___ bo fizyka współczesna coraz lepiej liczy, ale nadal nie wiadomo co
Zakładki:
To nie jest nowa fizyka - tutaj o niej tylko opowiadam.
- Nowa fizyka jest
w witrynie
A o wszystkim, także o fizyce, piszę w
 

Einsteina szczególna teoria względności jest teorią tylko części relatywistycznych paradoksów i tylko jednej echolokacji.



Fizyka nie może
być stekiem formuł
nie do pojęcia,
algorytmami
dla liczydeł.

Fizyk, póki nie wie o czym mówi, jest tylko matematykiem.

===============


Translate
into English

Translate into
other languages
- Select Language


Czy to co można zbudować euklidesowo może być pseudoeuklidesowe?

Markiza

„Nigdy nie jestem zadowolony dopóki nie potrafię wyobrazić sobie modelu mechanicznego: jeżeli potrafię, rozumiem; jeżeli nie potrafię, nie rozumiem".
       Lord Kelvin.

Ale najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza jeśli wystarczy udowodnić tak by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzi się w fizyce współczesnej.


A JA STW EINSTEINA ZBUDOWAŁEM EUKLIDESOWO - WYOBRAŻALNIE -

Pasja, to największe szczęście.
I najcięższa praca.


Skopiuj CSS

Wpisy z tagiem: postulaty moje

poniedziałek, 05 lipca 2010
Bondi Hermann (1919-2005) - radiolokacyjna metoda budowy STW Einsteina, czyli metoda współczynnika k

    Notka ta pochodzi z mojego bloga fizgalnew.blox który teraz właśnie zlikwidowałem. Później przeniosę tutaj jeszcze kilka notek.


   W.A.Ugarow tak w [19/339] przedstawił dzieło Hermanna Bondi:

H. Bondi  Relatywity and Common Sense, New York 1964 (istnieje przekład rosyjski: Moskwa 1967).
    Książka Bondiego odznacza się oryginalnym ujęciem dydaktycznym STW. Autor słusznie podkreśla, że nauczanie STW z punktu widzenia idei fizyki XIX wieku jest obecnie anachronizmem. W związku z tym podano ocenę doświadczenia Michelsona z punktu widzenia współczesnej fizyki. Jednocześnie proponuje się nową metodę nauczania STW, której istotnym elementem jest zespół obserwatorów dysponujących identycznymi zegarami i radiolokatorami. W ten sposób eliminuje się z rozważań wszelkie przymiary, linijki itp. Metoda współczynnika k  pozwala otrzymać wszystkie podstawowe rezultaty kinematyczne STW wprost z postulatów Einsteina, z pominięciem przekształceń Lorentza. Taka metoda wykładu szeroko wykorzystuje schematy geometryczne. Ponadto autor ukazuje, w jaki sposób można powiązać metodę współczynnika z przekształceniami Lorentza i ze zwyczajnym ujęciem wykładu.

   A ja, nie wiedząc o tym, 20 lat później w podobny sposób STW Einsteina zbudowałem bez jego postulatów, bo z galileuszowskiej interpretacji wyniku eksperymentu Michelsona-Morleya. Sformułowałem ją w postaci moich dwóch postulatów:

 

 

- Niezmienniczość szybkości światła (względem odbiorników).

Materię (w próżni) wzbudzają elektromagnetycznie sygnały docierające do niej tylko z szybkością c = 2,99792.108 m/s.

- Uniwersalność źródeł.

Wzbudzona elektromagnetycznie materia wysyła (także w próżni) sygnały o różnych szybkościach.

 

   Postulaty te w zupełności wystarczają do zbudowania pseudoeuklidesowej STW Einsteina sposobem eukli­de­sowym, czyli w sposób absolutnie wyobrażalny. - Najpierw przedstawiłem to w dwóch zeszytach zatytułowanych CZY RADAR ŹLE MIERZY?.

piątek, 12 września 2008
Nowe fizyki galileuszowskie

    Teoria moja (fg) i teoria Renshaw'a (RCM) zostały zbudowane galileuszowskimi sygnałami o skończonej szybkości, a dokładniej, cała teoria Renshaw'a i fragment eT mojej teorii, zostały zbudowane sygnałami o szybkości V+c  w układzie źródła, które, jak z tego po galileuszowsku wynika, mają szybkość c  w układzie odbiornika, czyli są jego fotonami (V jest szybkością odbiornika w układzie źródła). Taką "fizykę" (echolokalizację) nazywam absorpcyjną* - w odróżnieniu od emisyjnej echolokalizacji eS, zbudowanej sygnałami "odwrotnymi", bo sygnałami o szybkości c  w układzie źródła (one więc w odbiornik uderzają z szybkością c-V  i, według mnie, nie wzbudzają go elektromagnetycznie - są one fotonami źródła a nie odbiornika). - Sygnały V+c nazwałem sygnałami MM (Michelson-Morley, lub krócej, Michelson). Bo one w trywialny sposób wyjaśniają wynik eksperymentu MM. W echolokalizacjach stanowią one parę V+c,-c  a w mojej symbolice VT+c,-c  - wszystko co jest związane z tymi sygnałami oznaczam symbolem eT. 
    O powyższym mówią także nasze postulaty o szybkości światła: 

W A Model of Light Curt Renshaw napisał: 
     "Promieniowanie elektromagnetyczne rozchodzi się ze wszystkimi szybkościami od zero do jakiejś nieokreślonej górnej wielkości C. Jak to pokazują pomiary w laboratorium, tylko ta część składowa tego promieniowania, która mija fizycznego obserwatora ze względną szybkością c w układzie odniesienia tego obserwatora, może doprowadzić do jakiejś fizycznej interakcji i zostać dostrzeżona. Wszystkie inne składniki szybkości tego promieniowania są niewykrywalne przez tego obserwatora, czy przez jakieś inne elektromechaniczne urządzenie, które jest stacjonarne w tym układzie odniesienia. Dowolny obserwator w ruchu w stosunku do pierwszego obserwatora, wykryje inną część składową promieniowania, tę która ma względną szybkość c w jego układzie odniesienia."
   Tak przetłumaczył to Anton.

   Natomiast ja w roku 1986, w Z1 "Czy radar źle mierzy?" ująłem to tak:

 

 

- Niezmienniczość szybkości światła (względem odbiorników).

Materię (w próżni) wzbudzają elektromagnetycznie sygnały docierające do niej tylko z szybkością c = 2,99792.108 m/s.

- Uniwersalność źródeł.

Wzbudzona elektromagnetycznie materia wysyła (także w próżni) sygnały o różnych szybkościach.

 

- Zobacz więcej.
       A dokładniej omówiłem to na stronie Fizyka dla współczesnych Pań - zobacz. - Ale przeczytaj całą tę stronę, bo tam w przystępny sposób, w popularyzatorski, wyjaśniłem o co w mojej fizyce chodzi i dlaczego jest ona potrzebna. 

       No i Renshaw swoją teorię zbudował falowo a ja swoją korpuskularnie. 

paradoksami, relatywistycznymi. 

    A po przeczytaniu fragmentów Renshawa artykułów The Restoration of Space and Time (Odzyskanie przestrzeni i czasu) oraz The Radiation Continuum Model of Light and the Galiliean Invariance of Maxwell's Equations (Model Continuum promieniowania światła i niezmienniczość równań Maxwella w transformacji Galileusza), a raczej ich tłumaczeń**, wydaje mi się, że on nie zbudował STW (STR) Einsteina, ale tylko wykazał, że ona jest zbędna, bo udowodnił że równania Maxwella transformują po galileuszowsku. I wydaje mi się, że ja, mimo że zrobiłem tylko kinematykę, to zrobiłem więcej, bo zbudowałem ją w absolutnie nowy sposób radarowy, i dałem jej całkowicie nową interpretację, z której też wynika, że STW Einsteina jest niepotrzebna. 
     Poza tym moją korpuskularną kinematyke zbudowałem matematyką najprostszą z możliwych, a wzory falowe to jednak równania różniczkowe cząstkowe i teoria pola. 

    Tak mi się zdaje, bo jeszcze nie zapoznałem się z całą jego fizyką - bo nie znam angielskiego. 

______________________
*  - w teorii absorpcyjnej absorbowane są sygnały uderzające w odbiornik z szybkością c
     - w teorii emisyjnej sygnały są wysyłane ze źródła z szybkością c. 
     Obie te teorie są galileuszowskie.  A teoria względności Einsteina jest jednocześnie emisyjna i absorpcyjna, co znaczy że nie jest galileuszowska.

**  o fizyce Renshawa dowiedziałem się od Antona, który przetłumaczył jej fragmenty i mi je przysłał. 

    Zajrzyj także do zbit.blox - tam piszę o wszystkim i także o fizyce.

czwartek, 17 maja 2007
Światło


Światło Einsteina rozprzestrzenia sie z szybkością  c = 300 tys. km/s  w niczym, ale za to względem wszystkiego.


     Ale to może znaczyć, że światło jest strumieniem sygnałów o różnych szybkościach i że zawsze, albo prawie, wśród nich znajdzie sie sygnał, który uderzy w coś z tą szybkością c,  stając sie tego fotonem. Takie światło byłoby już światłem Michelsona-Morleya, pokazanym na tym diagramie.



Na tym diagramie obiekt B oddala sie (w osi x) od radaru A z szybkością VT. - Radar A wzbudzony elektromagnetycznie w chwili t0  wysyła punktowe sygnały o różnych szybkościach (każda linia niebieska jest linią świata innego punktowego sygnału wysłanego przez A).
- Sygnał o szybkości VT+c  uderzy w B z szybkością c  i wzbudzi go elektromagnetycznie. - Wzbudzony elektromagnetycznie obiekt B wysyła sygnały o różnych szybkościach (czerwone linie) - ten, który uderzy w A z prędkością -c (czyli z szybkością c - lepiej z |c|), wzbudzi A elektromagnetycznie.
- Wzbudzony A wysyła punktowe sygnały o różnych szybkościach... itd... Ale tego już na tym diagramie nie pokazałem.



Sygnały o szybkościach innych niż VT+c  w układzie źródła, nie uderzają z szybkością c  w odbiornik (o szybkości VT względem źródła) i nie są jego fotonami - są może jego neutrinami.

Nie ma fotonów w locie - w locie są tylko sygnały, które mogą stać się fotonem. Lub nie. Mogą stać się czymś innym. - Może lepiej mówić tak: Wzbudzona elektro­ma­gne­tycznie materia wysyła neutrina. Te z nich które uderzą w materię z szybkością c, są jej fotonami. Wzbudzają ją elektro­mag­ne­tycznie. - Tak mogą brzmieć moje postulaty.

Ostatni akapit skopiowałem z mojego bloga zbit.blox po ukazaniu się tutaj komentarza anonymousa. By pomóc w zrozumieniu tej notki tym, którzy nie przeczytali innych moich notek - anonymouse jest wyjątkiem, bo on przeczytał a i tak nie zrozumiał. - To mój chroniczny krytyk, ożywiający swoimi komentarzami wiele blogów i forów, w tym szczególnie mój wspomniany zbit.blox - na przykład. - Podpisuje się on różnymi nickami.
      PS. - Już wiadomo, że ten animals-anonymouse to prof. Eine vel fizykomaniak vel zbiit (przez dwa ii) vel anonimowy komentator kwantowy. - Wygląda na to, że Eine to jakiś zidiociały profesor (jeśli to w ogóle profesor).

wtorek, 01 maja 2007
Co napisałem w FIZYCE DLA WSPÓŁCZESNYCH PAŃ

II Postulat Einsteina

     Einstein powiedział że absolutna jest szybkość światła i ono samo, czyli że jeden i ten sam foton jest fotonem dla wszystkich - bo ma on jedną i tę samą szybkość c  względem wszystkiego. - I względem ulicy i względem spacerujących po niej przechodniów i względem pędzących nią samochodów a nawet względem wszystkich tramwajów w każdym mieście. - Jeden i ten sam. Foton jeszcze w locie. Który fotonem jeszcze nie jest - dla nikogo.
    I mówił że radary A i B (zobacz Trzy obiekty, diagram b - na mojej stronie WWW) takim absolutnym fotonem lokalizują jedno i to samo absolutne zdarzenie C, które jednak jest inne dla każdego. - Też absolutnie. - Bo dla każdego jest ono - „w pewnym sensie” - w dla każdego innym, w tylko jego „świecie własnym” (w takich prywatnych czasoprzestrzeniach). - Oczywiście „w jakimś zupełnie innym sensie”. Jakoś...

Wniosek: - W drugim postulacie Einstein zapostulował nie światło, ale „jakiś inny sens”. Bo bez niego jego fizyka nie przetrwała by nawet sekundy.

oryginal w sieci - kliknijA nawet tego Einstein tam nie zapostulował - swym II postulatem Einstein zaakceptował tylko wynik Michelsona-Morleya, rezygnując jednocześnie z jego wyjaśnienia.
 

- A gdyby zapostulować światło ...


Nadrzędny postulat fizyki galileuszowskiej - NPFG

    Gdyby zapostulować światło pędzące z szybkością c  tylko! do danego (konkretnego) odbiornika - i to w zwykłym, bo w galileuszowsko-niutonowskim sensie, czyli tak jak widać (na dowolnym diagramie eT) - to każdy miałby swoje fotony (które tylko z nim zderzyły się z tą szybkością c), czyli absolutna byłaby szybkość fotonu ale nie on. - Wtedy każdy radar lokalizowałby tylko swoje zdarzenia (na odległej linii świata lokalizowanego obiektu), ale za to wszystkie one byłyby - i wszystko! - w jednym i tym samym absolutnym Świecie, czyli we wspólnej wszystkim czasoprzestrzeni t,x.

      Zobacz
diagram Rys.W.4 (na wyżej wspomnianej mojej stronie WWW) lub jego fragment w poprzedniej notce.
      I przeczytaj całą moją
Fizyke dla współczesnych Pań - kilka razy, z coraz większą uwagą. Jeśli cie zainteresuje. - Tam najprościej, jak potrafie, przedstawiłem filozofie mojej fizyki. To, co mi sie we współczesnej fizyce nie podoba, czyli dlaczego trzeba ją zmienić.

czwartek, 08 marca 2007
Dlaczego równania Maxwella nie transformują po galileuszowsku - odcinek 2

oryginal w sieci - kliknij      Bo, wydaje mi się, Maxwell swoje równania wyprowadził dla jednego jedynego absolutnego ośrodka (eteru) stacjonarnego, który sam jest nieruchomy, ale wszystko się porusza w nim - każdy ruch. Maxwell uważał, że każdy ruch odbywa się na tle tego absolutnego spoczynku. I że tylko w nim światło pędzi z szybkością c. Od każdego źródła do dowolnego odbiornika. Jak przez jedyny, nieruchomy kabel.
      A ja przyjąłem, że próżnia jest chaosem swoich elementów, zderzających się z innymi z różnymi szybkościami, dzięki czemu nie ma w nim wyróżnionej prędkości ani położenia, w żadnym absolutnym układzie odniesienia. Istnieją tylko wzajemne szybkości tych elementów, szybkości ich zderzeń z sąsiadami. I że tylko ten element, który zderza się z sąsiadem z szybkością c, sprzęga się z nim elektro­magne­tycznie. Tak tworzy się łańcuch zderzeń c, przenoszący (przewodzący) światło. Od jednego do drugiego. Podobnie gdy jakiś element spotka cząstkę (elementarną), w której element uderzy też z tą szybkością c, to wzbudzi ją - tylko ją - elektro­magne­tycznie, czyli "wybuchnie w niej fotonem". - Tak jest gdy cząstka porusza się ruchem jednostajnym - wtedy jej wiatr c, jej eter własny, unosi ją jak balon, bezwładnie, inercyjnie. - Co innego gdy cząstka (obiekt) zmienia szybkość - wtedy występuje asymetria w uderzeniach c  i obiekt jest hamowany, objawia się jego bezwładność, inercja, uwidacznia się. - Masa jest miarą uwięzienia obiektu przez próżnię, zniekształconą pozostałymi masami, oddziaływaniami. A nie przez pustkę, czyli nic.

      Łańcuch zderzeń c przenosi energię od źródła do odbiornika. Sprzęga (oddziaływuje) elektromagnetycznie. - Elementy o innej szybkości nie sprzęgają elektromagnetycznie, ich wiatr nie jest elektromagnetycznie spostrzegany, przenika nie oddziaływując. Aż spotka coś w co uderzy z szybkością c.

     Resztę niech dopowiedzą moje postulaty z roku 1986.

 

 

- Niezmienniczość szybkości światła (względem odbiorników).

Materię (w próżni) wzbudzają elektromagnetycznie sygnały docierające do niej tylko z szybkością c = 2,99792.108 m/s.

- Uniwersalność źródeł.

Wzbudzona elektromagnetycznie materia wysyła (także w próżni) sygnały o różnych szybkościach.

 

Czyli:  -  Szybkość światła nie zależy ani od ruchu źródła ani odbiornika. - Nie ma światła w drodze - światło powstaje dopiero w odbiorniku, w materii.

ABSOLUTNA JEST SZYBKOŚĆ ŚWIATŁA ALE NIE ŚWIATŁO
- każdy ma swoje fotony - własne.

  Na razie tyle.
  Ta notka jest kontynuacją notki
Dlaczego-równania-Maxwela-nie-transformują-po-galileuszowsku. Sprzed 2 dni.

  Zwracam uwagę na to, że taka próżnia wyjaśnia wynik Michelsona-Morleya.

czwartek, 16 listopada 2006
Jak transformuje światło - moje postulaty

Czyli co wynika z relatywistycznych wzorów  c+V = c     c+c = c    ?

  1. Czy mówią one jak transformuje szybkość światła, czy że nie transformuje ona w ogóle ?

  2. Czy po to by transformowały równania Maxwella warto rezygnować z transformacji szybkości światła ? - Może to nie jest najlepszy wybór ?

    Nikomu nie wpadło do głowy, że niezmienniczość szybkości światła można wyjaśnić tym, że szybkość ta się zmienia, transformuje. Że tak najłatwiej można wyjaśnić wynik MM (Michelsona-Morleya) - że światło dlatego ma ciągle tę samą szybkość c = 300.000 km/s  bo tylko to co uderzy w materię z tą szybkością, wzbudzi ją elektromagnetycznie, czyli rozbłyśnie w niej fotonem. A to co uderzy w materię z inną szybkością, nie wzbudzi jej elektromagnetycznie - nie będzie jej światłem. - Oczywiście trzeba założyć, że źródło wysyła sygnały o różnych szybkościach (co nie musi znaczyć, że o wszystkich).

Fotonem obiektu B jest sygnał, który ze źródła A (eT) wybiegnie z szybkością  c+VT
- tylko on uderzy w B z szybkością c.

- Światło w układzie odbiornika B dlatego zawsze ma szybkość c  bo w układzie nadajnika A zawsze ma szybkość  c+VT.

    Czyli:

Przypuśćmy, że ktoś rzuca w ciebie kamieniami i że poczujesz tylko te kamienie, które uderzą w ciebie z  szybkością c. Pozostałe cię przenikną, niezauważenie, bezstratnie, jak neutrina. - Tylko kamienie które poczułeś, są twoimi fotonami - twoim światłem. Twoim światłem Michelsona-Morleya.

Ten diagram jest moją definicją światła. - Zobacz niżej Moje postulaty.

      Ale jakie nowe ważne możliwości stwarza ta definicja pokazuje diagram Trzy obiekty - echolokalizacje eT - zobacz w mojej witrynie
WWW - wg mnie pozwala on zrozumieć np. dlaczego fizycy obserwują aż tyle różnych cząstek i rozpadów. Mianowicie różnie widzą te same cząstki - w różnych stanach. A jeszcze więcej byłoby widać gdyby nanieść na niego relatywistyczne diagramy eR.


      
A pierwsze wzory, te w ramce, oczywiście są nieprawdziwe, bo szybkości światła nie można dodawać - można dodawać tylko prędkości sygnałów, które ewentualnie będą czyimś światłem. Tego, w kogo uderzą z szybkością c.


Moje postulaty

 

 

- Niezmienniczość szybkości światła (względem odbiorników).

Materię (w próżni) wzbudzają elektromagnetycznie sygnały docierające do niej tylko z szybkością c = 2,99792.108 m/s.

- Uniwersalność źródeł.

Wzbudzona elektromagnetycznie materia wysyła (także w próżni) sygnały o różnych szybkościach.

 

Czyli:  -  Szybkość światła nie zależy ani od ruchu źródła ani odbiornika. - Nie ma światła w drodze - światło powstaje dopiero w odbiorniku, w materii.

ABSOLUTNA JEST SZYBKOŚĆ ŚWIATŁA ALE NIE ŚWIATŁO
- każdy ma swoje fotony - własne.

Dokładnie rozważam to w mojej witrynie WWW na stronie Fizyka dla współczesnych Pań.

Uwaga. - Obecnie zamiast ET piszę eT.