Czy coś co może istnieć tylko w jednym układzie może transformować do innego układu ?
Czyli do układu w którym nie może być.
To nie żart. To poważnie o fotonie i Lorentzu, czyli o równaniach Maxwella.
- Kto mnie czytał i choć trochę sprawy zrozumiał, to pytanie zrozumie.
A jeśli nie, to niech popatrzy na rysunki w moim WWW. Zwłaszcza na ten duży.
Albo na jego fragment pokazany niżej.

PS. - Dokładniej mówiąc, radar A echolokalizuje tylko zdarzenie C1AT a radar B tylko zdarzenie C2BT tylko w echolokalizacjach elementarnych, bo poza tym, radar A też echolokalizuje zdarzenie C2BT ale za pośrednictwem radaru B, czyli to zdarzenie, tak w ogóle, echolokalizują oba radary. Jest ono w obu układach. Tylko dlatego jest ono niezmiennikiem (Lorentza).
Wzory fizyki klasycznej transformują po galileuszowsku - poza elektromagnetycznymi równaniami Maxwella - one transformują po lorencowsku.
Ale czy tak samo muszą transformować równania świata obiektywnego, spostrzeganego sygnałami nieskończenie szybkimi, i równania obrazów tego świata, spostrzeganych sygnałami o skończonej szybkości?
No i nie wiadomo czy te równania są właściwe.
A gdy z powyższych "spoczynkowych" zdarzeń A0,A2C oraz z B1AT,B3CT (z ich chwil) echolokalizujesz (liczysz) wzorami Einsteina, to otrzymasz euklidesowy obraz relatywistyczych zdarzeń Einsteina - euklidesowy, bo sprawdzalny bezpośrednio linijką (bez pochylania i kalibrowania osi). Ale nie pokazałem ich na tym rysunku (wzory na współrzędne Einsteina każdy zna i niech je sobie obliczy i narysuje - czyli i ich relatywistyczne linie świata). I przekonasz sie, że transformacje Lorentza przeprowadzą jedno z tych zdarzeń w drugie (z jednej relatywistycznej lini świata na drugą). To też możesz sprawdzić bezpośrednio linijką. Dlatego transformacje Lorentza nazywam parabitransformacjami - bo w jednym i tym samym świecie (w jednej czasoprzestrzeni) przeprowadzają jedno zdarzenie w drugie. Dwa zdarzenia para-doksalne, czyli relatywistyczne. A nie, jak sie Einsteinowi zdaje i co Minkowski rysuje, jedno i to samo zdarzenie z jednego świata w drugi.
Ja o tym wiem od 20 lat i o tym pisze, ale nie ma sposobu na aż tak ograniczonych ludzi.
A tak to wygląda na skanie rysunku z 1986 roku - mój 17" ekran jest za mały, niewiele widać. Dlatego nie ma sensu w komputerze prezentować takich rysunków. - Zresztą ten rysunek zajmuje plik większy niż nasze bloxowisko może przyjąć - teraz oglądasz go z innego serwera. Czyli same kłopoty, za duże. - Ty nie chesz czytać, ja już nie chce pisać a tym bardziej rysować, zwłaszcza w skali. Bo co nam zależy.
A diagram Minkowskiego jest dlatego taki prościutki, bo Minkowski zwinął, nałożył, jedno parazderzenie na drugie. I diagram przestał cokolwiek pokazywać, bo stał sie aż tak "zintegrowany". Znikła cała bogata informacja, której zaledwie fragment jest na moim skanie - moje wzory pokazują więcej. Aż tyle, że miejsca nawet na papierze brak, i symboli by to wszystko ponazywać.
A ponieważ ja aż tyle wiem, to u innych, jak dotąd, nie widze nic ciekawego. I teraz już bezczelnie sie do tego przyznaje.
Uwaga. - Już mam lepszy skan - zobacz. A nawet większy.
Dlaczego równania Maxwella nie transformują po galileuszowsku - odcinek 5
A kto powiedział, że nie transformują?
I co to znaczy "transformować"? Albo lepiej: Co to znaczy nie transformować?
I czy wtedy na pewno złe są transformacje Galileusza a nie równania Maxwella?
Prof. Gomułkiewicz w [5/62] napisał, że
prawa Maxwella zostały sformułowane dla nieruchomego ośrodka, więc tylko w układzie odniesienia spoczywającym względem tego ośrodka prędkość światła w próżni będzie równa c. Jeśli natomiast układ się porusza to prędkość światła będzie się zmieniać zgodnie z transformacjami Galileusza (jeśli transformacje te obowiązują w elektrodynamice).
Ja napisałbym to inaczej.
Einstein w [5/123] napisał, że "wszystkie nasze sądy dotyczące czasu są sądami o zdarzeniach równoczesnych" i zarzucił nam, że zbyt mało przywiązujemy do tego uwagi - że nie bardzo wiemy co to znaczy. A ja twierdzę, że dotyczy to także transformacji - że też nie czujemy tego co to jest. Co to znaczy, że coś trasformuje a coś nie. - Bez zrozumienia tego, zdefiniowania, jałowe są spory o słuszność i niesłuszność Einsteina teorii względności. Metafizyczne.