T  to moje Δt0  ,  Δt1R  oraz Δt2. - Domyślam się tego ze strony 88 i 89.

    Przyznaję, że Bondi był pierwszy. Że pierwszy STW Einsteina wyraził współczynnikiem K, ale przypuszczam że on nie zbudował jej euklidesowo, jako złożenie galileuszowskich echolokacji eR i eT. A to, że wyszedł od postulatów Einsteina też pomniejsza znaczenie jego metody - ja wyszedłem od galileuszowskiej interpretacji wyniku Michelsona. Który, gdyby jego rodzice nie przeprowadzili się z Inowrocławia do Strzelna, urodziłby się tam gdzie ja.
   Ale może to nie ma znaczenia.

PS. - A potem zacząłem podejrzewać, że między mną a Bondi (a może Ugarowem) jest taka różnica, że Bondi jednak nie wie co to jest k oraz k2 i z tego powodu pseudonaukowo blebla, czyli dupą kręci, by wypełnić pustkę w głowie.
   Bondi aż tak nie wie co to jest k że nawet boi się napisać, że k2=k·k  a że może to być  k1·k2  nawet nie świta w jego relatywizmem zamulonej głowie. - Bondi nic nie wie, niczego nowego - on muli to samo co Einstein, tylko trochę innym mułem, ale identycznie relatywistycznym.

   Ale potrzeba rozwiązania problemu mojej równoważności  K2 ≡ K2  stała się pilniejsza. Ale wydaje mi się, że najpierw trzeba spytać czy czemuś ona służy. - Mnie się wydaje, że tak. Że bardzo. I że ja już dawno ten problem rozwiązałem a Bondi nawet go nie zauważył. - Ale czegoś mi jeszcze brak. Jeszcze jakiegoś innego zrozumienia. Męczy mnie w tym coś nowego. Co popchnie jakąś sprawę do przodu. - Wydaje mi się, że bez zrozumienia jeszcze tego czegoś, nie rozumiem czegoś ważnego. - A problem ten wziął się stąd, że kiedyś zauważyłem że:

Współczynnik echa fizycy piszą jako potęgę K2 czym sugerują że jest to zawsze dodatni iloczyn dwóch jednakowych wartości "jakiegoś" współczynnika K, a naprawdę jest to iloczyn obu, w ogólności różnych współczynników Dopplera k1,k2.  I z tego powodu K2 ≡ K2  bywa też ujemny. Jednak nie grozi to żadnymi urojonościami, bo dla K2  ujemnego - zobacz prawy diagram w mojej WWW - w żadnym wzorze nie pojawia się jego nieupraszczalny pierwiastek K. - To, jak otrzymałem definicję współczynnika echa, możesz prześledzić tam w rozdziale Definicje - zacznij od Równania echa.

   Przede wszystkim dzięki takim spostrzeżeniom stworzyłem moją fg. A raczej jej część, euklidesową teorię echolokalizacji galileuszowskich, której częścią tylko jest Einsteina STW.

   A teraz coraz trudniej zmusić mi się do uważnego czytania Ugarowa - bo jednak ja wiem więcej. I o jeszcze więcej pytam.

   Ale to że Bondi wyeliminował wszelkie pomiarowe pręty, mi się podoba. Ja nawet nie zauważyłem, że to zrobiłem. - Z tym, że u mnie punktowy zegar jest częścią punktowego echolokatora - nie ma odległości między lokatorem (to też głupio brzmi), jego zegarem, nadajnikiem i odbiornikiem, czyli między nimi nie ma sygnałów. Na razie jest to jeden punkt. - Ale Newton i Einstein też swoje principia budowali punktami. Dopiero potem, inżynierowie, opisują nimi ciała stałe i bryły sztywne i nie.

czwartek, 16 listopada 2006
Bondi

Herman Bondi  (1919-2005)
      Matematyk i kosmolog angielski - jako pierwszy wzory Einsteina zapisał przy użyciu współczynnika K2  i jego pierwiastka K   (w książce "Relativiti and Common Sense", New York 1964) - tak twierdzi W.A.Ugarow w książce "Szczególna teoria względności" na str.87 (PWN 1985).  - Jednak Bondi współczynnik ten traktował jako "wygodny współczynnik" - nie znał jego fizycznego sensu. Nie wiedział że to współczynnik echa. I - co w całej mojej fizyce jest bardzo ważne - że lepiej pisać K2  niż  K2  bo to iloczyn współczynników Dopplera, i ma prawo być ujemny (dla tachionów), a kwadrat nie bardzo. Bo u mnie pierwiastek K zawsze jest rzeczywisty albo go nie ma - we wzorach tachionowych nie pojawia sie K, wzory ogólne wtedy sie do takich, z nieupraszczalnym K, nie przekształcają. - Ze wzorów ogólnych dla dodatniego K2 ≡ K2  otrzymasz wzory Einsteina (tardionowe) a dla ujemnego, tachionowe - w nich pojawia sie antymateria.
      Ale Bondi o tym nie wiedział.

      Krótka wzmianka o Bondim jest  w "Multimedialnej encyklopedii powszechnej Fogra 98" (i w późniejszych). Zaś Krzysztof Szymborski w książce "Oblicza nauki" na str.41 (ISKRY 1986) cytuje Bondiego:  - "Nauka możliwa jest tylko dlatego, że można powiedzieć coś, nie wiedząc wszystkiego".

      Zaś z książki Stevena Weinberga "Pierwsze trzy minuty" (Iskry 1980, str.28) wynika że Bondi i Thomas Gold, zaproponowali "model stanu stacjonarnego" Wszechświata (będący w opozycji do modelu standardowego).

Tagi: Bondi k K i K2
14:47, fg2002
Link Dodaj komentarz »