___ bo fizyka współczesna coraz lepiej liczy, ale nadal nie wiadomo co
Zakładki:
To nie jest nowa fizyka - tutaj o niej tylko opowiadam.
- Nowa fizyka jest
w witrynie
A o wszystkim, także o fizyce, piszę w
 

Einsteina szczególna teoria względności jest teorią tylko części relatywistycznych paradoksów i tylko jednej echolokacji.



Fizyka nie może
być stekiem formuł
nie do pojęcia,
algorytmami
dla liczydeł.

Fizyk, póki nie wie o czym mówi, jest tylko matematykiem.

===============


Translate
into English

Translate into
other languages
- Select Language


Czy to co można zbudować euklidesowo może być pseudoeuklidesowe?

Markiza

„Nigdy nie jestem zadowolony dopóki nie potrafię wyobrazić sobie modelu mechanicznego: jeżeli potrafię, rozumiem; jeżeli nie potrafię, nie rozumiem".
       Lord Kelvin.

Ale najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza jeśli wystarczy udowodnić tak by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzi się w fizyce współczesnej.


A JA STW EINSTEINA ZBUDOWAŁEM EUKLIDESOWO - WYOBRAŻALNIE -

Pasja, to największe szczęście.
I najcięższa praca.


Skopiuj CSS

Wpisy z tagiem: transformacje

poniedziałek, 03 stycznia 2011
Trzy obiekty czyli dlaczego światło nie transformuje po galileuszowsku

Uważa się, że transformacja przeprowadza jeden i ten sam obiekt do innego układu współrzędnych. Ale gdy tę zasadę zastosowano do światła, uważając że transformacja przeprowadza jeden i ten sam foton c  z układu t,x do układu t',x' okazało się, że transformacje Galileusza nie zachowują elektromagnetycznych wzorów Maxwella. I zauważono, że wzory te są niezmiennicze w transformacjach Lorentza. Uznano więc że one sprawę załatwiają, czyli problemu już nie ma. - I tak powstała fizyka współczesna, pełna nowych problemów. Bo aby fizyka ta miała jakiś sens, nawet "jakiś zupełnie inny", trzeba przyjąć że transformacje Lorentza, owszem, przeprowadzają jeden i ten sam foton - absolutny! - do innego układu, ale pod warunkiem że ten układ jest w jakimś innym świecie, w którym panuje zupełnie inny czas i zupełnie inna przestrzeń. - W ten sposób nasz świat zwariował.

    Ale ja sprawę rozwiązałem zupełnie inaczej, w zwykłym sensie, bo w jednym i tym samym świecie, i to nie w relaty­wis­tycznym ale w klasycznym, czyli euklidesowym. - Opisałem to na stronie Fizyka dla współczesnych Pań, i więcej nie chce mi się o tym pisać.

    Czyli - transformacje czy bitransformacje ?


O czym to jest

    Najlepiej bo krótko wyjaśniają to moje reklamki, czyli króciutkie blogi w bloog.pl w blogspot.com w blog.pl w blog.onet.pl. Krótkie, bo książek nie chce mi się już pisać, choćby takich jak Czy radar źle mierzy lub Fizyki galileuszowskie. Zresztą i to nie są książki a tylko nie publikowane artykuły, które rozpowszechniałem w pojedynczych kserokopiach. Teraz wiem więcej i napisałbym to lepiej, ale już nie ma siły która by mnie do tego zmusiła, to znaczy zachęciła - nie ma już we mnie aż tyle złośliwości.
    Uważam że wystarczy to co napisałem, a nawet to co napisałem w Internecie. - Książki też by nikt nie przeczytał. A nawet tym bardziej. Bo to byłaby książka o fizyce. - Nic nie może konkurować z księgami świętymi, czyli z ortodoksją. Ortodoksje z trudem padają.

    W jednej notce napisałem: W fizyce współczesnej jest za dużo hymnów, zachwytów, zadowolenia. Fizycy szczycą się tym, że fizyka jest już aż tak trudna, że nikt jej nie rozumie. Bo dotarli do granicy poznania. Znów do ostatecznej. I dlatego fizycy tak często mlaskają.
    Fizyka współczesna przypomina popkulturę - sama radość.
    Z pseudoeuklidesowych diagramów Minkowskiego nic nie wynika - to tylko takie święte obrazki, z których żadnego wzoru nie wyprowadzisz. Czyli to nie model.

    A ja :

  1. szczególną teorię względności zbudowałem euklidesowo (a nawet więcej).
     
  2. pokazałem że samolot naddźwiękowy słyszysz także jako antysamolot (tak powstaje antymateria).
     
  3. moje rozwinięcie i interpretacja wzoru E=mc2  są piękniejsze od rozwinięcia Einsteina. - Patrz niżej.

Ale współcześni fizycy i filozofowie uważają że tak nie może być, aż tak prosto, bo to by ich za bardzo ośmieszało.


PS. - Po pojawieniu się komentarza Czasprozniowy'ego nie mogłem się powstrzymać by nie przypomnieć tego co niżej, mimo że może to nie na temat. Mianowicie że częstotliwość charakteryzuje nie tylko fale ale każde drganie, na co zwrócił uwagę doc. Gryziński. A nawet w ruchach Browna - molekuły ośrodka („eteru”) też bombardują zawiesinę (zanurzony w nim obiekt) z jakąś częstością. - Ja w tym dopatruję się „fali de Broglie'a”. A jej prędkość, fazowa, to prędkość tych lokalnych drgań gdy ich środek porusza się z prędkością grupową (raczej nie ...). - Może w analizie tego pomogłaby alegoria prof. Eine ze sztachetami dwóch wzajemnie przesuwających się płotów, i o muarach (w blogu prof. Jadczyka - w notce Nadświetlna w pigułce).
    Zajrzyj też do czasprozniowy.blox.

    A dlaczego w nawiasie napisałem „raczej nie ....”. - Bo w spoczynku, czyli gdy Vg= 0 , prędkość de Broglie'a Vf  jest nieskończenie wielka. A to z tymi sztachetami chyba by się nie zgadzało. - Chociaż - fala materii spoczywającej cząstki jest nieskończenie długa, cząstka jest wszędzie, a coś, a na pewno cząstka, punkt, jednocześnie jest wszędzie tylko gdy porusza się nieskończenie szybko.
    A jak sprawy by się miały gdy cząstka tylko prawie spoczywa ... Czy ona jest prawie wszędzie?
    Fali de Broglie'a obecnie nie uważa się za falę materii ale za falę prawdopodobieństwa, a to pozwala na jeszcze swobodniejsze fantazje, z jeszcze mniejszą odpowiedzialnością.
    Ale u mnie szybkość de Broglie'a pojawiła się bez fali i bez innych drgań - pojawiła się podczas jednej echolokalizacji eR (sygnałami i wzorami Einsteina), pojedynczego punktowego tachionu, jako jego szybkość (nadsygnalna, bo K2 jest wtedy ujemne). - Echolokalizacja jednym pojedynczym punktowym sygnałem, gdy już znana jest wartość współczynnika K2.

   Jeśli jesteś tu pierwszy raz to przeczytaj  W S T Ę P.

poniedziałek, 03 maja 2010
Co nie powinno transformować

     Szybkość światła c dlatego jest niezmiennicza (względem odbiornika), że sygnał VT+c względem nadajnika, transformuje względem niego po galileuszowsku.
    Transformować, znaczy przekształcić coś (np. współrzędne) tak, aby coś innego (np. szybkość światła) się nie zmieniło. I by przy tym wzory się nie zmieniły, by zachowały swą strukturę.
     - Dlaczego nie mogą zmienić się wzory a może się zmienić czasoprzestrzeń? - Czy tak musi być?

środa, 22 lipca 2009
Jak transformują fotony

    Ale nie szybkość c światła ani pojedynczego fotonu, bo nie ma światła, czyli fotonów, w locie - foton nie ma żadnej szybkości. Są tylko sygnały, które wzbudzą elektro­mag­ne­tycznie odbiornik, tylko wtedy gdy uderzą w niego z szybkością c = 300 tys. km/godz. Wtedy w odbiorniku nastąpi fotonowa eksplozja. - Gdy więc odbiornik porusza się względem mnie z prędkością V a mój foton, eksplodujący we mnie, wyśle sygnały o różnych szybkościach, to tylko sygnały pędzące do tego odbiornika, w moim układzie z prędkością V+c , uderzą w odbiornik z szybkością c  i wzbudzą go elektro­mag­ne­tycznie ...  

    Powtarzam to od 1986 roku, czyli od Z1 Czy radar źle mierzy?.

    Teraz zwracam uwagę na to byśmy przestali mówić o szybkości światła a nawet pojedynczego fotonu. Bo mój foton ma szybkość c w moim układzie, a twój foton ma szybkość c  w twoim układzie, czyli w moim układzie ma szybkość V+c.
    Nie! - Właśnie chodzi o to byś przestał tak rozumować. Byś oswoił się z myślą, że foton nie jest cząstką, ale zjawiskiem, eksplozją w jakiejś cząstce. Bozon jest eksplozją w fermionie. - Sygnał o szybkości V+c względem nadajnika ma szybkość c względem odbiornika - on wzbudzi fermion fotonowo. - Nie ma fotonowej cząstki, jest fotonowe zjawisko, w którym uczestniczy ("wyzwala się") energia oddzia­ły­wująca porcją mc2 z masą m. - Tak to "mierzymy" (liczymy!), w jednostkach energii i masy, bo tak jest nam wygodnie, bez wnikania w fizyczny sens tych pojęć - póki wystarcza nam masa będąca kolejnym "nie­de­fi­nio­wanym ładunkiem".

PS. - Czy nie wydają się wam zabawne unifikacje wymyślające nowe ładunki (cząstki), zamiast ich ilość redukować. - Na przykład zintegrowanie elektryczności i magnetyzmu w elektro­mag­netyzm zachowało ładunek elektryczny i magne­tyczny. To znaczy nadal uważa się, że nośnikiem elemen­tarnego ładunku elektrycz­nego są 2 cząstki, zwane elektronem i protonem (a może już 3 kwarki i 3 antykwarki, a nawet 6) i poszukuje się "magnetonu" (i pewnie anty­magne­tonu). A może ich monopoli ... - A jeszcze większa unifikacja, elektro­słaba, dodała jeszcze 3 bozony (i może ich 3 anty­bozony).
    I czy nie uważacie, że antycząstki są efektem strobos­kopowym - np. prawo­skrętny spin cząstki strobos­kopowo zamienia się w lewo­skrętny spin jej anty­cząstki. Co musi zachodzić dla tachionów. Tak jak na filmach koła traktora jadącego do przodu obracają się do przodu albo do tyłu. Gdy taśma filmowa jest przesuwana normalnie, czyli do przodu.
    - Boże! Jaka prosta może być fizyka! Gdy zmienicie sposób myślenia.

   Pamiętajmy o minichronach.
   I przestańmy zadręczać się pytaniem czy foton jest falą czy cząstką.  hν = mc2.
   I jak trasformuje szybkość fotonu.

środa, 18 marca 2009
Czaspróżniowy skomentował pierwszy

   W komentarzu do poprzedniej notki Czaspróżniowy napisał:

Sądzę iż niezwartość grupy Lorentza jest natychmiastową konsekwencją pseudoeuklidesowej metryki czasoprzestrzeni. Równania 5.36a) i 5.37a) w rozdziale FG5A sugerują istnienie swoistego odpowiednika transformacji cechowania która przekształca podwojoną macierz właściwej transformacji Lorentza w jądro homomorfizmu dwuwymiarowych przestrzeni liniowych nad ciałem liczb rzeczywistych. W jednej monografii Weyla poświęconej symetrii znajdujemy iż w przestrzeni złożonej ze skończonej liczby punktów, STW jest tożsama z teorią grup Galois. Wydaje się że Twoja teoria pozwala potwierdzić tę obserwację.

   Oto te równania:

(5.36). z   (5.28)   i   (5.32)

(5.37).
z   (5.29)   i   (5.33)

          Szczegóły w FG5A.


       Zaś jeśli chodzi o tę przestrzeń złożoną ze skończonej liczby punktów, to uważam że w niej strzała Zenona doleci do celu - bo w analogowej na pewno nie. W przestrzeni analogowej paradoksy Zenona nie byłyby paradoksami, ale smutną prawdą (która w naszym świecie się nie spełnia). - O czym pisałem na przykład w Dodatkach.
       A to o dwuwymiarowych przestrzeniach liniowych wzięło się może stąd, że ja rozpatruję wyłącznie echolokalizacje w dwuwymiarowych czasoprzestrzeniach t,x (bo ich diagramy najłatwiej rysować na dwuwymiarowej kartce). A liniowość wzięła się może stąd, że ona może wystarczy w analogowej kinematyce - bo nie ma w niej oddziaływań; nic nie zniekształca próżni (w krzywienie, skracanie i wydłużanie pustej czasoprzestrzeni, czyli pustki, raczej nie wierzę - to są paradoksy, błędy niewłaściwej echolokalizacji). - Przypuszczam że także z pierwszego z tych powodów, niżej, w komentarzu 1, Czaspróżniowy napisał "dla czasu i jednej składowej przestrzennej" (czyli dla t,x).


PS. - Czaspróżniowy, nie gniewaj się za to że bez pytania o zgodę tak Cię eksponuję, ale Twoje komentarze świadczą o tym że Ty naprawdę rozumiesz moją fg, i że przez to Tobie szczególne miejsce u mnie się należy. Nawet oddzielna kategoria. Bo wierzę w to, że Twoje komentarze nie ustaną.
     Teraz wpadło mi do głowy, że jesteś najlepszym interpretatorem mojej fg, i nie dlatego, że jeszcze jedynym. Wybacz jeśli uważasz, że to za mało. Zresztą ja wiem, że robisz duuużo więcej.


    Przypominam wcześniejsze komentarze wpisane przez Czasprozniowy, bo jak dotąd są one najlepszą reklamą mojej teorii:
 

  1. Tutaj w notce z 20 listopada 2006 - Zacznijmy od początku, czyli jak Einstein zbudował STW.
         Transformaje Lorentza wyłożone w Pańskim 'Zeszycie2' są przykładem przeskalowania dla tensora g(ii)=x+1 dla i=j, g(ij)=x-1 dla i≠j ; i,j=1,2. Jeśli dokonamy podstawienia (x-1)/(x+1)≡β wówczas g/{(detg)^1/2} jest macierzą transformacji przesunięć lorentzowskich dla czasu i jednej składowej przestrzennej. To bardzo elegancki i oryginalny sposób.
     
  2. Tutaj w notce z  1 sierpnia 2007 - Dwie szkoły myślenia.
         W zeszycie Fizyki Galileuszowskie sprawdziłem rozdział 'Galileuszowskie kinematyki radarowe'. Wszystkie równania są poprawne, natomiast sposób ujęcia transformacji Lorentza w Zeszycie 2 uważam za najbardziej odkrywczy.
     
  3. W zbit.blox  w notce z  20 lipca 2008 - Chyba wam coś odbiło.
        Wydaje się iż poruszone w Zeszycie 2 zagadnienia są dobrą ilustracją faktu iż macierze Lorentza tworzą grupę, a więc wskazują na związek pomiędzy niezmienniczością relatywistyczną i niezmienniczością względem grupy przekształceń. Można to ująć w formie twierdzenia: Jeśli homomorfizm M(K)=U spełnia relację -(1/2)detM=x(U)y(U)/((x(K))^2-(y(K))^2)=((c+v)/(c-v))^(1/2)=const wówczas istnieją w przestrzeni K tensory : metryczny KerM, obrotu (KerM)/(M^2) i transformacji Lorentza -(KerM)/detM.
     
  4. Tutaj w notce z 24 marca 2009 - W 1986 roku nie wiedziałem wszystkiego
        Przejrzałem Zeszyt 1. Obfituje w bardzo zgrabne przekształcenia. Odnośnie dylatacji czasu występujący tam współczynnik k wydaje się być elementem grupy homologii tak iż jego kwadrat jest wyrażony ogólną formułą t2/t1=exp(2u). Jeśli wówczas tgh(u)=v/c to transformacja czasu przeprowadza średnią harmoniczną współrzędnych t1 i t2 w ich średnią geometryczną. 
     
  5. Tutaj w notce z 10 maja 2009 - Prędkość-w-układzie-obiektu-A-i-względem-obiektu-A
        Minichrony są interesujące. W szczególności przypadek V=c sprowadza zagadnienie do czysto geometrycznego. Równanie z iloczynem wektorowym wektorów na płaszczyźnie ma wówczas przejrzystą postać |ab|=|a(a-b+r)| przy czym koniec wektora a pokrywa się z początkiem wektora r. Modułom tym można przyporządkować pary współrzędnych tak aby formuła określała atraktor Henona.

I jego komentarz nie związany z moją teorią, ale z tym o co powinna być ona rozszerzona - 30 listopada 2007 zacytowałem go w zbit.blox  w notce Fluktuacje w próżni kwantowej:

  • Badania próżni mają długą historię na gruncie teorii kwantowej, ale zawsze ściśle wiążą się z zagadnieniem renormalizacji, w wyniku której przyczynki pochodzące od stanu próżni znoszą się wzajemnie. Procesy takie nie mają więc znaczenia w teorii pomiaru i wyłączane są z równań przy pomocy transformacji kanonicznych (Heitler ''Kwantowa teoria promieniowania''). Z drugiej strony procedura renormalizacyjna dla stanów niepróżniowych, gdy ją oprzeć o formalizm Hamiltonowski, prowadzi do istotnych problemów teorii pola (znikająca liczba renormalizacyjna, rozbieżne szeregi perturbacyjne). Zumino i inni badali teorię fluktuacji pola bez wprowadzania Lagrange'ianu. Metoda ta dała dobre rezultaty.
         Jeśli chodzi o teorię chaosu to myślę że można polecić dowolne monografie z teorii fluktuacji oraz np. ''Granice chaosu. Fraktale'' Peitgen, Jurgens, Saupe. Dobrze też zaglądać na stronę
    arxiv.org/archive/nlin.


    Po latach milczenia, bo 13 października 2011, Czaspróżniowy napisał taki oto komentarz: 
 

  1. Tutaj w notce z  5 lipca 2011 - Dlaczego u Einsteina wszystko się zgadza.
        Zagadnienia poruszone w pracy Fizyki galileuszowskie wskazują, iż kinematyki radarowe są generowane na dowolnym produkcie włóknistym stanowiącym obraz rodziny morfizmów V/c-E , gdzie E jest funkcją signum. Dziedziną diagramu są uogólnione czynniki Lorentza pomniejszone o E-tą potęgę obiektu K. A zatem jeśli czynniki te są określone z dokładnością do addytywnych elementów K pewnej grupy, to diagram rzutuje je na te same czynniki określone z dokładnością do multiplikatywnych elementów g. Wtedy elementy g są odpowiednikami wielkości V/c  w teorii eQ.

      Teoria eQ to, jeśli dobrze pamiętam, wzory ogólne wspomnianej mojej teorii Fizyki galileuszowskie - przedstawiam je tam w paragrafie F1 - Galileuszowskie kinematyki radarowe. - Pracę tę napisałem na przełomie lat 1987/88. - Teraz zamiast symbolu eQ napisałbym eW  bo W oznacza wind, wiatr ośrodka unoszącego sygnały pędzące w nim z jakąś szybkością c. Dowolny wiatr W, o dowolnych szybkościach w (w1,w2) a nie tylko o szczególnych prędkościach rozróżnianych literami P, R, S, T. - Zobacz Sygnały.
      A ja w re-komentarzu do powyższego napisałem, że domyślam się, że to bardzo ważne uwagi, nawet że najistotniejsze, przeznaczone dla fizyków współczesnych, bo oni mają prawo mnie nie rozumieć, bo ja posługuję się najprostszą matematyką, a Twoja, Czasupróżniowego, jest w sam raz dla nich. Dla najmądrzejszych z nich.

      Niech te komentarze służą nie tylko mnie.

Ale nie wiem czy Czaspróżniowy odróżnia pustkę i próżnię.
- Według mnie w pustce nie ma czasu - czas jest tylko w próżni, tylko próżniowy.
Materię też nazywam próżnią - bo przecież ona jest prawie "pusta" (próżna).
Materią są fluktuacje próżni.


Z pustego w próżne nie przelejesz, ale z próżnego w puste tak.

Zajrzyj do czasprozniowy.blox.pl

środa, 06 czerwca 2007
Dlaczego równania Maxwella nie transformują po galileuszowsku - odcinek 5

    A kto powiedział, że nie transformują?
    I co to znaczy "transformować"? Albo lepiej: Co to znaczy nie transformować?
    I czy wtedy na pewno złe są transformacje Galileusza a nie równania Maxwella?

czwartek, 26 kwietnia 2007
Dlaczego równania Maxwella nie transformują po galileuszowsku - odcinek 4 i 5

   Czy coś co może istnieć tylko w jednym układzie może transformować do innego układu ?
   Czyli do układu w którym nie może być.

   To nie żart. To poważnie o fotonie i Lorentzu, czyli o równaniach Maxwella.
   - Kto mnie czytał i choć trochę sprawy zrozumiał, to pytanie zrozumie.
   A jeśli nie, to niech popatrzy na rysunki w moim WWW. Zwłaszcza na ten duży.
   Albo na jego fragment pokazany niżej.


PS. - Dokładniej mówiąc, radar A echolokalizuje tylko zdarzenie C1AT a radar B tylko zdarzenie C2BT tylko w echolokalizacjach elementarnych, bo poza tym, radar A też echolokalizuje zdarzenie C2BT  ale za pośrednictwem radaru B, czyli to zdarzenie, tak w ogóle, echolokalizują oba radary. Jest ono w obu układach. Tylko dlatego jest ono niezmiennikiem (Lorentza).

       Wzory fizyki klasycznej transformują po galileuszowsku - poza elektromagnetycznymi równaniami Maxwella - one transformują po lorencowsku.
      Ale czy tak samo muszą transformować równania świata obiektywnego, spostrzeganego sygnałami nieskończenie szybkimi, i równania obrazów tego świata, spostrzeganych sygnałami o skończonej szybkości?
      No i nie wiadomo czy te równania są właściwe.

     A gdy z powyższych "spoczynkowych" zdarzeń A0,A2C oraz z B1AT,B3CT (z ich chwil) echo­lo­ka­li­zujesz (liczysz) wzorami Einsteina, to otrzymasz eukli­desowy obraz relatywistyczych zdarzeń Einsteina - euklidesowy, bo sprawdzalny bezpośrednio linijką (bez pochylania i kalibrowania osi). Ale nie pokazałem ich na tym rysunku (wzory na współrzędne Einsteina każdy zna i niech je sobie obliczy i narysuje - czyli i ich rela­ty­wis­tyczne linie świata). I przekonasz sie, że transformacje Lorentza przeprowadzą jedno z tych zdarzeń w drugie (z jednej rela­ty­wis­tycznej lini świata na drugą). To też możesz sprawdzić bezpośrednio linijką. Dlatego transformacje Lorentza nazywam para­bi­trans­for­macjami - bo w jednym i tym samym świecie (w jednej czaso­przes­­trzeni) przeprowadzają jedno zdarzenie w drugie. Dwa zdarzenia para-doksalne, czyli rela­ty­wis­tyczne. A nie, jak sie Einsteinowi zdaje i co Minkowski rysuje, jedno i to samo zdarzenie z jednego świata w drugi.
      Ja o tym wiem od 20 lat i o tym pisze, ale nie ma sposobu na aż tak ograniczonych ludzi.
      A tak to
wygląda na skanie rysunku z 1986 roku - mój 17" ekran jest za mały, niewiele widać. Dlatego nie ma sensu w komputerze prezentować takich rysunków. - Zresztą ten rysunek zajmuje plik większy niż nasze bloxowisko może przyjąć - teraz oglądasz go z innego serwera. Czyli same kłopoty, za duże. - Ty nie chesz czytać, ja już nie chce pisać a tym bardziej rysować, zwłaszcza w skali. Bo co nam zależy.
      A diagram Minkowskiego jest dlatego taki prościutki, bo Minkowski zwinął, nałożył, jedno parazderzenie na drugie. I diagram przestał cokolwiek pokazywać, bo stał sie aż tak "zintegrowany". Znikła cała bogata informacja, której zaledwie fragment jest na moim skanie - moje wzory pokazują więcej. Aż tyle, że miejsca nawet na papierze brak, i symboli by to wszystko ponazywać.
      A ponieważ ja aż tyle wiem, to u innych, jak dotąd, nie widze nic ciekawego. I teraz już bezczelnie sie do tego przyznaje.

       Uwaga. - Już mam lepszy skan - zobacz. A nawet większy.


Dlaczego równania Maxwella nie transformują po galileuszowsku - odcinek 5

    A kto powiedział, że nie transformują?
    I co to znaczy "transformować"? Albo lepiej: Co to znaczy nie transformować?
    I czy wtedy na pewno złe są transformacje Galileusza a nie równania Maxwella?


     Prof. Gomułkiewicz w [5/62] napisał, że

prawa Maxwella zostały sformułowane dla nieruchomego ośrodka, więc tylko w układzie odniesienia spoczywającym względem tego ośrodka prędkość światła w próżni będzie równa c. Jeśli natomiast układ się porusza to prędkość światła będzie się zmieniać zgodnie z transformacjami Galileusza (jeśli transformacje te obowiązują w elektrodynamice).

   Ja napisałbym to inaczej.


   Einstein w [5/123] napisał, że "wszystkie nasze sądy dotyczące czasu są sądami o zdarzeniach równoczesnych" i zarzucił nam, że zbyt mało przywiązujemy do tego uwagi - że nie bardzo wiemy co to znaczy. A ja twierdzę, że dotyczy to także transformacji - że też nie czujemy tego co to jest. Co to znaczy, że coś trasformuje a coś nie. - Bez zrozumienia tego, zdefiniowania, jałowe są spory o słuszność i niesłuszność Einsteina teorii względności. Metafizyczne.

piątek, 23 marca 2007
Dlaczego równania Maxwella nie transformują po galileuszowsku - odcinek 3

    - A dlaczego wzorami Einsteina nie może liczyć echo­sonda której wieje wiatr?

    Bo wzory Einsteina są uproszczeniem wzorów ogólniejszych, uproszczeniem na wyłączny i wygodniejszy użytek echo­sondy której nie wieje wiatr ośrodka przeno­szącego jej sygnały, którymi ona echo­lo­ka­lizuje. - Gdy więc echo­sondzie zawieje wiatr, to musi ona sięgnąć po wzory, z których, w wyniku wspomnianego uprosz­czenia, nie usunięto szybkości wiatru w. Na przykład po poniższe wzory na współ­rzędne

eQ:

     - Może także wzory Maxwella należało uogólnić, zamiast wzorów Newtona? Albo chociaż wzory Einsteina? - W obu wypadkach na pewno oszczędzono by nam "rela­ty­wis­tycznych paradoksów".

     Gdy echosondzie nie wieje wiatr, czyli gdy w = 0, to te wzory upraszczają sie do wzorów Einsteina. - Zajrzyj do notki Różne-światła-i-fizyki. - No i trzeba pamiętać o tym, że wzorami Einsteina wolno liczyć tylko tardiony, obiekty wolniejsze od sygnału (także tymi wzorami ogólniejszymi). Bo należy pamiętać także o tym, że gdy echosonda nie sięgnie po właściwe wzory, właściwe w panującej sytuacji, to będzie liczyć paradoksy. Jak radar Einsteina.
     Powyższe wzory nie są jeszcze wzorami najogólniejszymi.


Uwaga. - Notki zatytułowane Dlaczego równania Maxwella nie transformują po gali­le­u­szowsku tworzą wieloodcinkowy serial, bo w nich dopiero szukam odpowiedzi na postawione w tym tytule pytanie. Ale wydaje mi sie, że już moge odpowiedzieć na nie w jednej zwięźle podsumowującej notce. - Gorzej będzie z uogólnieniem równań Maxwella - mnie do tego już brakuje matematyki. Wieloletnie zaniedbanie. Ale gdy nikt sie tego nie podejmie, to może spróbuję.

PS. - Podejrzewam, że kłopoty z galileuszowskim transformowaniem równań Maxwela mogą pochodzić z tego, że jego eter był stacjonarny, totalny, a eksperyment MM wykazał, że może on być tylko lokalny (wystarczy że indywidualny, własny). - Z mojej teorii echolokalizacji wynika, że jest on taki jak w moim modelu eT - nie wieje tylko odbiornikom. Żadnym. - Wtedy na poniższym rysunku w1T = VB  (w  eT  w1F = w1T), zaś  w2T = 0. Takie sygnały nazywam sygnałami MM i uważam, że należy do nich także światło
      To napisałem już w notce To-że-wiatr-nie-wieje-nie-znaczy-że-powietrza-nie ma - w niej jest wspomniany rysunek (pradopodobne tę notkę skasowałem, albo link wadliwy).

      Więcej - kliknij tag światło-sygnały-foton.

wtorek, 06 marca 2007
Dlaczego równania Maxwela nie transformują po galileuszowsku - odcinek 1

      Na to pytanie szukam teraz odpowiedzi, ale jeszcze nie mam mocnego pomysłu - na razie podejrzewam tylko, że dlatego równania Maxwela nie transformują po galileuszowsku, bo są za mało ogólne. Jak np. połówkowe wzory Einsteina na jego relatywistyczne współrzędne, w których nie występuje szybkość obiektu, którego współrzędne echosonda Einsteina lokalizuje. Za to później musiał aż tak pokombinować, że teraz od tej szybkości zależy za dużo. Ale musiał, bo inaczej nie obroniłby "innego sensu" a tylko nim można tak obalić zdrowy rozsądek, by do reszty zgłupieć.
 
       Wzory eP są ogólniejsze - zobacz
strone Dylatacja Einsteina i większa
       Ale Einsteina STW nie powstaje z porównania wzorów eP z wzorami eR, ale z porównania wzorów eT i eR, bo pierwszymi radar! liczy wartości spoczynkowe a drugimi relatywistyczne. Radar i dowolna echosonda eT a nie dowolna echosonda.
       W echolokalizacji eT wiatr ośrodka nie wieje odbiornikom wszystkich obiektów, nadajnikom może wiać, a w echolokalizacji Einsteina nie może wiać tylko echosondzie - całej, bo ani jej nadajnikowi ani odbiornikowi. Bo gdyby tak nie było, echosondy liczyłyby paradoksy. - Gdy np. echosonda lokalizuje sygnałami eT, czyli jest radarem, a liczy Einsteina wzorami eR, to liczy jego paradoksy relatywistyczne. 
- Może z podobnej przyczyny równania Maxwella nie transformują po galileuszowsku.

       Szukam prostych sposobów, ale cudów nie ma, przynajmniej póki zaledwie coś świta. - Może więc znów zacząć od
równania echa? A może od strony WWW Fizyka dla współczesnych Pań?

       Jeśli masz jakiś pomysł, to podziel sie nim w komentarzu. Ja na razie przy niczym sie nie upieram.
       I zajrzyj do notki Wszyscy jesteśmy radarami, w moim zbit.blox.

Uwaga. - Rozróżniam echosondy właściwe (zgodne) i echosondy niewłaściwe, czyli paraechosondy. Pierwsze liczą wzorami właściwymi, kompatybilnymi z sygnałami, a drugie niewłaściwymi. - Wg mnie radar echolokalizuje sygnałami eT, a nie, jak sie Einsteinowi zdawało, sygnałami eR. Dlatego gdy radar liczy wzorami eT, to postępuje właściwie i liczy wartości spoczynkowe, natomiast gdy liczy wzorami eR (niekompatybilne z sygnałami eT), to liczy wartości relatywistyczne, czyli mówiąc ogólnie, parawartości, czyli paradoksy.
      Wzory wyprowadzam z modelu (z diagramu) zbudowanego określonymi sygnałami. W szczególności sygnałami eP, eR, eS i eT. - Zobacz WWW Różne sygnały duże C. - I rozumiem, że np. wzory eT są wzorami wyprowadzonymi sygnałami eT.

     Ale najważniejsze są wzory ogólne. eF, eG i eFG.
     - Chociaż... - Szczególna (konkretna) parafizyka eRT okazała sie szczególną teorią względności Einsteina.
       Ale jego STW dla mnie już jest nieważna. Jest jedną z wielu. Bo jak kto sobie chce może opisać nie wiadomo co. I zawsze będzie sie "wszystko" zgadzało. Nie wiadomo jak. Gdy dowody dotyczą nie wiadomo czego.