Czy to co można zbudować euklidesowo
może być pseudoeuklidesowe?
„Nigdy nie jestem zadowolony dopóki nie
potrafię wyobrazić sobie modelu mechanicznego: jeżeli potrafię, rozumiem;
jeżeli nie potrafię, nie
rozumiem". Lord Kelvin.
Ale
najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza jeśli wystarczy
udowodnić tak by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzi się w
fizyce współczesnej.
A JA STW EINSTEINA
ZBUDOWAŁEM EUKLIDESOWO -
WYOBRAŻALNIE -
Pasja, to największe szczęście.
I najcięższa praca.
Jak euklidesowo, czyli w sposób wyobrażalny, zbudować Einsteina teorię względności
Echolokalizuj sygnałami eT a licz wzorami eR
Stosunki eR/eT są miarami relatywistycznych paradoksów. A STW Einsteina jest teorią relatywistycznych paradoksów.
W taki sposób zbudowałem Einsteina STW (szczególną teorię względności), jako parafizykę eRT czyli fizykę (geometrię) pseudoeuklidesowego świata Minkowskiego. eRT ≡ eR/eT ≡ STW
Echolokalizować, znaczy wysyłać i odbierać sygnały, i mierzyć chwile ich wysłania i odbioru. A potem resztę z tych chwil trzeba obliczyć - jakimiś wzorami. Na przykład gdy echolokalizujesz światłem, to wzorami eR obliczysz wartości relatywistyczne a wzorami eT „spoczynkowe” (klasyczne) - także ruchomych! obiektów.
Co jest potrzebne by teoria była wewnętrznie niesprzeczna i by na zewnątrz wszystko się zgadzało
W roku 1986 w zeszytach Z1 i Z2 artykułu CZY RADAR ŹLE MIERZY? wykazałem, że STW Einsteina jest paraecholokalizacją eRT. Znaczy to, że wystarczy podzielić wzory euklidesowej echolokalizacji eR przez wzory euklidesowej echolokalizacji eT by otrzymać pseudoeuklidesową STW Einsteina. - A na przełomie lat 1987/88 w pracy FIZYKI GALILEUSZOWSKIE oprócz echolokalizacji eR i eT rozpatruję echolokalizacje eP i eS - wszystkie 4 są przypadkami szczególnymi przedstawionej tam ogólniejszej teorii galileuszowskich echolokalizacji. A teraz proponuję sprawdzić czy także inne paraecholokalizacje są niesprzeczne i czy wszystko się w nich zgadza - bo paraecholokalizacja eRT, jako STW Einsteina, za taką uchodzi. - Wspomniane echolokalizacje szczególne omawiam w mojej witrynie WWW - znajdują się w niej także wymienione prace.
Chodzi o to by sprawdzić czy inne paraecholokalizacje także pozwolą zbudować akceleratory i jakie wówczas wnioski zostaną wyciągnięte, jak „relatywistyczne” - bo na pewno będą one „relatywistyczne inaczej”. Z ewentualnymi wyjątkami - bo na przykład szybkości VP i VR są jednakowe*. - Zobacz Dylatacja Einsteina i większa. Ale na początek proponuję paraecholokalizację ePT. Dlatego, że ona jest „odwrotna” do einsteinowskiej paraecholokalizacji eRT - w niej sygnały mają szybkość c względem „radaru” (echosondy) a w ePT odwrotnie - względem echolokalizowanego obiektu. A „mianownikiem” obu tych paraecholokalizacji jest echolokalizacja eT bo ona euklidesowo wyjaśnia wynik MM (Michelsona-Morleya), czyli tajemnicę stałości szybkości światła, dzięki czemu radar (echosonda elektromagnetyczna) liczy wartości spoczynkowe. - Zacznij od Sygnałów.
A równania Maxwella transformują po einsteinowsku (po lorentzowsku), bo równania Maxwella i radar Einsteina są spoczynkowe - radar Einsteina też spoczywa w eterze (nie wieje mu wiatr ośrodka przenoszącego sygnały).
____________________________________ * Równość VP = VR oznacza, że w paraecholokalizacji ePR i odwrotnej eRP nie występuje paradoks szybkości.
Postulaty Einsteina nie wystarczają do zbudowania STW
- STW pozwala zbudować dopiero jego definicja jednoczesności. Natomiast jego drugi postulat dopuszcza tylko niewyobrażalne, w fizyce. "Jakiś inny sens". Bo tak zbudowana szczególna teoria względności, po einsteinowsku, jest niewyobrażalna. Ale jej niewyobrażalność nie wynika "z zasady", z praw przyrody, jakby fizycy chcieli, ale z tej Einsteina definicji, będącej irracjonalną interpretacją wyniku MM (Michelsona-Morleya). Natomiast moje postulaty pozwalają zbudować STW - bez dodatkowych postulatów i w sposób wyobrażalny, bo moje postulaty są euklidesową interpretacją wyniku MM. Czynią więc STW wyobrażalną.
STW Einsteina jest częścią mojej STW. A w ogóle STW jest częścią mojej teorii echolokalizacji galileuszowskich. A cała fizyka klasyczna jest fizyką galileuszowską - podczepianie do niej STW Einsteina, z jego relatywistyczną interpretacją, jest nadużyciem mającym uśpić czujność. Że ona niby taka zwykła, tradycyjna. Że kiedyś też fizyki nie trzeba było rozumieć.
Ponieważ jednoczesność Einstein zdefiniował radarowo, STW jest teorią radarową. Bez względu na to co wyczyniają z nią fizycy (współcześni), usiłujący oderwać ją od radarowego modelu. Bo poza tą definicją i wzorami na współrzędne, model Einsteina się nie sprawdza - staje się niewyobrażalny, czyli przestaje być modelem. Dlatego fizycy współcześni fizykę przekształcili w czystą matematykę, bo ona przede wszystkim tym różni się od fizyki, że nie potrzebuje modelu. Matematyce wystarcza że wszystko się zgadza, matematycznie. - Moja interpretacja STW jest w 100% radarowa i wyobrażalna. Dzięki temu stało się jasne, że STW jest niepotrzebna.
Dziwna właściwość relatywistycznego paradoksu szybkości - maleje gdy szybkość rośnie
Nawet maleje do zera. - Można to zapisać tak: VRT = VR/VT → 0 bo gdy VR → c to VT → ∞
Ale podobnie jest z kontrakcją, czyli z paradoksem długości, bo ze wzrostem szybkości kontrakcja lRT/lT też dąży do zera, bo relatywistyczna długość (Einsteina) lRT dąży do zera a "spoczynkowa" (klasyczna) długość lT jest przecież stała. - Jak na tamtym obrazku. Ale kontrakcja to jednak co innego - jej nawet nie mogę oznaczyć symbolem lRT bo nim już dawno oznaczyłem relatywistyczną długość Einsteina. Bo jak widać na poleconym obrazku, kontrakcją Einsteina nie jest stosunek długości lR i spoczynkowej (!) długości lT, bo lR nie spełnia dodatkowego warunku jaki "pomiarowi" (echolokalizacji) długości narzucił Einstein, by było piękniej. To znaczy by miarą kontrakcji też był czynnik Lorentza γR. To znaczy jego odwrotność - czynnik Lorentza jest miarą dylatacji, paradoksu czasu. A lR jest raczej paradoksem współrzędnych przestrzennych, położenia, czyli lR = xRT = xR/xT. Można powiedzieć, że to jest prawdziwy paradoks długości Einsteina, bo jest obliczony bezpośrednio z jego relatywistycznych współrzędnychxR, bez dopostulowywania jego nie wiadomo po co jednoczesności.
Uwaga. - Powyższe dotyczy tardionów - na pewno, bo tachionów niekoniecznie. I nikogo nie namawiam by to czytał - anuszka.hahaha.agh kiedyś mnie usłuchała. - Ale nie zabraniam ... Tym bardziej że fizyka jest zabawna. Współczesna. A to właśnie o niej.
PS. - Relatywistyczne paradoksy wzięły się stąd, że nieprawdziwa jest relatywistyczna jednoczesność Einsteina, nie tylko w kontrakcji. A że naprawdę ta jednoczesność jest jego drugim postulatem, to drugi postulat jest błędny. Czyli na kalekiej nodze fizyka Einsteina stoi. A na niej stoi cała fizyka współczesna. Kontrakcja Einsteina jest tak oczywistym błędem, że tylko najgłupsi z najgłupszych mogą go nie dostrzegać. Tego, że Einstein nie umiał mierzyć - a nawet echolokalizować - NIEZNANEJ długości ruchomego obiektu.
- Jak jest lepiej - znać długość by ją zmierzyć, czy nieznaną zmierzyć by tak ją poznać?
„Jednak dopiero po eksperymentalnym potwierdzeniu zależności masy od jego [elektronu] prędkości i jej [masy] gwałtownego wzrostu przy prędkościach elektronu zbliżających się do prędkości światła, przed teoretykami fizyki stanęło prawdziwe wyzwanie by to zjawisko opisać i wyjaśnić teoretycznie.” - napisali J.Kukowski i K.Turzyniecki w [21/114].
To powinno mnie załamać. - Ale zamiast tego spytam jak „mierzono” ten wzrost masy elektronu i jego prędkość. A nawet o to czy na pewno to zmierzono - może jednak to obliczono, jakimiś wzorami. Jeśli tak, to jakimi i z czego (co naprawdę mierzono w tych eksperymentach). Bo radar (każda echosonda) mierzy tylko chwilę wysłania i powrotu sygnałów. I to tylko chwilę wysłania swego sygnału, przez siebie wysłanego, przez swój nadajnik (źródło), i chwilę odebrania, przez swój odbiornik, jakiegoś sygnału, o którym tylko domniemywujemy że jest on odpowiedzią na sygnał przez niego wysłany, i że na konkretny sygnał. Bez tych domniemywań (założeń) fizyka byłaby niemożliwa, a z tymi założeniami jest możliwa ale niepewna, jej wyniki należy też traktować jako mniemane.
A więc jakimi wzorami. Bo nawet gdyby prędkość „zmierzono” (obliczono) bezpośrednio ze „zmierzonej” drogi Δx i „zmierzonego” czasu Δt w którym tę drogę przebył rozpędzony do prędkości okołoświetlnej elektron, czyli gdyby ją obliczono wzorem V=Δx/Δt, to jakim wzorem obliczono masę?
Temat to żmudny i nudny, więc kto chce niech sam się nad tym zastanowi. Co wart jest eksperyment dotyczący niewidzialnego mikroobiektu pędzącego z szybkością okołoświetlną po niewidzialnej drodze. Co takim eksperymentem można udowodnić. - Według mnie, wszystko. Co kto zechce. - Naprawdę szkoda pieniędzy na akceleratory.
Einstein po jednostronicowym bełkocie w [5/124] napisał coś takiego tB- tA= t'A- tB a pod tym napisał: Zakładamy, że taka definicja synchronizacji jest wolna od sprzeczności i można ją zastosować do dowolnej liczby punktów...
Na poniższych diagramach (i w ogóle) stosuję już moją symbolikę, bo symbolika Einsteina nie pozwala pisać ogólniejszych wzorów - przypomina ona "liczby rzymskie". Powyższa równość Einsteina na poniższym diagramie eR jest już także napisana po mojemu.
Elementana echolokalizacja eR czyli Einsteina
Elementana echolokalizacja eT ten diagram nie jest wykonany w skali
Ale konia z rzędem dla tego, kto mi wyjaśni co to ma wspólnego z synchronizacją zegarów. - Które zdarzenia są tu jednoczesne? - Przecież to po prostu tylko uwikłany wzór na jego czasową współrzędną t1R zdarzenia B1R obliczoną (zecholokalizowaną) ze zmierzonych chwil t0,t2. To prawie moje równanie echa, czyli echolokalizacji.
Na powyższym rysunku przedstawiłem modele dwóch różnych echolokalizacji, różnymi sygnałami. Lewy, czasoprzestrzenny diagram eR jest echolokalizacją Einsteina - tak ją sobie wyobrażam, bo w Einsteina artykule O ELEKTRODYNAMICE CIAŁ W RUCHU nie ma żadnego rysunku. Z prawej dorysowałem moją echolokalizacje eT, sygnałami Michelsona (i Morleya, czyli MM).
Warto pamiętać, że radar wzorami eR (Einsteina) liczy współrzędne relatywistyczne, a wzorami eT, z tych samych zmierzonych chwil t0,t2 liczy współrzędne spoczynkowe (także ruchomych obiektów), bo właśnie te ich właściwości pozwalają tymi galileuszowskimi echolokalizacjami w sposób euklidesowy zbudować pseudoeuklidesową STW Einsteina. O czym informuje także w pozostałych moich blogach i w witrynie WWW - linki obok, po lewej stronie. Uwaga: Radar, światłem, a nie dowolna echosonda, np. sonar dźwiękiem. Bo światło jest sygnałem eT. Wobec czego bez paradoksów liczą wzory eT (wzory eR są dla światła niewłaściwe i dlatego liczą paradoksy eRT). - Zobacz Wstęp.
Zdarzeniem jest emisja lub absorbcja sygnału oraz to i to jednocześnie, czyli "odbicie" się sygnału w chwilopunkcie, na przykład w B1R o współrzędnych t1R,x1R (symbolu x1R nie pokazano na tym diagramie), ale w chwilopunkcie A o współrzędnych t1R,0 nic się nie zdarzyło. Dlatego możemy mówić, że istnieje chwilopunkt B1R i takież zdarzenie, ale A ... - to tylko chwilopunkt, czysta abstrakcja, tam nic fizycznego się nie zdarzyło. - Zdarzenia mają wpływ na losy świata, a puste chwilopunkty, bez zdarzeń, nie mają. Jednak, może dla jakiejś naszej wygody, i je nazywamy zdarzeniami.
Może problem synchronizacji zegarów przybliży punkt Einstein fotografuje zegar w mojej stronie Fizyka_dla_współczesnych_pań. A czym naprawde jest relatywistyczna jednoczesność Einsteina, pokazałem euklidesowo, czyli po galileuszowsku, na diagramiekontrakcjaw mojej witrynie WWW (ale także tutaj w dużo wcześniejszej notceKontrakcja-Einsteina). Ale tutaj też jeszcze coś dopisze, może bardziej na zadany temat. Jednak przypominam, że w tym blogu nie ma fizyki, w nim jest tylko o fizyce. I to przeważnie o innej i inaczej. Bo wydaje mi się, że tak jest lepiej.
PS. - Każde fizyczne zdarzenie zmienia stan świata. Nie tylko zdarzenia mające ten stan określić, zwane pomiarem.
Więcej o Zdarzenie - kliknij tag echolokacja-echolokalizacja-paraecholokalizacja.
CER, czyli Czterowymiarowa Euklidesowa Rzeczywistość doktora Witolda Nawrota
Do witryny astercity.net/~witnaw dra Nawrota zajrzałem kilka lat temu, ale nie spodobała mi się, bo wydawało mi się, że ona nie podważa fizyki Einsteina, a tylko gmatwa ją inaczej - nowym, równie niepojętym bytem jak czterowymiarowa pseudoeuklidesowa czasoprzestrzeń Minkowskiego. Mnie od 21 lat takie rozwiązania nie interesują, bo ja już żadnych abstrakcyjnych bytów nie muszę wymyślać - moja fizyka dzieje się w najzwyczajniejszej trójwymiarowej przestrzeni euklidesowej, bez najmniejszego trudu pojmowanej przez nas intuicyjnie, i w czasie. Ale czy czas jest dodatkowym wymiarem czy odrębnym i może niezależnym bytem ... Czterowymiarowa czasoprzestrzeń to piękna rzecz, zwłaszcza gdy, jak u mnie, ma metrykę euklidesową. Ale czas ... Przypuszczam, że w żadnej czterowymiarowej czasoprzestrzeni, w żadnym jej modelu, dodatkową osią nie jest czas, ale droga przebyta przez światło, bo dopiero wtedy układ jest kartezjański, czyli normalny (unormowany). Dzięki tej świetlnej drodze i mnie fizyka wydaje się piękniejsza. Ale dlaczego takie znaczenie ma szybkość światła? Uważam że dlatego, bo jest ona szybkością "molekuł" próżni, czy, jak kto woli, eteru. Tak jak średnia szybkość molekuł materii jest szybkością przenoszenia przez nią dźwięku. I chyba także od niej zależy wydajność destrukcyjnego działania tego dźwiękonośnego ośrodka na zanurzone w nim struktury, na szybkość ich starzenia, postępowania zmian. Może nie tylko nieodwracalnych. - Szybsze molekuły szybciej skały kruszą. Nawet topią. Ale tego wątku na razie nie będę rozwijał, uwagę skupię na skutkach a nie na przyczynach. Rozmyślając nad wspomnianą witryną dra Nawrota - jeśli tym razem wyda mi się na tyle interesująca, że zaiskrzy na styku naszych światopoglądów.
Czas może nie jest bytem, nawet procesem, ale jego miarą. Nie jest przyczyną ani skutkiem, nie powoduje starzenia, ale je mierzy, skuteczność, szybkość, procesu. - Ale czas i tak jest dziwny. Bo nie można go zatrzymać ani spowolnić ani przyspieszyć - tylko procesy. - Mówiąc, że czas różnie płynie, że jest względny, pozbawiasz nas jego miary. Czynisz ją nierzetelną. I psujesz fizykę. - Czasoprzestrzeń musi być absolutna. Taką musimy przyjąć umowę. Ona nie może być względna - wszystko jest względne względem niej.
Fizyka współczesna jest parafizyką. Największą kompromitacją w dziejach świata. Jeszcze nic nie zrobiło takiej wody w mózgu. Jeszcze nikt ani nic nie było takie dumne z własnej głupoty. Z niemożności. Ale mniejsza o to.
Szybciej zgodzę się z tym, że nie ma czasu ani przestrzeni, niż z tym, że jest ich więcej niż jeden. Albo że jest jeden, ale dla każdego inaczej, w dla każdego innym sensie. Względnym.
Czas i przestrzeń to pojęcia pierwotne, aksjomaty. To pojęciowe opoki. Nie teorie mają mówić czym czas i przestrzeń jest, i krzywić czasoprzestrzenie - niech teorie się krzywią. Czas i przestrzeń to naczynie świata, tego naczynia jedyne cechy. A może tylko przestrzeń, absolutna pustka... A wszystkie właściwości należą nie do niej, ale do jej zawartości - tylko ona żyje, się starzeje. Czas dotyka nie przestrzeń, ale to co w niej. Czasu nie tworzy pustka, ale materia, czas jest cechą materii, jego upływ widzimy w niej. Fizyka nie zajmuje się przestrzenią, ale tym co w niej.
Ale czegoś tu jeszcze brak - prostej filozofii. Takiego sposobu jak w mojej euklidesowej teorii echolokalizacji galileuszowskich, dzięki któremu pseudoeuklidesowa STW Einsteina stała się euklidesową.
Koło jest okrągłe, ale można narysować układ współrzędnych, w którym będzie ono kwadratowe. Ale co z tego? Układy współrzędnych mogą kłamać. Zdaje sie, że błędem jest twierdzenie, że nie ma układów wyróżnionych. Że układy w których koło jest okrągłe są tak samo dobre jak te, w których jest ono kwadratowe. A układ heliocentryczny, jak geocentryczny. Fizykom pokiełbasiło się w głowie już wtedy, gdy zgodzili się na współrzędne uogólnione. Bo owszem, może ułatwiają one rachunki, ale utrudniają ich rozumienie. To co ułatwia matematykę, nie musi ułatwiać fizyki. - Logarytmy czy transformaty też ułatwiają, ale póki traktujemy je tylko jako matematykę. Póki nie uważamy, że dowodzą ono tego, że żyjemy na płaszczyźnie zespolonej. Matematykom może wszystko jedno czy winda spada na Ziemię, czy Ziemia na windę, a nawet rakieta, ale fizyk może powinien to rozróżniać. A przynajmniej człowiek.
A wniosek z powyższego jest taki, że nie szybkość światła jest fundamentalną stałą przyrody, ale szybkość elementów próżni - szybkość światła jest tylko tego widomym skutkiem, objawem. Jak wysokość słupka rtęci w termometrze. Czy szybkość dźwięku w powietrzu. A moja euklidesowa fizyka też potrafi liczyć to co STW Einsteina, ale już euklidesowo. A aby zatrzymać czas, musisz zatrzymać próżnię, zamrozić. A dlaczego ja tak myślę. - Bo ja nie boję się myśleć. Zmieniać tego co mi się nie podoba. Nawet gdy wszystkim się podoba. Fizyka nie może być matematyką. Fizyka musi być czymś więcej. Matematyka jest dla kobiet, fizyka dla mężczyzn.
Ale jeżeli wszystko jest względne, to nie ma nic pewnego. I nie ma o czym mówić. Zwłaszcza gdy nieważne jest co jest względne względem czego a nawet odwrotnie ;)) Jednak ja, osobiście, wolę gdy koło jest okrągłe.
Gdy fizyk nie potrafi wyobrazić sobie świata, to nie popada w depresje, ale w matematyke. - Zobacz.
Einsteina STW zbudowałem euklidesowo. - Czy można zadać jej mocniejszy cios? Niż wykazać, że nie jest pseudoeuklidesowa. - Bo przecież nie może być nieeuklidesowe coś, co można zbudować euklidesowo. Przecież to oczywiste. Nie wierze w to, że tego nikt nie rozumie.
Były i są różne fizyki.
Jest i moja - współczesna fizyka galileuszowska. Zbudowałem ją euklidesowo, czyli po galileuszowsku, ale, jak Einstein, sygnałami o skończonej szybkości. Jej częścią jest Einsteina szczególna teoria względności, już euklidesowa, wyobrażalna. Zobacz Wstęp.
I koniecznie zajrzyj w Hiperprzestrzeń Jana K. Nowakowskiego. Albo do Wikipedii - w niej też jest ten hiperwspaniały artykuł. - Ale nie zaszkodzi popatrzeć w całe Panopticum tego autora.
Chodzi o to, że Einsteina Szczególną Teorie Względności można zbudować prościej niż zrobił to Einstein, bo wystarczy założyć że radar echolokalizuje sygnałami eT, czyli sygnałami Michelsona-Morleya, a Einstein, zamiast liczyć wzorami eT, liczy swoimi wzorami eR - którymi bezbłędnie, czyli bez paradoksów, może liczyć tylko echosonda echolokalizująca sygnałami eR.
Wzoryna współrzędne
Sygnały szybkości "dużeC"
1
2
3
eR
znane połówkowe wzory Einsteina na jego relatywistyczne współrzędne
Szerzej tę metodę zbudowania STR (STW) Einsteina przedstawiam w mojej witrynie WWW i pokazuję jak tą metodą można zbudować także inne paradoksalne fizyki, czyli parafizyki. A tutaj, we wcześniejszej notce Różne-światła-i-fizyki-nie-zawsze-właściwe omawiam dokładniej różne sygnały i echolokalizacje nimi.
To czego echosonda A dowiedziała sie w wyniku takiej pojedynczej echolokalizacji, pokazałem na rysunku z lewej. Ale to za mało - tylko Einsteina echosonda eR obliczy z tego współrzędne. - We wzorach którymi współrzędne liczą pozostałe echosondy występuje współczynnik echa K2 lub jego pierwiastek K - by go obliczyć trzeba wykonać drugą taką echolokalizacje, primowaną. Teraz już każda echosonda obliczy współczynnik echa, wprost z jego definicji
współczynnik echa (echolokalizacji).
- Każda echosonda obliczy taki sam, bo każda liczy go z tych samych czterech zmierzonych chwil.
I teraz każda echosonda obliczy współrzędne już z pojedynczych echolokalizacji. - Ale czy właściwe? To znaczy czy dobre? Czy może jakieś ich paradoksy?
Odpowiedź jest prosta: Wzory podane w danym wierszu powyższej tabeli są wyprowadzone z modelu (z ortonormalnego euklidesowego diagramu) zbudowanego podanymi w tym wierszu sygnałami. Czyli wzory i sygnały w każdym wybranym w tej tabeli wierszu, są kompatybilne. Właściwe. - Gdy liczysz właściwymi wzorami, to zawsze - tylko i wyłącznie! - uzyskujesz wartości "spoczynkowe", czyli prawdziwe, obiektywne, klasyczne. Natomiast gdy lokalizujesz sygnałami z jednego wiersza a liczysz wzorami z innego, czyli niewłaściwymi, to uzyskujesz paradoksy. Na przykład gdy lokalizujesz sygnałami eT, na przykład światłem Michelsona-Morleya, a liczysz Einsteina wzorami eR, to uzyskujesz jego relatywistyczne paradoksy, czyli jego szczególną teorie względności, czyli, po mojemu, paraecholokalizacje eRT. - Podziel np. wzór t1R przez wzór t1T a otrzymasz znany wzór na dylatacje, czyli na znany czynnik Lorentza.
Ale uwaga. - Wzoru Einsteina na jego kontrakcje długości nie uzyskasz w taki prosty sposób, bo echolokalizacje długości Einstein skomplikował rządaniem relatywistycznej jednoczesności lokalizacji obu końców lokalizowanego pręta. - O tym jest w następnej notce Kontrakcja-Einsteina.
PS. - Ale dla przykładu tu wyjaśnie, że pierwiastek K ze współczynnika echa jest zarazem współczynnikiem Dopplera liczonym (właściwie) w echolokalizacji eT - zachodzi w niej równość K = k1T = k2T. Jest on także średnim (geometrycznie) współczynnikiem Dopplera we wszystkich echolokalizacjach, bo zawsze są spełnione równości K2 ≡ K2 = k1P·k2P= k1R·k2R = k1S·k2S = k1T·k2T = ... = k1F·k2F. Czyli u Einsteina jest K2 ≡ K2 = k1R·k2R - ale poza spoczynkiem k1R ≠ k2R. Za to zawsze jest k1T = k2T czyli k1T ≡ k2T. Czyli w eT nie trzeba uśredniać współczynników Dopplera, by uzyskać właściwy współczynnik K, natomiast Einstein musiał - by uzyskać ten jednakowy współczynnik Dopplera, tam i z powrotem. U Einsteina istnieją więc wzory k1R = K·γR oraz k2R = K/γR gdzie γR jest znanym czynnikiem Lorentza. Ale to nic dziwnego, bo z powyższego wynikają ogólne wzory k1F = K·γF oraz k2F = K/γF. w których γF jest ogólnym "czynnikiem Lorentza", zdefiniowanym wzorem
czynnik Lorentza - definicja
gdzie
współczynniki Dopplera - własne.
- Ale o tym już było w notceJeszcze o emcekwadrat ...
Radar mierzy tylko chwile t0t2 wysłania i powrotu sygnału a potem z nich, jakimiś wzorami, liczy współrzędne lokalizowanego zdarzenia. Wzorami eR czyli Einsteina, obliczy („zlokalizuje”) relatywistyczne zdarzenie B1R (nie ma go na tym diagramie), a wzorami eT obliczy „spoczynkowe” zdarzenie B1T - jest na tym diagramie.
Na tym diagramie radar echolokalizuje sygnałami eT. Sygnał wysłany w chwili t0 z szybkością C1T uderzy z szybkością |c| w echolokalizowany obiekt (o szybkości VT) w chwili t1T czyli w zdarzeniu B1T , czyli jest jego fotonem. Galileuszowskim, euklidesowym. I w chwili t2 jako sygnał -c („odbity”) wróci do radaru z szybkością |c| w jego (radaru) układzie, czyli będzie jego fotonem. - Chwile t0,t2 radar zmierzył, a współrzędne eT czyli t1T,x1T obliczy z nich wzorami wyprowadzonymi z tego diagramu eT.
Ale Einstein liczy swoimi wzorami wyprowadzonymi z jego relatywistycznego diagramu eR, zbudowanego jego „światłem” eR czyli sygnałami c,-c i dlatego nie obliczy wartości spoczynkowych, ale ich relatywistyczne paradoksy. Bo jego wzory eR dla światła są niewłaściwe, niezgodne z sygnałami eT. - I tak u mnie pojawiają sie wszystkie relatywistyczne paradoksy Einsteina - i jego relatywistyczna suma i niezmienniki oraz transformacje Lorentza; wszystko i już wyobrażalnie, bo euklidesowo. Sygnały eT są światłem Michelsona-Morleya, bo w trywialny sposób wyjaśniają wynik ich eksperymentu, czyli tajemnicę niezmienniczości szybkości światła.
Fotony dlatego we wszystkich układach mają szybkość c ≡ 300 tys. km/s, bo w każdym układzie fotonami są inne sygnały - o szybkościach po galileuszowsku różnych w każdym z tych (wzajemnie ruchomych) układów. Czyli absolutna jest szybkość fotonu, ale nie foton - dla każdego obiektu fotonem jest inny sygnał |c| ≡ 300 tys. km/s który jednak ma różne szybkości w innych układach.
Wzorami eT radar liczy wartości spoczynkowe a wzorami eR wartości relatywistyczne. - Gdyby światło było takie jak zdefiniował Einstein, czyli c,-c, to jego relatywistyczne wzory eR liczyłyby wartości spoczynkowe (klasyczne), czyli przestałyby być relatywistyczne (liczone nimi czas i przestrzeń nie zależałyby od szybkości). Wtedy wzory eT byłyby "relatywistyczne" - jakoś (łatwo obliczyć jak).
Stosunki eR/eT są miarami relatywistycznych paradoksów.
Ale by to zrozumieć, trzeba przeczytać trochę więcej. Na przykład moją witrynę WWW.
Zacznijmy od początku, czyli jak Einstein zbudował STW
Rys.W.1. - Echolokalizacja elementarna.
Dwa obiekty
Eksperyment MM (Michelsona-Morleya) wykazał niewykrywalność udziału próżni w przenoszeniu światła. Zinterpretowano to jako niezmienniczość szybkości światła w próżni, czyli że jeden i ten sam foton ma w niej jedną i tę samą szybkość c ≈ 300.000 km/s we wszystkich układach współrzędnych, czyli względem wszystkiego, a Einstein przyjął to jako swój "drugi postulat" i przyporządkował mu euklidesowy model echolokalizacji elementarnej w postaci ortokartezjańskiego diagramu czasoprzestrzennego. I z niego wyprowadził swe połówkowe wzory na współrzędne:
W.1.
współrzędne Einsteina
Einstein te wzory wyprowadził z pojedynczej echolokalizacji i przyjął, że są to wzory ogólne. Mimo że radar liczy nimi współrzędne zdarzenia C obiektu poruszającego sie względem echosondy A tylko z szybkością mniejszą od szybkości światła.
Rys.W.2. - Dwie echosondy, jeden foton.
Trzy obiekty czyli echosonda A i echosonda B oraz lokalizowany przez nie obiekt C.
Echosonda A w chwili t1 wysyła punktowy foton c który w chwili t'1 przenika echosonde B następnie odbija sie od obiektu C i, już jako foton -c w chwili t'2 ponownie przenika echosonde B i w chwili t2 wraca do echosondy A. - I już zaczynają sie kłopoty. Bo echosonda A może liczyć powyższymi połówkowymi wzorami Einsteina, ale echosonda B nie może - bo primowana współrzędna t' nie dzieli na połowy odcinka t'2,t'1. - Co w tej sytuacji robi Einstein? Einstein twierdzi, wbrew temu co widać, że primowana współrzędna t' dzieli primowany czas t'2-t'1 na połowy i pozwala także echosondzie B liczyć współrzędne połówkowymi wzorami. Nie tylko pozwala, ale pierwszym postulatem żąda by wszystkie echosondy liczyły tymi połówkowymi wzorami, bo uważa że te wzory nie tylko są wzorami ogólnymi, ale wręcz kosmicznie uniwersalnymi. Że nie ma od nich lepszych. Można powiedzieć, że tak zaczęła sie relatywistyka.
A wynik eksperymentu MM, czyli niezmienniczość szybkości światła, można wyjaśnić inaczej, niewiarygodnie prosto, euklidesowowo, i wtedy Einsteina STW staje sie euklidesowa, galileuszowska. I może niepotrzebna. Bo wtedy powstaje nowa fizyka, ogólniejsza, bo zbudowana z ogólniejszych wzorów, a STW Einsteina jest tylko jednym z jej fragmentów. - Zajrzyj do WWW.
Ale w swym drugim postulacie Einstein powiedział, że jeden i ten sam foton ma jedną i tę samą szybkość dla wszystkich. a z tego diagramu widać, że foton ma szybkość c tylko względem obiektu A (tylko w jego układzie), bo tylko od niego oddala sie z prędkością c, i tylko do niego zbliża sie z prędkością -c.
Tak zaczęły sie relatywistyczne kłopoty. Z których można wybrnąć co najmniej na trzy sposoby, przyjmując że:
mimo że na rysunku tego nie widać, umawiamy sie, że Einstein prawde mówi;
poprawimy rysunek tak, by było widać, że Einstein prawde mówi;
ponieważ pierwszy sposób jest niepoważny a drugi nie jest możliwy, poszukamy innego sposobu.
Einstein (a może Minkowski) wybrał sposób pierwszy a ja trzeci - jeśli już chcesz wiedzieć na czym on polega, zajrzyj na strone Trzy obiekty i światłow mojej witrynie WWW.
Uwagi. - Jest to diagram ortonormalny (ortokartezjański), czyli prostokątny i na obu jego osiach ct,x jest ta sama skala. Przyjąłem poza tym, za Minkowskim, że linia świata pochylona pod kątem 45o oznacza w takim układzie szybkość c = |c|.