Czy to co można zbudować euklidesowo
może być pseudoeuklidesowe?
„Nigdy nie jestem zadowolony dopóki nie
potrafię wyobrazić sobie modelu mechanicznego: jeżeli potrafię, rozumiem;
jeżeli nie potrafię, nie
rozumiem". Lord Kelvin.
Ale
najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza jeśli wystarczy
udowodnić tak by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzi się w
fizyce współczesnej.
A JA STW EINSTEINA
ZBUDOWAŁEM EUKLIDESOWO -
WYOBRAŻALNIE -
Pasja, to największe szczęście.
I najcięższa praca.
Czy wtedy moja STW - identyczna z STW Einsteina - mimo że zbudowałem ją z zupełnie innych założeń - też jest dobra?
Jeśli tak, to ten fakt poważnie podważa STW Einsteina, świadczy o tym że jest ona niedobra. A przynajmniej jej niewyobrażalna pseudoeklidesowa interpretacja - bo ja STW Einsteina zbudowałem sposobem euklidesowym, czyli w sposób wyobrażalny. Znaczy to, że Einsteina szczególną teorię względności uczyniłem wyobrażalną Innymi słowy, zbudowałem kompletną i zweryfikowaną teorię podważającą teorię Einsteina. - Zweryfikowaną przez jej absolutną zgodność z jego teorią - teorię Einsteina podważa sposób w jaki ja ją zbudowałem, eklidesowy. - W mojej teorii są wszystkie wzory Einsteina. Mówiąc dokładniej, cała jego kinematyka.
Jak euklidesowo, czyli w sposób wyobrażalny, zbudować Einsteina teorię względności
Echolokalizuj sygnałami eT a licz wzorami eR
Stosunki eR/eT są miarami relatywistycznych paradoksów. A STW Einsteina jest teorią relatywistycznych paradoksów.
W taki sposób zbudowałem Einsteina STW (szczególną teorię względności), jako parafizykę eRT czyli fizykę (geometrię) pseudoeuklidesowego świata Minkowskiego. eRT ≡ eR/eT ≡ STW
Echolokalizować, znaczy wysyłać i odbierać sygnały, i mierzyć chwile ich wysłania i odbioru. A potem resztę z tych chwil trzeba obliczyć - jakimiś wzorami. Na przykład gdy echolokalizujesz światłem, to wzorami eR obliczysz wartości relatywistyczne a wzorami eT „spoczynkowe” (klasyczne) - także ruchomych! obiektów.
Trzy obiekty czyli dlaczego światło nie transformuje po galileuszowsku
Uważa się, że transformacja przeprowadza jeden i ten sam obiekt do innego układu współrzędnych. Ale gdy tę zasadę zastosowano do światła, uważając że transformacja przeprowadza jeden i ten sam foton c z układu t,x do układu t',x' okazało się, że transformacje Galileusza nie zachowują elektromagnetycznych wzorów Maxwella. I zauważono, że wzory te są niezmiennicze w transformacjach Lorentza. Uznano więc że one sprawę załatwiają, czyli problemu już nie ma. - I tak powstała fizyka współczesna, pełna nowych problemów. Bo aby fizyka ta miała jakiś sens, nawet "jakiś zupełnie inny", trzeba przyjąć że transformacje Lorentza, owszem, przeprowadzają jeden i ten sam foton - absolutny! - do innego układu, ale pod warunkiem że ten układ jest w jakimś innym świecie, w którym panuje zupełnie inny czas i zupełnie inna przestrzeń. - W ten sposób nasz świat zwariował.
Ale ja sprawę rozwiązałem zupełnie inaczej, w zwykłym sensie, bo w jednym i tym samym świecie, i to nie w relatywistycznym ale w klasycznym, czyli euklidesowym. - Opisałem to na stronie Fizyka dla współczesnych Pań, i więcej nie chce mi się o tym pisać.
Czyli - transformacje czy bitransformacje ?
O czym to jest
Najlepiej bo krótko wyjaśniają to moje reklamki, czyli króciutkie blogi w bloog.pl w blogspot.com w blog.pl w blog.onet.pl. Krótkie, bo książek nie chce mi się już pisać, choćby takich jak Czy radar źle mierzy lub Fizyki galileuszowskie. Zresztą i to nie są książki a tylko nie publikowane artykuły, które rozpowszechniałem w pojedynczych kserokopiach. Teraz wiem więcej i napisałbym to lepiej, ale już nie ma siły która by mnie do tego zmusiła, to znaczy zachęciła - nie ma już we mnie aż tyle złośliwości. Uważam że wystarczy to co napisałem, a nawet to co napisałem w Internecie. - Książki też by nikt nie przeczytał. A nawet tym bardziej. Bo to byłaby książka o fizyce. - Nic nie może konkurować z księgami świętymi, czyli z ortodoksją. Ortodoksje z trudem padają.
W jednej notce napisałem: W fizyce współczesnej jest za dużo hymnów, zachwytów, zadowolenia. Fizycy szczycą się tym, że fizyka jest już aż tak trudna, że nikt jej nie rozumie. Bo dotarli do granicy poznania. Znów do ostatecznej. I dlatego fizycy tak często mlaskają. Fizyka współczesna przypomina popkulturę - sama radość. Z pseudoeuklidesowych diagramów Minkowskiego nic nie wynika - to tylko takie święte obrazki, z których żadnego wzoru nie wyprowadzisz. Czyli to nie model.
A ja :
szczególną teorię względności zbudowałem euklidesowo (a nawet więcej).
pokazałem że samolot naddźwiękowy słyszysz także jako antysamolot (tak powstaje antymateria).
moje rozwinięcie i interpretacja wzoru E=mc2 są piękniejsze od rozwinięcia Einsteina. - Patrz niżej.
Ale współcześni fizycy i filozofowie uważają że tak nie może być, aż tak prosto, bo to by ich za bardzo ośmieszało.
PS.- Po pojawieniu się komentarza Czasprozniowy'ego nie mogłem się powstrzymać by nie przypomnieć tego co niżej, mimo że może to nie na temat. Mianowicie że częstotliwość charakteryzuje nie tylko fale ale każde drganie, na co zwrócił uwagę doc. Gryziński. A nawet w ruchach Browna - molekuły ośrodka („eteru”) też bombardują zawiesinę (zanurzony w nim obiekt) z jakąś częstością. - Ja w tym dopatruję się „fali de Broglie'a”. A jej prędkość, fazowa, to prędkość tych lokalnych drgań gdy ich środek porusza się z prędkością grupową (raczej nie ...). - Może w analizie tego pomogłaby alegoria prof. Eine ze sztachetami dwóch wzajemnie przesuwających się płotów, i o muarach (w blogu prof. Jadczyka - w notce Nadświetlna w pigułce). Zajrzyj też do czasprozniowy.blox.
A dlaczego w nawiasie napisałem „raczej nie ....”. - Bo w spoczynku, czyli gdy Vg= 0 , prędkość de Broglie'a Vf jest nieskończenie wielka. A to z tymi sztachetami chyba by się nie zgadzało. - Chociaż - fala materii spoczywającej cząstki jest nieskończenie długa, cząstka jest wszędzie, a coś, a na pewno cząstka, punkt, jednocześnie jest wszędzie tylko gdy porusza się nieskończenie szybko. A jak sprawy by się miały gdy cząstka tylko prawie spoczywa ... Czy ona jest prawie wszędzie? Fali de Broglie'a obecnie nie uważa się za falę materii ale za falę prawdopodobieństwa, a to pozwala na jeszcze swobodniejsze fantazje, z jeszcze mniejszą odpowiedzialnością. Ale u mnie szybkość de Broglie'a pojawiła się bez fali i bez innych drgań - pojawiła się podczas jednej echolokalizacji eR (sygnałami i wzorami Einsteina), pojedynczego punktowego tachionu, jako jego szybkość (nadsygnalna, bo K2 jest wtedy ujemne). - Echolokalizacja jednym pojedynczym punktowym sygnałem, gdy już znana jest wartość współczynnika K2.
Jeśli jesteś tu pierwszy raz to przeczytaj W S T Ę P.
Dawno temu zauważyłem, że radar mierzy tylko chwile wysłania i powrotu sygnałów a wszystko inne z tych chwil liczy - jakimiś wzorami. I znalazłem wzory którymi radar liczy współrzędne „spoczynkowe” (klasyczne) - wtedy gdy wzorami Einsteina liczy współrzędne relatywistyczne. Pozwoliło mi to w sposób euklidesowy zbudować STW Einsteina. Jako część nowej ogólniejszej teorii galileuszowskiej. - Ten wzór też jest z niej, ale liczy to samo co słynny Einsteina wzór E=mc2 - bo jest jego euklidesowym klasycznym rozwinięciem (w nim K = 1+VT/c jest także Einsteina współczynnikiem Dopplera).
A mówiąc konkretniej, pokazałem jak powstaje (i znika) antymateria i jak pseudoeuklidesową szczególną teorię względności Einsteina można zbudować euklidesowo. - Nie musisz w to wierzyć, bo możesz to sprawdzić, bo cała moja teoria jest w Internecie. Na przykład w mojej witrynie WWW. - Krótko o niej informują moje blogi-reklamki bloog.plblogspot.comblog.plblog.onet.pl. Może zajrzyj najpierw do nich - polecam je jako dobry początek.
Moje osiągnięcia może lekceważyć ten kto nie wierzy w to że:
Zbudowałem radar lokalizujący wartości spoczynkowe - wtedy gdy radar Einsteina lokalizuje wartości relatywistyczne. A że miarą relatywistycznego paradoksu jest stosunek tych dwóch wartości, wystarczy podzielić relatywistyczny wzór Einsteina przez mój wzór spoczynkowy, by otrzymać Einsteina wzór na ten paradoks. - W ten sposób całą pseudoeuklidesową STW Einsteina zbudowałem euklidesowo, czyli po galileuszowsku, czyli w sposób trywialny. I uważam, że to co można zbudować euklidesowo, nie może być nieeuklidesowe. A to, że euklidesowa jest Einsteina STW znaczy, że euklidesowa jest opisana przez nią czasoprzestrzeń.
Stało się to jasne gdy zrozumiałem, że sygnałami MM (Michelsona-Morleya) nie są ainstainowskie sygnały c,-c ale sygnały c+V,-c gdzie V jest szybkością echolokalizowanego obiektu w układzie echosondy (na przykład radaru) - one pozwalają drugiemu postulatowi Einsteina zachować zdrowy rozsądek, czyli zwykły sens.
PS. -Ja nie zastąpiłem jednego niewyobrażalnego innym niewyobrażalnym, jak na przykład Witnaw, ja niewyobrażalne zastąpiłem wyobrażalnym.
- Czy każdą geometrię nieeuklidesową można rozłożyć na dwie, lub więcej, geometrie euklidesowe? Czy jest ona ich kombinacją? - Czy każda geometria nieeuklidesowa prowadzi na manowce?
Czy bez znaczenia może być fakt, że pseudoeuklidesową STW Einsteina można zbudować euklidesowo?
Czy to co można zbudować euklidesowo może być nieeuklidesowe?
czyli jak w najprostszy sposób zbudować STW Einsteina
Erwin Schrödinger, twórca mechaniki falowej, przeszło pół wieku temu napisał, że fizyka, której nie mogą pojąć wykształceni ludzie, jest skazana na niebyt - nie będzie częścią kultury. Fizycy będą rozmawiać wyłącznie między sobą. - A mówił to o fizyce współczesnej, którą i on stworzył. Podobnie de Broglie i Dirac, już jako staruszkowie przyznali, że złą fizykę stworzyli, że trzeba inaczej zdefiniować próżnię. Ale już nikt staruszków nie słuchał. Nie słuchano też staruszka Einsteina, bo fizyką zawładnęli już czyści matematycy.
A od siebie dodam, że to co nie jest kulturą jest najwyżej rzemiosłem. I że fizyka ma być taka by ją rozumieć, a nie by w nią wierzyć.
Dlatego informuję tu o fizyce, którą mogą zrozumieć nawet niewykształceni ludzie, i którą dokładniej przedstawiam w mojej witrynie WWW. A dokładniej mówiąc chodzi o moją euklidesową teorię echolokalizacji galileuszowskich, której częścią jest STW Einsteina, oraz o minichrony, objaśniające kinematykę powstawania i znikania antymaterii. - Zobacz tam nowe definicje - to one pozwalają zrozumieć STW (Einsteina).
Odpowiedź na pytanie czy moja fizyka jest lepsza od STW, a przynajmniej czy jest ona równie dobra jak jego STW, jest prosta: Jeśli STW jest dobra, to i moja fizyka jest dobra. A przynajmniej w swoim fragmencie będącym ainstainowską STW. Ale moja teoria wyjaśnia więcej tajemnic niż STW Einsteina. A że moją teorię, czyli i Einsteina STW, wyprowadziłem w sposób euklidesowy, czyli w absolutnie wyobrażalny, to moja fizyka tym bardziej jest lepsza od fizyki Einsteina.
Dowieść tego co tu napisałem jest bardzo łatwo - we wspomnianej witrynie WWW pokazałem jak to zrobić. A w papierach pokazałem jeszcze więcej.
Zobacz niektóre notki z moich starych blogów o fizyce.
* * *
P.A.M. Dirac powiedział, że im wzór prostszy, tym bliższy prawdy, a ja, nie wiedząc o tym, powiedziałem, że im model prostszy, tym bliższy prawdy. A prawda znów okazała się bardziej skomplikowana. Bo tak wzory na relatywistyczne współrzędne Einsteina, jak i model z którego te wzory Einstein wyprowadził, są prostsze od moich wzorów na współrzędne "spoczynkowe" i od modelu z którego te wzory wyprowadziłem.
(1.1).
znane połówkowe wzory Einsteina na jego relatywistyczne współrzędne
(1.2).
moje wzory na współrzędne "spoczynkowe" - także ruchomego obiektu.
Ale lepiej zobacz to w mojej witrynie WWW - tam oprócz tych wzorów są także ich modele (diagramy). - I tam dowiesz sie, że dzieląc t1R przez t1T otrzymasz znany czynnik Lorentza. Jednak i z prostotą nie należy przesadzać, bo w końcu doszłoby do tego, że najprostsze są wzory których nie ma. Zresztą tylko te dwa wzory Einsteina są prostsze od moich, pozostałe jego wzory są bardziej skomplikowane a ich sensowna interpretacja, w zwykłym sensie, jest już niemożliwa. Jedynie dalsze modele Einsteina (Minkowskiego) są nadal prostsze od moich, ale to dlatego, że są niewyobrażalne i już absolutnie niczemu nie służą. Bo "modele niewyobrażalne", to po prostu brak modelu. - Einstein z modelu wyprowadził wzory tylko na współrzędne. Ale z niewłaściwego modelu, zbudowanego niewłaściwymi sygnałami, bo światło nie jest takie.
* * *
Relatywistyczny światopogląd Einsteina oparty jest na absolutnym fotonie, a mój na absolutnej czasoprzestrzeni. Einstein musiał zaakceptować "niewyobrażalny model" świata, jego "jakiś zupełnie inny sens", którego nikt nie rozumie, a przedstawiana tu fizyka posiada model euklidesowy, czyli klasyczny, galileuszowsko-niutonowski, który każdy zrozumie.
Podstawowy i uniwersalny "mechaniczny" model echolokalizacji.
Niewyobrażalność fizyki współczesnej pochodziła z niezrozumienia wyniku Michelsona- Morleya. - Gdy chcesz dokładnie a przystępnie dowiedzieć się po co potrzebna jest nowa fizyka, zajrzyj na stronę Fizyka dla współczesnych Pań we wspomnianej mojej witrynie WWW.
To nieprawda, że fizyka opisuje świat. Tego fizyka nadal nie potrafi. Fizyka opisywała jakiś model świata, a fizyka współczesna nie opisuje niczego. Bo w niej nie ma modelu. Fizyka współczesna jest nauką staroegipską - ona nawet nie wie czym jest funkcja falowa. I trwa dzięki protezom - na przykład dzięki renormalizacji. Bez tej protezy fizyka kwantowa liczyłaby nieprawdę. A najgorsze jest to, że fizyka współczesna nie całkiem orientuje się w tym co jest protezą a co rzeczywistością, bo tego się nie wie bez modelu rzeczywistości.
Ernest Rutherford powiedział, że 'jeśli nie potrafimy wyjaśnić wyniku w prosty sposób, bez odwoływania się do matematyki, to tak naprawdę go nie rozumiemy'.
"... równanie Schrödingera jest typowym przepisem empirycznym - nie wiadomo co przedstawiają występujące w nim wielkości. Jak w Starym Państwie egipskim". /"Geometria dla postronnych", M.Kordos i L.Włodarski, PWN 1981./
Paradoksy, gdy wiadomo czym są, paradoksami już nie są - są już błędami.
Reasumując: Wynik Michelsona-Morleya w wyobrażalny sposób można wyjaśnić jedynie tak, że światłem jest tylko sygnał uderzający w odbiornik z szybkością c = 300 tys. km/s. Gdy więc odbiornik porusza się względem nadajnika (źródła) z szybkością V, to ten sygnał, po galileuszowsku, ma szybkość V+c względem tego źródła. - To wystarczy by światło nazwać światłem Michelsona-Morleya (MM). Czyli Einstein niepotrzebnie zarządał by światło - jeden i ten sam foton - miało szybkość c względem wszystkiego, a więc i względem odbiornika i względem żródła, nawet gdy odbiornik i źródło są wzajemnie ruchome. A właśnie ta "cudowna" właściwość uczyniła niewyobrażalną fizykę Einsteina, a następnie całą fizykę współczesną. Z powyższego wynika, że radar echolokalizuje sygnałami V+c,-c gdzie V+c jest prędkością fotonu wysłanego od radaru do echolokalizowanego przez niego obiektu, zaś -c jest prędkością fotonu odbitego od echolokalizowanego obiektu do radaru, a nie jak przyjął Einstein, że są to prędkości c,-c (o tej samej szybkości |c| w tę i z powrotem). Stąd wniosek, że współrzędne t,x echolokalizowanego obiektu radar powinien liczyć wzorami (1.2) - bo gdy będzie liczył je Einsteina wzorami (1.1), to obliczy znane Einsteina wyniki paradoksalne relatywistycznie. - Dokładniej piszę o tym wszędzie, także w tym blogu, i we wspomnianej witrynie fg2002.webpark.pl. Wszelkie niegalileuszowskie wyjaśnienia wyjaśnieniami nie są.
Jeszcze o emcekwadrat, czyli jak sie Wam to podoba
Przypuszczam, że te wzory
E ≡ mc2 ≡ moc2·γR gdzie γR jest znanym ainstainowskim czynnikiem Lorentza
możemy uznać za definicje ainstainowskiej równoważności masy i energii.
Definicją czynnika Lorentza jest wzór
czynnik Lorentza - definicja
(indeks F jest indeksem ogólnym - zawsze informuje on, że to wzór ogólny)
zaś
współczynniki Dopplera - własne - to także definicje.
Ale oprócz powyższego czynnika Lorentza γF liczonego w jednej echolokalizacji, jest jeszcze czynnik γFG liczony między dwoma echolokacjami
zewnętrzny (dwuindeksowy) czynnik Lorentza - liczony między jakimiś echolokalizacjami eF i eG.
- To on jest miarą kontrakcji i dylatacji. - Ale w STW Einsteina, czyli w paraecholokalizacji eRT, wyjątkowo zachodzi równość obu tych czynników
równość Einsteina czynników Lorentza - wewnęrznego i zewnętrznego.
BoγT ≡ 1. Bo k1T ≡ k2T.
I dlatego, prawde mówiąc, nie wiem który z tych czynników Lorentza jest w tym pierwszym wzorze na energie - jedno czy dwuindeksowy? I nie pamiętam czy kiedykolwiek udało mi sie to rozstrzygnąć. Bo to bardzo dawno było, gdy nową fizyke tworzyłem - 20 lat temu.
Oto próbka tego jak ja traktuje fizyke. Że nie beletrystycznie. Dodam jeszcze, że z powyższego wynika, że K2 = k1F·k2F.