___ bo fizyka współczesna coraz lepiej liczy, ale nadal nie wiadomo co
Zakładki:
To nie jest nowa fizyka - tutaj o niej tylko opowiadam.
- Nowa fizyka jest
w witrynie
A o wszystkim, także o fizyce, piszę w
 

Einsteina szczególna teoria względności jest teorią tylko części relatywistycznych paradoksów i tylko jednej echolokacji.



Fizyka nie może
być stekiem formuł
nie do pojęcia,
algorytmami
dla liczydeł.

Fizyk, póki nie wie o czym mówi, jest tylko matematykiem.

===============


Translate
into English

Translate into
other languages
- Select Language


Czy to co można zbudować euklidesowo może być pseudoeuklidesowe?

Markiza

„Nigdy nie jestem zadowolony dopóki nie potrafię wyobrazić sobie modelu mechanicznego: jeżeli potrafię, rozumiem; jeżeli nie potrafię, nie rozumiem".
       Lord Kelvin.

Ale najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza jeśli wystarczy udowodnić tak by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzi się w fizyce współczesnej.


A JA STW EINSTEINA ZBUDOWAŁEM EUKLIDESOWO - WYOBRAŻALNIE -

Pasja, to największe szczęście.
I najcięższa praca.


Skopiuj CSS

Wpisy z tagiem: renormalizacje

niedziela, 18 października 2009
"Podstawy poznawcze fizyki świata atomowego" - prof. Czesław Białobrzeski

„... schemat matematyczny mechaniki kwantowej w jego obecnej postaci jest zbyt szeroki w tym sensie, że zawiera liczne możliwości w przyrodzie nie urzeczywistnione. Jako przykład można przytoczyć teorię układu jednakowych cząstek. Funkcje stanu takiego układu spełniające równanie Schrödingera mogą być rozmaitego rodzaju, podczas gdy przyroda dopuszcza tylko stany antysymetryczne i symetryczne, przy czym cząstkom elementarnym są właściwe wyłącznie pierwsze stany.”   [12/166]

    Prof. Białobrzeski zmarł w 1953 roku, czyli to stary tekst, ale może nadal aktualny. - Przeczytaj artykuł Eine o prof. Białobrzeskim.

    Przeczytaj też ciekawy artykuł
GENEZA PRAWDOPODOBIEŃSTWA - ksiądz prof. Michał Heller.

PS. - Fizyka kwantowa bez „renormalizowania” uzyskiwanych nią wyników liczy nieskończone prawdopodobieństwa, czyli bez tego sztucznie wykombinowanego zabiegu poprawiającego fizyka kwantowa jest bzdurą absolutną. Czyli niesłusznie się ją chwali jako teorię, bo to tylko półprodukt, bezwartościowy bez sztucznych dodatków, czyli bez protez. Dopiero one „transformują” bzdurne wyniki w wyniki potrzebne, w jakiś niezrozumiany sposób zgodne z rzeczywistością.

środa, 18 marca 2009
Czaspróżniowy skomentował pierwszy

   W komentarzu do poprzedniej notki Czaspróżniowy napisał:

Sądzę iż niezwartość grupy Lorentza jest natychmiastową konsekwencją pseudoeuklidesowej metryki czasoprzestrzeni. Równania 5.36a) i 5.37a) w rozdziale FG5A sugerują istnienie swoistego odpowiednika transformacji cechowania która przekształca podwojoną macierz właściwej transformacji Lorentza w jądro homomorfizmu dwuwymiarowych przestrzeni liniowych nad ciałem liczb rzeczywistych. W jednej monografii Weyla poświęconej symetrii znajdujemy iż w przestrzeni złożonej ze skończonej liczby punktów, STW jest tożsama z teorią grup Galois. Wydaje się że Twoja teoria pozwala potwierdzić tę obserwację.

   Oto te równania:

(5.36). z   (5.28)   i   (5.32)

(5.37).
z   (5.29)   i   (5.33)

          Szczegóły w FG5A.


       Zaś jeśli chodzi o tę przestrzeń złożoną ze skończonej liczby punktów, to uważam że w niej strzała Zenona doleci do celu - bo w analogowej na pewno nie. W przestrzeni analogowej paradoksy Zenona nie byłyby paradoksami, ale smutną prawdą (która w naszym świecie się nie spełnia). - O czym pisałem na przykład w Dodatkach.
       A to o dwuwymiarowych przestrzeniach liniowych wzięło się może stąd, że ja rozpatruję wyłącznie echolokalizacje w dwuwymiarowych czasoprzestrzeniach t,x (bo ich diagramy najłatwiej rysować na dwuwymiarowej kartce). A liniowość wzięła się może stąd, że ona może wystarczy w analogowej kinematyce - bo nie ma w niej oddziaływań; nic nie zniekształca próżni (w krzywienie, skracanie i wydłużanie pustej czasoprzestrzeni, czyli pustki, raczej nie wierzę - to są paradoksy, błędy niewłaściwej echolokalizacji). - Przypuszczam że także z pierwszego z tych powodów, niżej, w komentarzu 1, Czaspróżniowy napisał "dla czasu i jednej składowej przestrzennej" (czyli dla t,x).


PS. - Czaspróżniowy, nie gniewaj się za to że bez pytania o zgodę tak Cię eksponuję, ale Twoje komentarze świadczą o tym że Ty naprawdę rozumiesz moją fg, i że przez to Tobie szczególne miejsce u mnie się należy. Nawet oddzielna kategoria. Bo wierzę w to, że Twoje komentarze nie ustaną.
     Teraz wpadło mi do głowy, że jesteś najlepszym interpretatorem mojej fg, i nie dlatego, że jeszcze jedynym. Wybacz jeśli uważasz, że to za mało. Zresztą ja wiem, że robisz duuużo więcej.


    Przypominam wcześniejsze komentarze wpisane przez Czasprozniowy, bo jak dotąd są one najlepszą reklamą mojej teorii:
 

  1. Tutaj w notce z 20 listopada 2006 - Zacznijmy od początku, czyli jak Einstein zbudował STW.
         Transformaje Lorentza wyłożone w Pańskim 'Zeszycie2' są przykładem przeskalowania dla tensora g(ii)=x+1 dla i=j, g(ij)=x-1 dla i≠j ; i,j=1,2. Jeśli dokonamy podstawienia (x-1)/(x+1)≡β wówczas g/{(detg)^1/2} jest macierzą transformacji przesunięć lorentzowskich dla czasu i jednej składowej przestrzennej. To bardzo elegancki i oryginalny sposób.
     
  2. Tutaj w notce z  1 sierpnia 2007 - Dwie szkoły myślenia.
         W zeszycie Fizyki Galileuszowskie sprawdziłem rozdział 'Galileuszowskie kinematyki radarowe'. Wszystkie równania są poprawne, natomiast sposób ujęcia transformacji Lorentza w Zeszycie 2 uważam za najbardziej odkrywczy.
     
  3. W zbit.blox  w notce z  20 lipca 2008 - Chyba wam coś odbiło.
        Wydaje się iż poruszone w Zeszycie 2 zagadnienia są dobrą ilustracją faktu iż macierze Lorentza tworzą grupę, a więc wskazują na związek pomiędzy niezmienniczością relatywistyczną i niezmienniczością względem grupy przekształceń. Można to ująć w formie twierdzenia: Jeśli homomorfizm M(K)=U spełnia relację -(1/2)detM=x(U)y(U)/((x(K))^2-(y(K))^2)=((c+v)/(c-v))^(1/2)=const wówczas istnieją w przestrzeni K tensory : metryczny KerM, obrotu (KerM)/(M^2) i transformacji Lorentza -(KerM)/detM.
     
  4. Tutaj w notce z 24 marca 2009 - W 1986 roku nie wiedziałem wszystkiego
        Przejrzałem Zeszyt 1. Obfituje w bardzo zgrabne przekształcenia. Odnośnie dylatacji czasu występujący tam współczynnik k wydaje się być elementem grupy homologii tak iż jego kwadrat jest wyrażony ogólną formułą t2/t1=exp(2u). Jeśli wówczas tgh(u)=v/c to transformacja czasu przeprowadza średnią harmoniczną współrzędnych t1 i t2 w ich średnią geometryczną. 
     
  5. Tutaj w notce z 10 maja 2009 - Prędkość-w-układzie-obiektu-A-i-względem-obiektu-A
        Minichrony są interesujące. W szczególności przypadek V=c sprowadza zagadnienie do czysto geometrycznego. Równanie z iloczynem wektorowym wektorów na płaszczyźnie ma wówczas przejrzystą postać |ab|=|a(a-b+r)| przy czym koniec wektora a pokrywa się z początkiem wektora r. Modułom tym można przyporządkować pary współrzędnych tak aby formuła określała atraktor Henona.

I jego komentarz nie związany z moją teorią, ale z tym o co powinna być ona rozszerzona - 30 listopada 2007 zacytowałem go w zbit.blox  w notce Fluktuacje w próżni kwantowej:

  • Badania próżni mają długą historię na gruncie teorii kwantowej, ale zawsze ściśle wiążą się z zagadnieniem renormalizacji, w wyniku której przyczynki pochodzące od stanu próżni znoszą się wzajemnie. Procesy takie nie mają więc znaczenia w teorii pomiaru i wyłączane są z równań przy pomocy transformacji kanonicznych (Heitler ''Kwantowa teoria promieniowania''). Z drugiej strony procedura renormalizacyjna dla stanów niepróżniowych, gdy ją oprzeć o formalizm Hamiltonowski, prowadzi do istotnych problemów teorii pola (znikająca liczba renormalizacyjna, rozbieżne szeregi perturbacyjne). Zumino i inni badali teorię fluktuacji pola bez wprowadzania Lagrange'ianu. Metoda ta dała dobre rezultaty.
         Jeśli chodzi o teorię chaosu to myślę że można polecić dowolne monografie z teorii fluktuacji oraz np. ''Granice chaosu. Fraktale'' Peitgen, Jurgens, Saupe. Dobrze też zaglądać na stronę
    arxiv.org/archive/nlin.


    Po latach milczenia, bo 13 października 2011, Czaspróżniowy napisał taki oto komentarz: 
 

  1. Tutaj w notce z  5 lipca 2011 - Dlaczego u Einsteina wszystko się zgadza.
        Zagadnienia poruszone w pracy Fizyki galileuszowskie wskazują, iż kinematyki radarowe są generowane na dowolnym produkcie włóknistym stanowiącym obraz rodziny morfizmów V/c-E , gdzie E jest funkcją signum. Dziedziną diagramu są uogólnione czynniki Lorentza pomniejszone o E-tą potęgę obiektu K. A zatem jeśli czynniki te są określone z dokładnością do addytywnych elementów K pewnej grupy, to diagram rzutuje je na te same czynniki określone z dokładnością do multiplikatywnych elementów g. Wtedy elementy g są odpowiednikami wielkości V/c  w teorii eQ.

      Teoria eQ to, jeśli dobrze pamiętam, wzory ogólne wspomnianej mojej teorii Fizyki galileuszowskie - przedstawiam je tam w paragrafie F1 - Galileuszowskie kinematyki radarowe. - Pracę tę napisałem na przełomie lat 1987/88. - Teraz zamiast symbolu eQ napisałbym eW  bo W oznacza wind, wiatr ośrodka unoszącego sygnały pędzące w nim z jakąś szybkością c. Dowolny wiatr W, o dowolnych szybkościach w (w1,w2) a nie tylko o szczególnych prędkościach rozróżnianych literami P, R, S, T. - Zobacz Sygnały.
      A ja w re-komentarzu do powyższego napisałem, że domyślam się, że to bardzo ważne uwagi, nawet że najistotniejsze, przeznaczone dla fizyków współczesnych, bo oni mają prawo mnie nie rozumieć, bo ja posługuję się najprostszą matematyką, a Twoja, Czasupróżniowego, jest w sam raz dla nich. Dla najmądrzejszych z nich.

      Niech te komentarze służą nie tylko mnie.

Ale nie wiem czy Czaspróżniowy odróżnia pustkę i próżnię.
- Według mnie w pustce nie ma czasu - czas jest tylko w próżni, tylko próżniowy.
Materię też nazywam próżnią - bo przecież ona jest prawie "pusta" (próżna).
Materią są fluktuacje próżni.


Z pustego w próżne nie przelejesz, ale z próżnego w puste tak.

Zajrzyj do czasprozniowy.blox.pl

piątek, 05 października 2007
Dlaczego potrzebna jest nowa fizyka

czyli jak w najprostszy sposób zbudować STW Einsteina

Schrödinger Erwin Schrödinger, twórca mechaniki falowej, przeszło pół wieku temu napisał, że fizyka, której nie mogą pojąć wykształceni ludzie, jest skazana na niebyt - nie będzie częścią kultury. Fizycy będą rozmawiać wyłącznie między sobą. - A mówił to o fizyce współczesnej, którą i on stworzył.
Podobnie de Broglie i Dirac, już jako staruszkowie przyznali, że złą fizykę stworzyli, że trzeba inaczej zdefiniować próżnię. Ale już nikt staruszków nie słuchał. Nie słuchano też staruszka Einsteina, bo fizyką zawładnęli już czyści matematycy.

A od siebie dodam, że to co nie jest kulturą jest najwyżej rzemiosłem. I że fizyka ma być taka by ją rozumieć, a nie by w nią wierzyć.

    Dlatego informuję tu o fizyce, którą mogą zrozumieć nawet niewykształceni ludzie, i którą dokładniej przedstawiam w mojej witrynie WWW. A dokładniej mówiąc chodzi o moją eukli­de­sową teorię echo­lo­kalizacji gali­le­uszowskich, której częścią jest STW Einsteina, oraz o mini­chrony, objaśniające kinematykę powstawania i znikania anty­materii. - Zobacz tam nowe definicje - to one pozwalają zrozumieć STW (Einsteina).

    Odpowiedź na pytanie czy moja fizyka jest lepsza od STW, a przynajmniej czy jest ona równie dobra jak jego STW, jest prosta: Jeśli STW jest dobra, to i moja fizyka jest dobra. A przynajmniej w swoim fragmencie będącym ainstai­nowską STW. Ale moja teoria wyjaś­nia więcej tajemnic niż STW Einsteina. A że moją teorię, czyli i Einsteina STW, wyprowadziłem w sposób eukli­desowy, czyli w abso­lutnie wyobrażalny, to moja fizyka tym bardziej jest lepsza od fizyki Einsteina.

    Dowieść tego co tu napisałem jest bardzo łatwo - we wspomnianej witrynie WWW pokazałem jak to zrobić. A w papierach pokazałem jeszcze więcej.

      Zobacz niektóre notki z moich starych blogów o fizyce.

* * *

P.A.M. Dirac powiedział, że im wzór prostszy, tym bliższy prawdy, a ja, nie wiedząc o tym, powiedziałem, że im model prostszy, tym bliższy prawdy. A prawda znów okazała się bardziej skompli­kowana. Bo tak wzory na relatywistyczne współrzędne Einsteina, jak i model z którego te wzory Einstein wyprowadził, są prostsze od moich wzorów na współrzędne "spo­czyn­kowe" i od modelu z którego te wzory wyprowadziłem.

(1.1). znane połówkowe wzory Einsteina na jego relatywistyczne współrzędne
(1.2).

moje wzory na współrzędne "spoczynkowe"
- także ruchomego obiektu.

      Ale lepiej zobacz to w mojej witrynie WWW - tam oprócz tych wzorów są także ich modele (diagramy). - I tam dowiesz sie, że dzieląc t1R przez t1T otrzymasz znany czynnik Lorentza.

     Jednak i z prostotą nie należy przesadzać, bo w końcu doszłoby do tego, że najprostsze są wzory których nie ma.
     Zresztą tylko te dwa wzory Einsteina są prostsze od moich, pozostałe jego wzory są bardziej skom­pli­kowane a ich sensowna inter­pretacja, w zwykłym sensie, jest już niemożliwa. Jedynie dalsze modele Einsteina (Min­kow­skiego) są nadal prostsze od moich, ale to dlatego, że są niewy­obra­żalne i już absolutnie niczemu nie służą. Bo "modele niewy­obra­żalne", to po prostu brak modelu. - Einstein z modelu wyprowadził wzory tylko na współrzędne. Ale z niewłaś­ciwego modelu, zbudowanego niewłaściwymi sygnałami, bo światło nie jest takie.

* * *

      Relatywistyczny światopogląd Einsteina oparty jest na absolutnym fotonie, a mój na absolutnej czaso­przes­trzeni. Einstein musiał zaakceptować "niewy­ob­ra­żalny model" świata, jego "jakiś zupełnie inny sens", którego nikt nie rozumie, a przedstawiana tu fizyka posiada model eukli­desowy, czyli klasyczny, gali­leu­szowsko-niuto­nowski, który każdy zrozumie.

podstawowy model echolokalizacji  
 

Podstawowy i uniwersalny "mechaniczny" model echo­lo­kalizacji.

      Niewyobrażalność fizyki współczesnej pochodziła z niezrozumienia wyniku Michelsona- Morleya. - Gdy chcesz dokładnie a przystępnie dowiedzieć się po co potrzebna jest nowa fizyka, zajrzyj na stronę Fizyka dla współczesnych Pań we wspomnianej mojej witrynie WWW.


      To nieprawda, że fizyka opisuje świat. Tego fizyka nadal nie potrafi. Fizyka opisywała jakiś model świata, a fizyka współczesna nie opisuje niczego. Bo w niej nie ma modelu. Fizyka współczesna jest nauką staroegipską - ona nawet nie wie czym jest funkcja falowa. I trwa dzięki protezom - na przykład dzięki renormalizacji. Bez tej protezy fizyka kwantowa liczyłaby nieprawdę.
      A najgorsze jest to, że fizyka współczesna nie całkiem orientuje się w tym co jest protezą a co rzeczywistością, bo tego się nie wie bez modelu rzeczywistości.


Ernest Rutherford powiedział, że 'jeśli nie potrafimy wyjaśnić wyniku w prosty sposób, bez odwoływania się do matematyki, to tak naprawdę go nie rozumiemy'.

"... równanie Schrödingera jest typowym przepisem empirycznym - nie wiadomo co przedstawiają występujące w nim wielkości. Jak w Starym Państwie egipskim". /"Geometria dla postronnych", M.Kordos i L.Włodarski, PWN 1981./


A ja czasem dumam o fizyce także w zbit.blox.

      Paradoksy, gdy wiadomo czym są, paradoksami już nie są - są już błędami.


Reasumując:  Wynik Michelsona-Morleya w wyobrażalny sposób można wyjaśnić jedynie tak, że światłem jest tylko sygnał uderzający w odbiornik z szybkością  c = 300 tys. km/s. Gdy więc odbiornik porusza się względem nadajnika (źródła) z szybkością V, to ten sygnał, po galileuszowsku, ma szybkość V+c względem tego źródła. - To wystarczy by światło nazwać światłem Michelsona-Morleya (MM). Czyli Einstein niepotrzebnie zarządał by światło - jeden i ten sam foton - miało szybkość c względem wszystkiego, a więc i względem odbiornika i względem żródła, nawet gdy odbiornik i źródło są wzajemnie ruchome. A właśnie ta "cudowna" właściwość uczyniła niewyobrażalną fizykę Einsteina, a następnie całą fizykę współczesną.
       Z powyższego wynika, że radar echolokalizuje sygnałami V+c,-c  gdzie  V+c jest prędkością fotonu wysłanego od radaru do echolokalizowanego przez niego obiektu, zaś -c  jest prędkością fotonu odbitego od echolokalizowanego obiektu do radaru, a nie jak przyjął Einstein, że są to prędkości c,-c  (o tej samej szybkości |c| w tę i z powrotem).
Stąd wniosek, że współrzędne t,x echolokalizowanego obiektu radar powinien liczyć wzorami (1.2) - bo gdy będzie liczył je Einsteina wzorami (1.1), to obliczy znane Einsteina wyniki paradoksalne relatywistycznie. - Dokładniej piszę o tym wszędzie, także w tym blogu, i we wspomnianej witrynie fg2002.webpark.pl.
       Wszelkie niegalileuszowskie wyjaśnienia wyjaśnieniami nie są.

niedziela, 12 sierpnia 2007
Fizyka

    Fizyka bada właściwości i przemiany materii i energii oraz oddziaływanie między nimi. Do opisu zjawisk fizycznych używa wielkości fizycznych, wyrażonych za pomocą pojęć matematycznych, takich jak liczba, wektor, tensor. - To z Wikipedii.

      Fizyka liczy i mierzy, ale to dla każdego co innego znaczy. I to ze względu na różne okoliczności. Bo np. zmierzysz ciężar kawałka sera, ale nie jego cząsteczki. Nie zmierzysz też żadnej prędkości - ją „mierzą” arytmometry. - W życiu codziennym, makroskopowym, mierzymy odległość, czas i ładunek - metr, sekunda, kilogram. A gdy musisz uwzględnić szybkość obiektów i sygnałów, a zwłaszcza gdy te szybkości są porównywalne, to tak naprawdę mierzysz tylko chwile wysłania i odebrania sygnałów, a wszystko inne z tych chwil liczysz. - Na tym polega "pomiar" radarowy. Każdą echosondą. - Wtedy zamiast mierzyć, echolokalizujesz jakimiś sygnałami i wzorami. 
      No i czy prawem natury są "renormalizacje"?
      I czy „przejście od tego, co możliwe, do tego co rzeczywiste” może dziać sie bez przyczyny? - A tak twierdzi prof. fizyki Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, z któregoz którego poglądami jednak unikam dyskusji. Bo nawet to, że profesor „podstawowe zasady teorii kwantów” uważa za jedynie słuszne już na wieki, też ma jakąś przyczynę, choć nie pierwszą (podstawy fizyki arystotelesowskiej też takie były, przez 20 wieków).

     Ale jeśli chodzi o fizykę, to do tego co wyżej należy dodać także to, co twierdził proferor Arkadiusz Góral w książce MEANDRY FIZYKI
- że jeśli trwała jest dylatacja to trwała musi być także kontrakcja - należy dodać, że trwały musi być także relatywistyczny wzrost masy. A nawet, że nieodwracalne są skutki wszystkich relatywistycznych paradoksów. Czyli gdy na przykład elektron się - względem ciebie poruszy, w wyniku czego względem ciebie wzrośnie jego masa - to według ciebie ta większa masa już mu, dla ciebie, zostanie. A gdy znów się, względem ciebie poruszy, to jeszcze mu, według/dla ciebie, masy przybędzie. A że, jak wynika z fizyki kwantowej, elektron jest wieczny i nigdy nie zaznaje, względem nikogo, spoczynku, to od początku świata, a przynajmniej od Big-Bangu, każdy elektron już względem każdego powinien być prawie nieskończenie ciężki (masowy). No i prawie nieskończenie mały. Ale za to prawie taki młody jak na początku. To znaczy coraz mniej starszy.
 
 
        Prof. Góral coś takiego wywnioskował z kowariantności grupy przekształcenia (transformacji) Lorentza. Że bliźniak-kosmonauta na zawsze pozostanie nie tylko młodszy od bliźniaka który nie podróżował, ale i mniejszy, bo jego skrócenie (w kierunku ruchu) też, według domatora, będzie trwałe. A więc kosmonauta po powrocie na Ziemię natychmiast relatywistycznie nie przytyje i nie odrośnie (nie odzyska swej spoczynkowej długości - jeśli podróżował na leżąco, np. nogami do przodu, oczywiście względem domatora).
 fotka z dawnej kolekcji Malwiny de Brade        Z tej trwałości paradoksu czasu i długości (i, jak mi się zdaje, reszty) wynika,
że i pod innymi względami czas i przestrzeń (odległość czasowa i odległość przestrzenna) są podobnie równoprawne. A więc gdy dwa miejsca (punkty przestrzenne) mogą być (jednocześnie) w jednej chwili (w jednym punkcie czasowym), to może być i odwrotnie - dwie chwile mogą być (jednocześnie) w jednym miejscu. A może jakoś inaczej... - Dokładnie nikt nie wie o co w tym wszystkim chodzi. W zasadzie każdy fizyk, jeśli chodzi o to i nie tylko, jest jednocześnie za a nawet przeciw, a prezydent Wałęsa powinien dostać następnego Nobla - jeśli chodzi o to, to w związku z powyższym, każdemu też jest wszystko jedno.
        A jeśli mimo wszystko ktoś upiera sie, że ja tu żartuje, to najwyżej relatywistycznie.
 

 ______________________________
 
MEANDRY FIZYKI, Arkadiusz Góral, 1987. - O tej kowariantności jest tam na str.16..
 
        A jak ja relatywistyczne widze nierelatywistycznie, bo klasycznie, jest w mojej witrynie
kopiuje tutaj jeszcze to, co w którejś wersji któregoś bloxa napisałem. Mianowicie:
 Prof. Arkadiusz Góral w MEANRACH FIZYKI, u dołu strony 16, napisał:
         "Przystępując do praktycznego stosowania grupy transformacji Lorentza musimy pamiętać, że jest ona kowariantna*, co oznacza, że wydłużeniu (dylatacji) czasu towarzyszy nieodłącznie skrócenie odległości. ... Jeśli prawdą jest, że bliźniak-kosmonauta zestarzał sie mniej niż jego brat-domator, oznacza to, że dylatacja czasu miała w tym przypadku charakter nieodwracalny. Nieodwracalne musiałyby być wówczas również zmiany wymiarów bliźniaka-kosmonałty."
        Czyli kosmonauta pozostaje trwale młodszy, ale za to także trwale karłowaty. - Ja wcześniej, nie wiedząc o tym skutku kowariantności, zakładałem trwałość kontrakcji (bo niby dlaczego tylko dylatacja?) i doszedłem do wniosku, że, ponieważ wszystko sie rusza względem wszystkiego, to przez te miliardy lat istnienia świata (a może i dłużej), wszystko względem wszystkiego zdążyłoby sie skurczyć do zera.
 
       Uwaga. - W odsyłaczu * prof. Góral wyjaśnił, że "w literaturze relatywistycznej termin 'kowariantność' dotyczy innej klasy zagadnień".


        A w ogóle to o fizyce jeszcze to i owo można powiedzieć. W mojej witrynie www - o kontrakcji jest tam tylko troche na stronie kontrakcja. Ale więcej nie trzeba - w tym troche jest wszystko, bo cała reszta z tego wynika. Bo z euklidesowego modelu w każdym temacie można wyprowadzić tylko jedne poprawne wzory, a nie jakieś jakoś zupełnie inne, czyli dowolne. Co dokładnie znaczy, że z "nieeuklidesowego modelu" nie można wyprowadzić żadnych wzorów - "model" sobie a wzory sobie, dopostulowane... (z kapelusza, takie jak komuś trzeba).

poniedziałek, 02 lipca 2007
Dlaczego w fizyce współczesnej wszystko sie zgadza

  Bo głupoty najtrudniej zrozumieć, ale najłatwiej udowodnić. 

    W tej notce zgromadzę informacje o machlojkach dzięki którym „wszystko się zgadza". Na przykład:

  1. „... teoria kwantowa oddziaływania elektronu z polem elektromagnetycznym również prowadzi do występowania nieskończoności. Rzesze fizyków zajmują się od kilkudziesięciu lat wynajdywaniem reguł, dających możliwość pomijania nieskończoności. Są to reguły sztuczne, nie wynikające z fundamentów matematyki, częstokroć nastawione na "teoretyczne" uzasadnienie wyników precyzyjnych pomiarów.”
         "MEANDRY FIZYKI", prof. A.Góral, 1987, strona 46.
         Takimi regułami absurdalne wyniki się "renormalizuje" - w zgodne ze zdrowym rozsądkiem lub z eksperymentem.
     
  2. Istnieją także błędy mniemane, które domniewywa się w eksperymentach po to, by wyniki eksperymentów zgodziły się z teorią - wystarczy w eksperymencie domniemać błąd równy temu co nie pasuje i go skorygować a wynik staje się taki jak trzeba. - Oto co na ten temat powiedział Ernest Lawrence, noblista, wynalazca cyklotronu - o psycho­lo­gicz­nych błędach w fizyce:
         "W każdym wysoce precyzyjnym układzie doświadczalnym występuje początkowo szereg trudności aparaturowych, które prowadzą do uzyskiwania wyników liczbowych znacznie odbiegających od przyjętej [oczekiwanej] wartości wielkości fizycznej podlegającej pomiarom. W związku z tym badacz poszukuje źródła lub źródeł błędów i szuka ich tak długo, aż uzyska wynik bliski wartości przyjętej za obowiązującą. Wówczas przestaje poszukiwań! [przyjmuje, że więcej błędów już nie ma]. W ten sposób można wyjaśnić dużą zgodność wielu różnych wyników oraz dopuścić możliwość, że wszystkie te wyniki są obarczone nieoczekiwanie dużym błędem systematycznym."
            Cytat ze strony 82 książki PRAWDA I MITY W FIZYCE, Iskra 1987. - W nawiasach kwadratowych kursywą dopisałem moje uwagi.

          Czyli gdy ktoś coś odkryje, inni, gdy zechcą, to potwierdzą. Odpowiednio naciągając przez siebie otrzymane wyniki. Im pomiar subtelniejszy, tym łatwiej to zrobić, bo łatwiej dopatrzyć się ewentualnych drobnych błędów, które można "skorygować". - Np. jeden fizyk z zegarem poleciał samolotem a drugi z drugim zegarem został na lotnisku, i udowodnili ainstainowską dylatacje. W tym eksperymencie niewyobrażalnie małą. Wystarczy więc niewyobrażalnie mała poprawka - nawet nie warto o niej wspominać.
          A prof. Wróblewski dalej przyznaje, że zdarza się iż fizykom bardzo zależy na osiągnięciu oczekiwanych wyników, wymarzonych, potwierdzających np. ich nową teorię (hipotezę). Czyniących ich wielkimi.
          W fizyce współczesnej dowodami eksperymentalnymi są zawiłe, bardzo pośrednie wnioski (domniemania) z eksperymentów, a nie same eksperymenty. A tak można udowodnić wszystko. - W fizyce kwantowej i, przy prędkościach okołoświetlnych, także w relatywistycznej, niczego się nie mierzy. Wszystko się liczy. Jakimiś wzorami - dowolnymi. - I się mniema.
         Na szczęście dla fizyków (współczesnych), bezpośrednio niczego nie można zobaczyć a tym bardziej zmierzyć, bo już wszystko albo za małe albo za duże, lub za daleko albo za blisko, lub za szybkie albo za wolne... - Nawet tory cząstek powstających w akceleratorach, rysują komputery - zaprogramowane tak, by właśnie tak rysowały (jak wymaga fizyka współczesna). - Tak, naprawdę można udowodnić wszystko.
      
  3. Fizyk kwantowy, gdy wymyśli coś co do niczego nie pasuje, postuluje istnienie nowej "liczby kwantowej" lub cząstki (lub ładunku). Zaczął to Pauli neutrinem, a teraz tak zatyka się każdą dziurę. Z tego powodu już dawno wymyślono więcej (rodzajów) cząstek elementarnych niż pierwiastków i oddziaływań - to tak jakby zbudowano więcej miast niż budynków.
          To nie najlepszy przykład.

    cdn.