Czy to co można zbudować euklidesowo
może być pseudoeuklidesowe?
„Nigdy nie jestem zadowolony dopóki nie
potrafię wyobrazić sobie modelu mechanicznego: jeżeli potrafię, rozumiem;
jeżeli nie potrafię, nie
rozumiem". Lord Kelvin.
Ale
najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza jeśli wystarczy
udowodnić tak by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzi się w
fizyce współczesnej.
A JA STW EINSTEINA
ZBUDOWAŁEM EUKLIDESOWO -
WYOBRAŻALNIE -
Pasja, to największe szczęście.
I najcięższa praca.
To znaczy foton nie jest cząstką ale energią niesioną przez zaburzenie próżni (eteru). To ona zmienia stan atomu, przesuwając na wyższą orbitę elektron. Podwyższając jego energię. Zmienia to stan przyrządu do którego substancji ten elektron należy, na przykład naszego oka - mózg to „widzi”, bo z tego powodu zmienił się i jego stan. A gdy elektron wraca do niższego stanu, zaburza eter. Zaburzenie to rozprzestrzenia się jako fala, która w któryś elektron (fermion) uderzy jako foton c (czy, jak kto woli, gamma - o szybkości c).
A neutron rozpada się na proton i elektron oraz resztę, która, gdy uderzy w cząstkę (przyrządu - np. emulsji) z szybkością c jest rejestrowana jako foton (wzbudzenie elektromagnetyczne - a może inny bozon), a jeśli nie, pędzi jako neutrino (a może anty), aż trafi w coś z szybkością c. Wtedy jako zaburzenie próżni znika i pojawia się nowe, wywołane powrotem wzbudzonego fermionu do niższego stanu. - Tak oddziaływuje energia, jako wymiana bozonów. Niekoniecznie ciągle między tymi samymi fermionami.
Tak buduję model próżni i wyjaśniam dualizm falowo-korpuskularny. Usiłuję ... - Może nie powinienem w tym blogu. - Ale innych blogów też na to szkoda. A do Wikipedii jeszcze się to nie nadaje. - Rysunki z niej - klikaj.
Tylko przez sprzężenie z detektorem (z odbiornikiem, z przyrządem). - Potrafimy mierzyć tylko energię przez pocisk straconą w detektorze. Na przykład tylko część przekazaną przez pocisk kartce papieru podczas przenikania przez nią, dziurawienia jej. - Większą część swej energii pocisk straci podczas dziurawienia arkusza blachy. Tylko ją zmierzymy - o reszcie energi nie mamy najmniejszego pojęcia. - Całą energię pocisk przekaże blasze w której utknie, bo miał za małą energię by ją przedziurawić i lecieć dalej. A żadnej energii nie zauważymy gdy pocisk porusza się swobodnym ruchem jednostajnym, w ośrodku nie stawiającym temu ruchowi żadnego oporu, póki w nasz detektor nie uderzy. Czy chodzi tu tylko o energię kinetyczną?
Pocisk dziurawiący kartkę papieru na wylot, jest jej neutrinem, a pocisk który utkwił w blasze, jest jej fotonem. A prawdziwe neutrino tym bardziej sprzęga się z materią im jego szybkość jest bliższa szybkości światła. Mówimy że jest ono bardziej energetyczne.
Może od takiego myślenia trzeba myślenie zacząć. Intuicyjnymi analogiami.
A cząstki wirtualne? A nawet pary? - Minichrony ci je pokażą. Ich kreacje i anihilacje. Ich oddziaływujące obrazy.
[10] znaczy 10-ta pozycja w jedynej notce w kategorii "Literatura", czyli w tutejszym moim spisie książek. Mam zamiar ją czytać i omawiać właśnie tutaj, czyli w kategorii "Książka [10]". - Symbol [10/298] będzie oznaczać, że tekst który omawiam jest na stronie 298 książki [10], czyli książki ZAPROSZENIE DO FIZYKI WSPÓŁCZESNEJ. Tak mi dopomóż Bóg :) Bym w tym zamiarze wytrwał.
A w [10/298] jest mianowicie o tym co nazywam dowodzeniem pośrednim, dowodami mniemanymi. To znaczy o tym, że wnioskuje się pośrednio z pomiarów pośrednich, dokonywanych w eksperymentach na zupełnie inne tematy. Na przykład o istnieniu neutrin wnioskuje się z tego, że w eksperymentach masa (energia, pęd) się nie zgadza - domniemano więc istnienie cząstki posiadającej taką masę jakiej w eksperymencie zabrakło. I teraz, ilekroć masa się nie zgadza, z ilością jaką przewidywała nie poprawiona neutrinem relatywistyczna teoria, woła się triumfalnie: A nie mówiłem?! Jest neutrino! - I uważa się, że w załatanej neutrinem teorii, masa się zgadza. W rachunkach, bo neutrina, tak naprawdę, nadal nie wykryto - bo jest ono niewykrywalne z definicji (jak kwarki - teraz już tylko kwark top, bo istnienie pozostałych już z eksperymentów wyliczono, czyli udowodniono, pośrednio). Może trochę teraz przesadziłem, ale na ten temat pisałem już w tym bloxie i w innych moich pracach, i pewnie jeszcze będe pisał - teraz tylko wzmiankuję. A mówiąc dokładniej, na tej stronie 298 jest o tym, że w akceleratorach, bombardowana wysokoenergetycznym strumieniem cząstek tarcza ulega zniszczeniu, zostaje roztrzaskana na kawałki, i z ich śladów wnioskuje się o tym co przyroda miała na myśli. - "Komplikuje to rekonstrukcje obrazu, zanim rozpadnie się on na części, ale z drugiej strony takie rozproszenie i rozpad umożliwiają dostrzeżenie wnętrza cząstek tarczy. Z pomocą teorii wspomniany obraz może być jednak odtworzony." Odpowiednimi programami komputerowymi, malującymi takie ślady w komorach, jakich tak "dowodzona" teoria wymaga. Zresztą uważam, że jest jeszcze gorzej. Jednym z podstawowych "postulatów" mojej fizyki jest to, że radar mierzy tylko chwile wysłania i powrotu sygnałów, a wszystko inne z tych chwil liczy, jakimiś, wymyślonymi przez nas, wzorami. Możliwy jest tylko taki pomiar bezpośredni, tych chwil. A sęk w tym, że wszystkie oddziaływania odbywają się radarowo, wymianą bozonów, na przykład fotonów, o jakiejś szybkości c, relatywistycznej. Takiej, że każdy foton, jeden i ten sam, ma tę szybkość względem wszystkiego. A że w fizyce najważniejsze jest już to, czego nie widać, bo jest albo za małe albo za duże, albo za wolne albo za szybkie, albo za blisko albo za daleko, więc "wszystko się zgadza", bo nie wiadomo co. Możemy tylko sobie mniemać. Na nasze nieszczęście, dowolnie, nawet relatywistycznie. Na szczęście fizyków.
Przepraszam, ale dokładniej i poważniej nie chce już mi się pisać. Ani dyskutować. Trudno pisać to samo przez 20 lat - nie chce się. Nie chce też pisać się czegoś nowego, gdy już się wie, że nie ma dla kogo. Do nikogo nawet nie wiadomo jak pisać. Najlepiej więc pisać niestarannie. I trochę niepoważnie.
Fizyka współczesna modele zastąpiła aksjomatami, postulatami i dopostulowaniami. I "modelami niewyobrażalnymi" oraz "modelami matematycznymi". Bo dopiero wtedy może bezkarnie mówić, że światło względem wszystkiego ma szybkość c = 300 tys. km/s (w próżni) - jeden i ten sam foton. Bo wtedy nie trzeba powiedzieć dlaczego, w jaki sposób, bo dopiero wtedy "obiektywnie" powiedzieć się tego nie da, bo wtedy na pewno! świat jest "z zasady niewyobrażalny" i tylko śmieszni ludzie usiłują zrozumieć jego fizykę, pozbawioną normalnego (wyobrażalnego) modelu, nie przez naszą a przez świata głupotę. I w ten sposób niby coś się wie, ale niczego nie rozumie. A dopiero gdy to się zrozumie, STW Einsteina można zbudować euklidesowo, po galileuszowsku, czyli świat znów stanie się wyobrażalny.
Światło (w próżni) zawsze pędzi z szybkością c = 300 tys. km/s. A na pewno zawsze z tą szybkością uderza w materię, czyli istnieje światło w locie. - A może światło dopiero wtedy powstaje? Gdy coś (paczka falowa?) tak uderza w materie, z tą szybkością, jakiś element próżni? I wtedy foton powstaje tylko w tak uderzonej materii, jako bozon, w jej jednej cząstce (fermionie?), tylko dla niej, a nie "w każdym układzie"? - Właśnie wtedy STW Einsteina zbudujesz euklidesowo, galileuszowskimi sygnałami o skończonych szybkościach. - Może foton to nie pędząca cząstka, ale lokalne zjawisko. Nie pędzący pocisk, ale eksplozja. - Według mnie tak jest lepiej. Dzięki temu STW Einsteina zbudowałem euklidesowo. I pokazuję to na przykład w mojej witrynie WWW. Światło jest cząstką i falą. - Ale może nie jednocześnie.* Może falą jest sygnał w locie, który interferuje, i który, gdy uderzy w fermion z szybkością c, eksploduje w nim "cząstką", bozonem. - Czy to bezsensowne pytanie?
Pytaj także o to, czy wszystkie znane cząstki naprawdę istnieją, czy może są błędami współczesnej fizyki. Bo może na przykład mion to elektron o wadliwie obliczonej masie spoczynkowej - może obliczono ją relatywistycznymi wzorami ale z innej szybkości, zamiast z relatywistycznej? - Może w eksperymencie "zmierzono" np. "spoczynkową" szybkość VT zamiast relatywistycznej VR i potraktowano ją relatywistycznie?
Poza tym neutrina są tylko lewoskrętne a antyneutrina tylko prawoskrętne - potwierdził to eksperyment Goldberga, Grodzinsa i Sunayara. - Neutrina oddziaływują tylko słabo; parzystość nie jest zachowana w oddziaływaniach słabych. Symetria L-R (Lewy-Prawy) w przypadku neutrin ...
Według [10/120] to, co decyduje o tym czy dany zbiór cząstek identycznych będzie zbiorem fermionów, czy bozonów, wymaga głębszej analizy niezmienniczości relatywistycznej. Istnienie spinu wywnioskowano z niezmienniczości równań relatywistycznej mechaniki kwantowej względem transformacji Lorentza - równania te są zgodne z założeniami STW. - To z portalwiedzy.onet.pl. - Prawdopodobnie znaczy to, że aby osiągnąć tę niezmienniczość, trzeba było wymyślić (zapostulować) spin - bez spinu równania mechaniki kwantowej nie byłyby niezmiennicze relatywistycznie, czyli nie byłyby relatywistyczne. Skądinąd wiadomo, że w podobny sposób zapostulowano istnienie neutrin, by rozpady się zgadzały - by zbilansowały się relatywistyczne maso-energie cząstek przed rozpadem i po nim.
__________________________ * Podobnie energia kinetyczna i potencjalna - ta lub ta, jedna zmienia się w drugą, zastępuje ją (z tym, że one dla jednej cząstki mogą istnieć także jednocześnie - lub a nie albo).
Światło Einsteina rozprzestrzenia sie z szybkością c = 300 tys. km/s w niczym, ale za to względem wszystkiego.
Ale to może znaczyć, że światło jest strumieniem sygnałów o różnych szybkościach i że zawsze, albo prawie, wśród nich znajdzie sie sygnał, który uderzy w coś z tą szybkością c, stając sie tego fotonem. Takie światło byłoby już światłem Michelsona-Morleya, pokazanym na tym diagramie.
Na tym diagramie obiekt B oddala sie (w osi x) od radaru A z szybkością VT. - Radar A wzbudzony elektromagnetycznie w chwili t0 wysyła punktowe sygnały o różnych szybkościach (każda linia niebieska jest linią świata innego punktowego sygnału wysłanego przez A). - Sygnał o szybkości VT+c uderzy w B z szybkością c i wzbudzi go elektromagnetycznie. - Wzbudzony elektromagnetycznie obiekt B wysyła sygnały o różnych szybkościach (czerwone linie) - ten, który uderzy w A z prędkością -c (czyli z szybkością c - lepiej z |c|), wzbudzi A elektromagnetycznie. - Wzbudzony A wysyła punktowe sygnały o różnych szybkościach... itd... Ale tego już na tym diagramie nie pokazałem.
Sygnały o szybkościach innych niż VT+c w układzie źródła, nie uderzają z szybkością c w odbiornik (o szybkości VT względem źródła) i nie są jego fotonami - są może jego neutrinami.
Nie ma fotonów w locie - w locie są tylko sygnały, które mogą stać się fotonem. Lub nie. Mogą stać się czymś innym. - Może lepiej mówić tak: Wzbudzona elektromagnetycznie materia wysyła neutrina. Te z nich które uderzą w materię z szybkością c, są jej fotonami. Wzbudzają ją elektromagnetycznie. - Tak mogą brzmieć moje postulaty.
Ostatni akapit skopiowałem z mojego bloga zbit.blox po ukazaniu się tutaj komentarza anonymousa. By pomóc w zrozumieniu tej notki tym, którzy nie przeczytali innych moich notek - anonymouse jest wyjątkiem, bo on przeczytał a i tak nie zrozumiał. - To mój chroniczny krytyk, ożywiający swoimi komentarzami wiele blogów i forów, w tym szczególnie mój wspomniany zbit.blox - na przykład. - Podpisuje się on różnymi nickami. PS. - Już wiadomo, że ten animals-anonymouse to prof. Eine vel fizykomaniak vel zbiit (przez dwa ii) vel anonimowy komentator kwantowy. - Wygląda na to, że Eine to jakiś zidiociały profesor (jeśli to w ogóle profesor).