Fizycznych. Równoprawnych. Może warto je hierarchizować. - Na przykład energia (praca) i moc. - Przecież moc to też praca, tylko że wykonana w określonym czasie.
Może należy wyróżnić wielkości fundamentalne (elementarne) i inne. Fundamentalnymi wielkościami mogłyby być ładunki: grawitacja, elektryczność, magnetyzm, działanie i może jeszcze inne (np. ładunek barionowy). Wtedy byśmy nie mnożyli samodzielnych bytów, oderwanych od przyczyn (jak ładunki). Wtedy nie zapominalibyśmy na przykład o tym, że energia E to też działanie, a nawet tradycyjna moc. - Takie skojarzenia, analogie, wspomagają wyobraźnię, zachęcają do wyobrażania sobie.
Bo czym jest energia? - Zdolnością do wykonania pracy?
To nie jest definicja. - Definicją jest: Energia to szybkość działania, E=S/t. A moc jest przyspieszeniem działania, P=S/t2. - W definicji powinien być ładunek, w tym przykładzie, S. Albo jak w mojej fg czas t. A nawet mniej, bo tylko chwile mierzone. - Definicją nie może być wzór S=Et bo nie można ładunku definiować wielkością od niego pochodną (właśnie to proponuję). Zresztą chyba słusznie o ładunkach mówi się, że są niedefiniowalne (niedefiniowane).
PS. - Jeśli dobrze zapamiętałem, to kiedyś matematycy nie pozwalali dzielić wielkości o różnych mianach (jednostkach). Na przykład Newton nie mówił że coś ma szybkość 60 m/s - on mówił, że coś przebywa drogę 60 metrów w czasie jednej sekundy. Albo 120 metrów w czasie 2 sekund. Inaczej nie było wolno.
Zdaje się, że to prof. A.K.Wróblewski napisał w swojej HISTORII FIZYKI [25].
Uwaga. - Powyższe skopiowałem z mojego bloga zbit.blox by pomóc tym, którzy może mają podobne trudności w zrozumieniu moich tekstów jakie ma komentator mojej poprzedniej notki. Ale i tę notkę może trudno zrozumieć - mówi się, trudno, fizyka nie jest dla każdego. Może nawet bardziej niż szydełkowanie.
Przypominam, że ja odróżniam próżnię od pustki. Wielokrotnie o tym pisałem. Na przykład że jest możliwe przelewanie z próżnego w puste, a odwrotnie nie. Bo pustka to absolutnie pusta przestrzeń, w której nie ma niczego, nawet fotonów. To obiekt raczej tylko matematyczny.
O wielu innych ważnych sprawach pisałem, ale rzeczywiście i ja nie o wszystkich pamiętam. - Podobno wszystko pamięta komputer, ale za to, niestety, w ogóle nie myśli. - Na przykład pisałem, że teraz z tego samego powodu co ładunki, fizycy wymyślają „liczby kwantowe” - bo też nie wiedzą co to jest, nie potrafią tego zdefiniować. - Czyli teraz „ładunków” jest wyjątkowo dużo i ciągle ich przybywa. Aż ktoś rzecz zrozumie, i wszystkie zdefiniuje kilkoma ładunkami=liczbami.
Warto zajrzeć także do mojej notki Jak-głosić-prawdę-objawioną.
PS1. - By coś ścisłego przybliżyć laikowi, objaśnia mu się to potocznie. Na przykład, że natężenie prądu to siła prądu, choć tej siły chyba nie da się pogodzić z Newtona definicją siły. Bo Jerzego Ohma definicja natężenia prądu mówi, że to ilość elektryczności przepływająca (przez dowolny przekrój przewodnika) w ciągu jednej sekundy. Czyli to raczej czasowa gęstość ładunków (częstość?).
Czyli teraz nawiedziła mnie myśl, że podzielenie wielkości fizycznej przez czas, lub przestrzeń (powierzchnię), nie zmienia istoty tej wielkości - prędkość to też droga, ale przebyta w jednostce czasu. - Warto to przemyśleć. Może to pozwoli zdjąć jakieś końskie okulary.
Dzielenie przez czasoprzestrzeń ...
A wspomniany komentator czyta mnie niestarannie albo w ogóle, i dlatego takie są jego komentarze. Ale też się przydają.